Morawiecki uwłaszczył się na kościelnym majątku? Poseł Gryglas: Nie dostrzegam tu żadnych niewłaściwych elementów

Premier Mateusz Morawiecki miał w 2002 roku kupić od jednej z wrocławskich parafii ziemię wartą 4 mln zł, za pięć razy mniejszą kwotę. Dzisiaj warta jest ona ok. 70 mln złotych. Dominika Wielowieyska pytała o tę transakcję posła z klubu PiS, Zbigniewa Gryglasa.
Zobacz wideo

Zbigniew Gryglas wizytę w Poranku Radia TOK FM  zaczął do ważnej deklaracji. -  Całą różnicę pomiędzy wynagrodzeniem europarlamentarzysty i polskiego posła - to jest dzisiaj kwota około 20 tysięcy złotych - przekażę na kapitalny remont domu w Kazachstanie - stwierdził kandydat Prawa i Sprawiedliwości.

Prowadząca program, Dominika Wielowieyska, zwróciła jednak uwagę, że polityk na liście do europarlamentu zajmuje dopiero 5. miejsce, więc ma małe szanse na zdobycie mandatu.

Mateusz Morawiecki uwłaszczył się na państwowym majątku?
 
Jak informuje wrocławska "Gazeta Wyborcza" Mateusz Morawiecki miał w 2002 roku kupić we Wrocławiu grunty od Kościoła warte 4 mln złotych. Miał za nie jednak zapłacić pięć razy mniej. Co ważne, w 1999 roku jedna z wrocławskich parafii otrzymała ziemię od państwa. Dzisiaj wartość tych gruntów ma wynosić około 70 mln złotych. 

- PiS zawsze wołał, że źli ludzie uwłaszczyli się na państwowym majątku. To jak określić przypadek premiera? - pytała Dominika Wielowieyska. 

- Transakcja między dwoma podmiotami, w której nie mamy już państwa, podlega zasadom rynkowym. Nie dostrzegam tu żadnych niewłaściwych elementów, czy to od strony formalnej, czy etycznej - tłumaczył poseł Zbigniew Gryglas. 

Dziennikarka podkreśliła jednak, że PiS zawsze powtarzał, że osoby uprzywilejowane, które mają znajomości w odpowiednich kręgach, uwłaszczają się na państwowym majątki. - Trochę tak to wygląda - zaznaczyła, mając na myśli przypadek działki premiera. 

- Jeżeli transakcja została zawarta za wolą obu stron, to naprawdę nie widzę żadnych elementów, które byłyby niezgodne z prawem, ani naganne etycznie - powtórzył polityk. 

"Tekst 'Gazety Wyborczej' narusza dobra osobiste premiera Mateusza Morawieckiego i jego żony; podjęli oni decyzję o skierowaniu sprawy na drogę sądową z żądaniem sprostowania zawartych w nim kłamstw i manipulacji" - poinformowało dziś Centrum Informacyjne Rządu.

Nożownik z Buska- Zdroju

Wielowieyska odniosła się także do zatrzymania radnego z Buska-Zdroju, który dwukrotnie ugodził nożem funkcjonariusza policji. Podkreśliła, że to właśnie ugrupowanie posła Gryglasa - Porozumienie - wprowadziło go "na samorządowe salony" 

- Wszędzie zdarzają się tego typu sytuacje. Nie jesteśmy w stanie wejść w skórę wszystkich naszych współpracowników. Musimy te czarne owce eliminować z naszego grona i tak będziemy czynić - zapewniał poseł.

Dziennikarka zwróciła także, że minister przedsiębiorczości Jadwiga Emilewicz, "reklamowała" radnego w kampanii samorządowej. - To jest tak, że ja w Warszawie, jako przewodniczący Porozumienia, mam kilkudziesięciu członków i nie mogę powiedzieć, że wszystkich znam idealnie. Znam tych najbardziej aktywnych, za nich mogę ręczyć - zapewnił. 

Tłumaczył, że kieleckie struktury Porozumienia są największe w Polsce - liczą kilkaset osób - więc w tak dużej grupie ludzi, może się taki przypadek zdarzyć. - Mogę za to przeprosić i powiedzieć, że będziemy eliminować takie osoby z naszego grona - zaznaczył.

Film Tomasza Sekielskiego. "Zostałem źle zrozumiany"

Zbigniew Gryglas tłumaczył się także w TOK FM ze swojej wypowiedzi dotyczącej filmu braci Sekielskich. Kilka dni temu zapytany, czy oglądał "Tylko nie mów nikomu" odparł, że "Mein Kampf" też nie czytał.

- Zostałem źle zrozumiany. Wypowiedziałem te słowa w określonym kontekście. Powiedziałem, że nie trzeba studiować zła, by stwierdzić, że jest to zło. Zło to pedofilia w Kościele i wszędzie indziej - wyjaśniał. I dodał, że film Sekielskich każdy powinien zobaczyć.

Zbigniew Gryglas tłumaczył się także w TOK FM ze swojej wypowiedzi dotyczącej filmu braci Sekielskich. Kilka dni temu zapytany, czy oglądał "Tylko nie mów nikomu" odparł, że "Mein Kampf" też nie czytał.

- Zostałem źle zrozumiany. Wypowiedziałem te słowa w określonym kontekście. Powiedziałem, że nie trzeba studiować zła, by stwierdzić, że jest to zło. Zło to pedofilia w Kościele i wszędzie indziej - wyjaśniał. I dodał, że film Sekielskich każdy powinien zobaczyć.

Chcesz wiedzieć więcej? Posłuchaj! 

DOSTĘP PREMIUM