Sebastian Kaleta o działkach premiera: Pola uprawne warte 70 milionów zł? Bądźmy poważni

- Sukcesy odnoszono dzięki kontaktom z władzami byłego PZPR i afery lat 90. są powszechnie znane. Błyskotliwa kariera premiera Morawieckiego, który zaczął odnosić wtedy sukcesy w banku komercyjnym, to nie jest to samo - przekonywał w Poranku Radia TOK FM Sebastian Kaleta, kandydat PiS do PE z Warszawy.
Zobacz wideo

Premier Mateusz Morawiecki i jego żona chcą pozwać "Gazetę Wyborczą" za wtorkowy tekst, w którym dziennikarze opisują sprawę kupienia po bardzo niskiej cenie gruntów kościelnych. Chodzi o sytuacją z 2002 roku, kiedy za działki, należące do wrocławskiej parafii, warte wtedy cztery miliony złotych, obecny szef rządu miał zapłacić pięć razy mniej. Dziś te grunty wyceniane są na ok. 70 milionów zł. Zdaniem Morawieckiego artykuł jest pełen manipulacji i nierzetelności, a jego autor "przemilczał fakty, które zaprzeczały postawionym przez niego tezom". Żona premiera zapowiedziała, że jeżeli na działkach dojdzie do budowy drogi, to odsprzeda je "po cenie zakupu wynikającej z aktów notarialnych z uwzględnieniem inflacji" a zysk przekaże na cele charytatywne. 

Czytaj koniecznie: Sprawa "uwłaszczenia" się na kościelnych gruntach zaszkodzi premierowi? Ekspert: Wyborcy nie bardzo akceptują takie rzeczy

Sebastian Kaleta: Sytuacja wygląda groteskowo

Według Sebastiana Kalety, kandydata Prawa i Sprawiedliwości w wyborach do Parlamentu Europejskiego, sprawa nie budzi żadnych podejrzeń. - "Wyborcza" odkryła, że pan premier jest zamożnym człowiekiem - ironizował Kaleta i dodawał, że zarobki premiera Morawieckiego, gdy pełnił funkcję szefa komerycjnego banku były powszechnie znane. - Czynienie z tej zamożności sensacji wygląda groteskowo - ocenił Kaleta. 

Piotr Kraśko, prowadzący Poranek Radia TOK FM, przypominał, że Mateusz Morawiecki wielokrotnie już jako premier krytykował czasy III RP. - To czemu pan premier mówi, że to był "zdobyty" kraj, skoro był jednym z beneficjentów takiej sytuacji? - pytał Kaletę Kraśko. 

- Sukcesy odnoszono dzięki kontaktom z władzami byłego PZPR i afery lat 90. są powszechnie znane. Błyskotliwa kariera premiera Morawieckiego, który zaczął odnosić wtedy sukcesy w banku komercyjnym to nie jest to samo - odpowiadał kandydat PiS do Parlamentu Europejskiego. 

Kaleta wskazywał też na - jego zdaniem - najbardziej budzącą wątpliwość część artykułu "Wyborczej". 
- Podstawową kwestią w sprawie tego artykułu jest to, że zapytano o wycenę pola, na którym przez 17 lat uprawia się rośliny, osobę zaangażowaną politycznie. Pole uprawne warte 70 milionów zł? Bądźmy poważni - powiedział Kaleta. Użytej w artykule "GW" wyceny dokonała Marlena Joks, prezeska Dolnośląskiego Stowarzyszenia Pośredników w Obrocie Nieruchomościami i Zarządców Nieruchomości, która jest także działaczką SLD. Jak jednak poinformował autor artykułu, Jacek Harłukowicz, kiedy pytał ją o ceny gruntów, nie miała ona świadomości do kogo należy działka, o którą chodzi. 

Komisja zbada pedofilię

- Zdecydowaliśmy o powołaniu państwowej komisji ds. badania przypadków pedofilii - poinformował premier Mateusz Morawiecki po wtorkowym posiedzeniu rządu. Jak zaznaczył, będzie ona zajmowała się wszystkimi środowiskami, m.in. duchownymi, a także artystycznymi i nauczycielskimi. Sebastian Kaleta tłumaczył, dlaczego zdecydowano się prześwietlić tak szerokie spektrum spraw. - Walka z problemem przestępczości seksualnej wobec dzieci nie jest tylko kłopotem jednej instytucji. Wiemy, że tego typu przestępczość i nieprzekazywanie informacji organom ścigania nie są tylko i wyłącznie cechą spotykaną w Kościele. Aby uczciwie podejść do problemu, należy go potraktować całościowo. W przeszłości różne środowiska miały kłopot z tym, by żądać egzekwowania prawa karnego wobec osób podejrzewanych o takie przestępstwa - tłumaczył Kaleta i podkreślił, że komisja zajmie się też sprawami Kościoła.

Jego zdaniem, w kwestii molestowania dzieci i pedofilii nie należy patrzeć na wszystkich księży w ten sam sposób. - Te przestępstwa dotyczą pewnych księży. W społeczności wszystkich duchownych to nie jest duża liczba. Mamy tysiące księży, którzy są wzorami dla młodzieży. Od egzekwowania konsekwencji za przestępstwa są organy ścigania. I to jest robione z cała stanowczością. My jako władza świecka nie możemy wpływać na to jaki Kościół ma wizerunek - podkreślał Kaleta. 

Chcesz wiedzieć więcej? Posłuchaj podcastu!

DOSTĘP PREMIUM