Wróbel do Zandberga: Ludzie nawet Czarzastego znają bardziej niż pana. Ale lider Razem nie daje wiary sondażom

Wyniki sondażu dla "GW", gazeta.pl i TOK FM są bezlitosne dla lidera Lewicy Razem, Adriana Zandberga. Według badania 22 proc. respondentów mu nie ufa, a 55 proc. zaznaczyło odpowiedź "nie wiem, nie znam".
Zobacz wideo

Kantar, na zlecenie "Gazety Wyborczej", Gazeta.pl i TOK FM zapytał Polaków o zaufanie do kilkunastu polityków z pierwszych stron gazet. Wyniki sondażu pokazują, że nie darzymy ich zbyt dużym zaufaniem. Tylko dwóch z nich - prezydent Andrzej Duda i Paweł Kukiz mają większą grupę ufających im niż tych, którzy nie darzą ich zaufaniem.

Liderowi Lewicy Razem, Adrianowi Zandbergowi, ufa 12 proc. respondentów. Co jednak ważne - 55 proc. na pytanie o zaufanie wybrało odpowiedź "nie wiem, nie znam". 

Na wyniki sondażu zwrócił uwagę prowadzący Poranek Radia TOK FM Jan Wróbel. - Ludzie znają całą masę innych osób, nawet Włodzimierza Czarzastego, bardziej niż pana. Jak zestawić ten wynik nieznajomości z tym, że macie w sondażach 2-3,5 proc., to można zapytać, czy nie przespaliście tych kilku lat? - pytał dziennikarz. 

- Myślę, że w Polsce po ostatnim tygodniu nie ma już chyba nikogo, kto poważnie traktowałby sondaże. Widziałem jednego dnia sondaż, w którym PiS wygrywa wybory z przewagą 15 procent, a następnego dnia wygrywa je Koalicja Europejska z przewagą 10 procent. Rozjazd jest na 25 procent. Jeżeli błąd sondażowy wynosi 25 procent, to rozumiem, że poparcie Razem wynosi od  minus 20 procent do plus 30 procent - śmiał się Adrian Zandberg.

- Macie jakiegoś asa w rękawie? - dopytywał Jan Wróbel. Na kampanię zostało bardzo mało czasu, bo już w piątek o północy zacznie się cisza wyborcza.

- Dzisiaj wchodzimy w kampanię z poparciem 3-5 proc. Jest ostatni tydzień kampanii, w tym momencie kilkaset osób jest na ulicach z materiałami Lewicy Razem. Mam nadzieję, że w tym tygodniu odbędzie się debata wyborcza. A jeżeli chodzi o fajerwerki na ostatnie dni, to chyba zdaje pan sobie sprawę, że byłbym nieodpowiedzialny i nierozsądny, gdybym zapowiadał fajerwerki z wyprzedzeniem - stwierdził polityk. 

Publikacja "Gazety Wyborczej" na temat majątku Mateusza Morawieckiego

Prowadzący pytał także o artykuł "Gazety Wyborczej" na temat majątku premiera i należącej obecnie do jego żony działki we Wrocławiu. 

- Dla mnie jest to konkret i konkretne pytania. Mamy źle działający system oświadczeń majątkowych polityków - mówił Adrian Zandberg, tłumacząc, że wystarczy, aby polityk przepisał swój majątek na żonę i może powiedzieć, że nic nie ma. - Tylko to jest robienie z ludzi idiotów - podkreślił gość TOK FM. 

- Sytuacja, z którą mamy do czynienia, czyli to, że premier Mateusz Morawiecki przepisał majątek na małżonkę, żeby go nie ujawniać, moim zdaniem jest czymś głęboko nie w porządku. Wczoraj zwróciłem się do pana premiera z prostym apelem: aby ujawnił majątek rodzinny - wyjaśniał. 

Lider Razem dodał, że Mateusz Morawiecki przedstawia się jako "merytokratyczny fachowiec, który najpierw zrobił karierę w biznesie, a potem przyszedł do polityki w dobrym geście obywatelskim". - Ale pamiętam, że pan premier rozpoczął karierę jako polityk AWS. I jako polityk AWS został wstawiony jako polityczny nominat do prywatyzowanego banku. Obywatele mają prawo wiedzieć, ile ten polityk AWS, polityczny nominat w banku, majątku zgromadził - stwierdził. 

Zaznaczył, że według Razem oświadczenia majątkowe polityków powinny być uzupełniane oświadczeniami ich małżonek i małżonków. - Inaczej mamy robienie fikcji z prawa - podkreślił gość Poranka Radia TOK FM.

Chcesz wiedzieć więcej? Posłuchaj!

DOSTĘP PREMIUM