Rafał Trzaskowski: W Warszawie nie ma miejsca na brunatne marsze. Prezydent stolicy apeluje do policji

- Warszawa to miejsce wyjątkowe i uświęcone krwią, w którym nie ma miejsca na brunatne marsze - mówił w TOK FM prezydent stolicy Rafał Trzaskowski (PO). Zapowiedział, że jeżeli na marszu narodowców 1 maja pojawią się rasistowskie hasła, rozwiąże zgromadzenie.
Zobacz wideo

Warszawski Sąd Okręgowy uchylił wydany przez prezydenta Rafała Trzaskowskiego zakaz planowanego na 1 maja Marszu Suwerenności organizowanego przez Konfederację Korwin Braun Liroy Narodowcy. Ratusz w uzasadnieniu decyzji o zakazie wskazywał, że teren placu Zamkowego, gdzie chcieli się zebrać manifestujący, został wcześniej zarezerwowany przez Kancelarię Prezydenta w związku z obchodami święta 3 maja. 

- Uważam, że niesłychanie istotna w demokracji jest wolność wypowiedzi i wolność zgromadzeń. Tego nikt nie kwestionuje. Natomiast uważam, że kiedy jest zajęty plac Zamkowy przez Kancelarię Prezydenta RP, bo szykowane są obchody 3 maja (...), to zasadnym byłoby, żeby prezydent miasta mógł powiedzieć: manifestujcie, ale nie w tym miejscu, a kilkaset metrów dalej - powiedział Rafał Trzaskowski w Poranku Radia TOK FM.

Jak dodał prezydent Warszawy, takie propozycje były składane, ale narodowcy "nie chcieli ich zaakceptować". - Oni chcą urządzić kolejną prowokację - stwierdził. - Natomiast sąd się wypowiedział i trzeba szanować to, co sąd mówi - podkreślił.

Apel Trzaskowskiego do policji

Rafał Trzaskowski zapowiedział, że jeżeli podczas marszu pojawią się hasła rasistowskie, faszystowskie lub ksenofobiczne, władze stolicy natychmiast rozwiążą zgromadzenie. - W Warszawie nie ma miejsca na brunatne marsze. To jest miejsce wyjątkowe, uświęcone krwią - mówił w rozmowie z Janem Wróblem.

Przypomniał, że w ostatnich latach zdarzało się, że z tego typu incydentami na manifestacjach skrajnej prawicy mieliśmy do czynienia. - Rząd PiS nie reagował. Więc ja apeluję do policji, bo to na policji spoczywa odpowiedzialność za zapewnienie bezpieczeństwa, żeby natychmiast reagowała, jeżeli takie sygnały się pojawią - mówił prezydent Warszawy.

Dodał, że do tej pory nieraz "PiS rozgrzeszał tego typu hasła lub udawał, że ich nie widzi". - Dzisiaj jest godzina próby - ocenił prezydent stolicy. Podkreślił też, że jego zdaniem Obóz Narodowo-Radykalny powinien zostać zdelegalizowany. 

Według Trzaskowskiego w demokracji często trzeba rozstrzygać trudne spory między wolnością i bezpieczeństwem, co pokazuje właśnie sytuacja związana ze środowym Marszem Suwerenności.

Jak dodał, sądy są od tego, żeby takie spory rozstrzygać. - Na razie mamy niezależne sądy, ale jest zagrożenie, że w przyszłości będą one zależne od władzy. To zagrożenie się na szczęście jeszcze nie zmaterializowało, bo sędziowie stanęli twardo w obronie swojej niezależności - mówi Trzaskowski.

Władze Warszawy odwołały się od wyroku sądu uchylającego zakaz marszu. Bezskutecznie we wtorek Sąd Apelacyjny zażalenia ratusza oddalił. 

"Polska będzie na marginesie Unii"

W drugiej części rozmowy Jan Wróbel pytał Trzaskowskiego o poniedziałkowy wywiad "Rzeczpospolitej" z przewodniczącym Komisji Europejskiej. Jean-Claude Juncker powiedział m.in., że Polsce nie grozi polexit. - Mnie ten wywiad specjalnie nie zaskoczył. Trudno się spodziewać, że przewodniczący KE powie, że rząd PiS chce jutro wyprowadzić Polskę z UE - stwierdził prezydent stolicy.

Dodał jednak: "Jeżeli rząd PiS, nie daj Boże, będzie rządził przez kolejną kadencję, Polska będzie na marginesie i nie będzie miała wpływu na podejmowane decyzje". Według Trzaskowskiego dzisiejsza pozycja Polski w Unii Europejskiej jest bardzo słaba.  

Chcesz wiedzieć więcej? Posłuchaj całej rozmowy!

DOSTĘP PREMIUM