Po liście Falenty przesłuchać polityków PiS? Łukasz Schreiber: Matko jedyna, nie wiem! Nie jestem prokuratorem

- Wielu przestępców opowiada różne rzeczy, co nie znaczy, że należy się tym nadmiernie ekscytować - tak poseł PiS Łukasz Schreiber komentował w Poranku TOK FM informacje podane przez "Rzeczpospolitą". Gazeta napisała, że Marek Falenta we wniosku o ułaskawienie zagroził ujawnieniem zleceniodawców, sugerując, że są to politycy PiS.
Zobacz wideo

Jeśli nie będę ułaskawiony, ujawnię, kto za mną stał - pisze biznesmen Marek Falenta, skazany w aferze podsłuchowej, we wniosku o ułaskawienie do prezydenta Andrzeja Dudy, do którego dotarła "Rzeczpospolita". Falenta miał go napisać w więzieniu w Walencji po tym, jak w kwietniu został zatrzymany przez policję w Hiszpanii. List jest inny niż dwa wcześniejsze, w tej samej sprawie. - Falenta przedstawia się w nim jako osoba lojalna wobec PiS i CBA, której obiecano bezkarność za odsunięcie PO od władzy - pisze "Rzeczpospolita". We wniosku Falenta ma podkreślać, że choć "zrobił, co do niego należało, wywiązał się ze wszystkich złożonych obietnic i został okrutnie oszukany przez ludzi wywodzących się z Pana formacji". W piśmie wymienia 12 osób, w tym prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego, ministrów Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika, szefa CBA Ernesta Bejdę, Stanisława Kostrzewskiego, oficerów biura i dziennikarzy piszących o aferze. 

Falenta grozi ujawnieniem zleceniodawców. "Wielu przestępców opowiada różne rzeczy"

O komentarz do tych doniesień Dominika Wielowieyska poprosiła Łukasza Schreibera, sekretarza stanu w kancelarii premiera i posła PiS, który był gościem Poranka TOK FM. - Spokojniej podchodźmy do rewelacji tego człowieka. Wielu przestępców opowiada różne rzeczy, co nie znaczy, że należy się tym nadmiernie ekscytować - bagatelizował polityk. Podkreślał, że Marek Falenta został "złapany, doprowadzony, służby wykazały się dobrym działaniem".

Na argument, że są dowody na kontakty biznesmena z ludźmi ze służb specjalnych, odpowiedział, że "żaden przestępca, choćby opowiadał tego rodzaju rzeczy, choćby próbował kogokolwiek szantażować, choćby powoływał się na najważniejsze osoby w państwie, nie będzie miał specjalnych układów albo warunków". Pytany, czy toczy się jakieś śledztwo w tej sprawie, odpowiedział, że nie jest to pytanie do niego. A gdy padło pytanie, czy jego zdaniem takie śledztwo powinno mieć miejsce, odpowiedział: Jak trzeba, to niech będzie zbadana.

- On (Falenta) coś tam mówi, że coś zrobi, jeśli coś się nie wydarzy. Jak złoży konkretne zeznania, to wtedy będzie można myśleć - mówił Łukasz Schreiber. Pytany, czy prokuratura powinna przesłuchać m.in. Stanisława Kostrzewskiego, którego Falenta wskazał jako osobę, która miała namawiać go do organizacji nagrywania, poseł PiS odpowiedział: "Matko jedyna, nie wiem! Nie jestem prokuratorem. Jak trzeba, to niech przesłuchują".

- Nadawanie temu ponadprzeciętnemu zainteresowania służy temu, co ten człowiek chce osiągnąć - przekonywał Łukasz Schreiber. Dominika Wielowieyska podnosiła argument, że do tej pory, gdy pojawiały się zeznania obciążające polityków PO, a pochodzące od ludzi z zarzutami, to wówczas prokuratura zajmowała się sprawą bardzo szybko. - Jeśli jest to w jakikolwiek sposób uprawdopodobnione, to można tę sprawę sprawdzać - odpowiadał polityk PiS. 

Dominika Wielowieyska zapytała Łukasza Scheribera, czy może zadeklarować, że politycy PiS nie mieli kontaktów z Markiem Falentą. Poseł odpowiedział, że może w tym przypadku ręczyć za siebie, a nie za całe PiS, które liczy kilkadziesiąt tysięcy działaczy. 

Kiedy niepełnosprawni dostaną 500 Plus? Kiedy komisja do zbadania przypadków wykorzystywania seksualnego nieletnich przez księży? Te i inne pytania również padły w czasie audycji. Posłuchaj:

DOSTĘP PREMIUM