Adam Michnik: PiS do władzy wyniósł naród. W demokracji nie można się obrażać

Uważam, że nikt nie może obywatelom narzucić tego, jak mają głosować. W demokracji nie można się obrażać - przekonywał w Poranku Radia TOK FM Adam Michnik, redaktor naczelny "Gazety Wyborczej", były opozycjonista i kandydat w wyborach 4 czerwca 1989 roku.
Zobacz wideo

Adam Michnik w wyborach 4 czerwca 1989 roku kandydował z list Komitetu Obywatelskiego "Solidarność" na Śląsku. - Byłem tam spadochroniarzem. Natomiast uważam, że na Śląsku miałem i nietypową, i zarazem komfortową sytuację. Z tych złych rzeczy to był okręg w zasadzie bez wyższych uczelni, a to mój naturalny elektorat. Co więcej, moim kontrkandydatem na liście był Kazimierz Świtoń, którego tuż przed wyborami przyjął prymas Józef Glemp. Z kolei mój komfort polegał na tym, że miałem całkowite poparcie śląskiego biskupa oraz redaktora naczelnego "Gościa Niedzielnego" księdza Stanisława Tkocza – tłumaczył Michnik.

"Lepiej być złym dziennikarzem, niż ministrem"

Redaktor naczelny "Wyborczej" zdobył mandat, ale nie ubiegał się o reelekcję dwa lata później. - Wtedy szedłem rozmontowywać komunizm. Po dwóch latach sytuacja była diametralnie inna. Uznałem, że lepiej jeśli będę złym dziennikarzem i redaktorem, niż złym ministrem. Nie wszyscy moi koledzy mnie posłuchali, na przykład Antoni Macierewicz na swoje i nasze nieszczęście - ocenił Adam Michnik.

"W demokracji nie można się obrażać"

Jak dodawał, po to siedział w więzieniu w PRL, żeby "Polacy mogli sobie wybierać takich kandydatów do parlamentów, jakich chcieli. W tym sensie swoje zrobiłem i zająłem się czym innym". - W III Rzeczpospolitej wiele razy się rozczarowałem, jeśli chodzi o ludzi, o jakość tego wyboru. Uważam jednak, że nikt nie może obywatelom narzucić tego, jak mają głosować. W demokracji nie można się obrażać – mówił dalej Michnik. Naczelny "Wyborczej" przypomniał, że "PiS do władzy wyniósł naród". - Można powiedzieć, że stosowali nieeleganckie chwyty czy posługiwali się nieprawdą, ale Polacy dokonali takiego wyboru. Ja nie mogę zakładać, że jestem mądrzejszy czy mam większe prawo do decydowania niż inni Polacy – przekonywał były opozycjonista.

Jacek Żakowski, prowadzący Poranek Radia TOK FM, stwierdził, że wiele osób jest rozczarowanych tym, że PiS rządzi, czy wygrywa kolejne wybory. - Demokracja polega na tym, że zawsze jest ktoś niezadowolony. Ja to respektuję, ale mam poczucie, że duża część społeczeństwa została zmanipulowana i wprowadzona w błąd, a przez to wyłoniła do władzy ruch polityczny, który psuje państwa i demokrację. Robi to poprzez godzenie w publiczne media, trójpodział władzy, upartyjnianie służb czy izolowanie Polski w UE oraz posługiwanie się mową nienawiści. Dzieli ludzi na lepszy i gorszy sort. Do oponenta używa języka w stylu "zdradzieckie mordy". Nad tym boleje, ale stało się tak, bo Polacy tak głosowali – podkreślał Adam Michnik.

"Kaczyński prowadzi Polskę do katastrofy"

Żakowski dopytywał Michnika, czy jeszcze "za ich życia wróci piękna i dobra demokracja". - Tego nie wiem. Jednak jesienią 1988 roku nikt nie wierzył, że rok później będziemy żyli w wolnej, zupełnie innej Polsce. Wiem za to na pewno jedno, ta ścieżka, którą dla Polski wybrał Jarosław Kaczyński, jest drogą do katastrofy. Może mieć kształt tej greckiej czy tureckiej, dlatego trzeba robić wszystko by z niej zejść - podsumował Michnik.

Chcesz wiedzieć więcej? Posłuchaj!

DOSTĘP PREMIUM