Schetyna w TOK FM o dobrej rozmowie z Greenpeace i odejściu od węgla. Śmiszek komentuje: Wiarygodny jak Episkopat mówiący, że walczy z pedofilią w Kościele

- PiS jeszcze bardziej wpycha nas w problemy, które potem będziemy musieli rozwiązywać - mówił w Poranku Radia TOK FM przewodniczący Platformy Obywatelskiej Grzegorz Schetyna, pytany o politykę energetyczną rządu. Jego deklaracje szybko skomentował Krzysztof Śmiszek z Wiosny.
Zobacz wideo

- Koledzy i koleżanki z Greenpeace byli zaskoczeni, że akurat miesiąc temu przyjęliśmy warianty, które są bardzo bliskie ich programowi - mówił Grzegorz Schetyna, odnoszą się do wtorkowej akcji, polegającej na wywieszeniu na siedzibach PO i PiS wielkich płacht z napisem: Polska bez węgla 2030. Lider PO zapewniał, że rozmowa z działaczami była dobra.

- My mówimy o tym, że w perspektywie lat musimy powiedzieć, jak zrobić, żeby nie produkować smogu. 2030 to nasze zobowiązanie, żeby nie ogrzewać domów w sposób produkujący smog. Pytanie, jak przestawić elektrownie, które spalają węgiel - tłumaczył. 

Te deklaracje szybko skomentował Krzysztof Śmiszek z Wiosny, który na Twitterze napisał, że Grzegorz Schetyna opowiadający o wycofaniu węgla i ochronie środowiska jest tak wiarygodny, "jak Episkopat mówiący, że walczy z pedofilią w Kościele". Przypomnijmy, że w programie Wiosny znalazła się deklaracja mówiąca o zamknięciu kopalń węgla w Polsce do 2035 roku. 

Greenpeace na siedzibie PO - kto wezwał policję?

Prowadzący Poranek TOK FM Piotr Kraśko dopytywał, jak to się stało, że skoro politycy PO poczęstowali działaczy Greenpeace herbatą, na miejscu pojawiła się policja. Schetyna odpowiedział, że prawdopodobnie zajęła się ona sprawą "z urzędu". - Państwo PiS chroni Platformę, żeby miała ładny widok z okna? - dopytywał dziennikarz. - Ja dziękuję bardzo za taką ochronę. Nie muszą się tutaj poświęcać - odparł lider PO. 

Kraśko dopytywał również, dlaczego - skoro obawy o klimat i troska o jego ochronę jest tematem protestów organizowanych przez tylu młodych ludzi - opozycja "nie ma tego wywalonego na sztandarach". - Jeżeli idziemy do wyborów, żeby je wygrać, musimy dokładnie wszytko policzyć i wpisać w nową perspektywę finansową 2021-27, bo bez pieniędzy z UE nie będziemy w stanie przebudować polskiej energetyki - odpowiedział Schetyna. 

Rysował również scenariusz, zgodnie z którym plan opozycji zostanie wykorzystany przez PiS do straszenia Śląska i górników. Dlatego - jego zdaniem - nie ma tu szans na porozumienie i współdziałanie. - Nie będzie wariantu ponadpartyjnego, nie będzie porozumienia. Transformacja energetyczna musi być z pieniędzmi europejskimi. Ludzie od nas muszą dostać cały projekt tego, jak odejdziemy od węgla - dodał. 

Schetyna o rozliczaniu Kościoła z przestępstw seksualnych wobec dzieci

Zdaniem lidera PO w tej sprawie musi powstać komisja powołana przez parlament, złożona z autorytetów. - Jest pytanie do Kościoła, czy będzie się chciał zaangażować w tę komisję - zastanawiał się Schetyna. Deklarował jednak: "My tego nie zostawimy, ta sprawa jest tak bolesna i nabrzmiała, że wymaga zaangażowania państwa. Ciągle wierzę, że Kościół będzie chciał współpracować w tej sprawie". 

Grzegorz Schetyna wspomniał, że w kontekście ujawniania postawy Kościoła pojawiają się nazwiska biskupów, którzy brali udział w procederze przesuwania księży wykorzystujących seksualnie dzieci z parafii do parafii. - Znam je, znam te nazwiska, wielu z tych biskupów było zaangażowanych we wsparcie dla Solidarności. Dzisiaj te same nazwiska są wymieniane w kontekście utajniania działalności pedofilskiej. Nawet jeśli ktoś ma wielką historię z lat 70. czy 80., to że ukrywali przestępstwa pedofilskie, absolutnie ich pogrąża i muszą za to odpowiedzieć - mówił Schetyna.

Był też pytany o przypadek księdza Henryka Jankowskiego, kapelana "Solidarności", który w 2004 roku stracił probostwo parafii św. Brygidy w Gdańsku w związku z oskarżeniami o molestowanie seksualne nieletnich. W grudniu ubiegłego roku "Gazeta Wyborcza" opublikowała reportaż z głosami ofiar księdza Jankowskiego. Piotr Kraśko pytał Grzegorza Schetynę, jak to możliwe, że nikogo nie dziwił fakt, że na spotkaniach u duchownego alkohol nalewali 12-, 13-letni chłopcy w różowych strojach. 

- Nikt nie był sobie w stanie tego wyobrazić. Z dzisiejszej perspektywy to jest szokujące, wtedy nikt nie był w stanie w to uwierzyć, nie miał wyobraźni, żeby to powiedzieć - że to idzie dalej niż ubieranie 12-, 13-latków w różowe garnitury. Dzisiaj mamy inną wiedzę i inną wrażliwość, wtedy to było trudne do zrozumienia i wytłumaczenia, nie było tego kontekstu - tłumaczył.

Posłuchaj całej rozmowy:

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM