Janusz Reiter: Najważniejsze jest, żeby Polska nie dała się wciągnąć w żadną intrygę przeciw UE

- Nie pamięta się, że to Waszyngtonowi zależało, aby Europa była spójna. Ja nie rozumiem, co się zmieniło, dlaczego prezydent USA w Wielkiej Brytanii oklaskuje tych, którzy wyprowadzają ten kraj z Unii Europejskiej - dziwił się na antenie TOK FM Janusz Reiter, były ambasador w Niemczech i USA.
Zobacz wideo

Za najważniejszy punkt podpisanego między Stanami Zjednoczonymi a Polską porozumienia Karolina Lewicka określiła ten mówiący o planowanym zwiększeniu amerykańskiej obecności w Polsce o tysiąc żołnierzy.

- To bardzo dobrze dla Polski i Europy - potwierdził Janusz Reiter. - Prezydent Trump, który nie stroni od ostrych uwag na temat Europy i dąży do rozluźnienia więzi transatlantyckich, inwestuje w obronę Polski, a Ameryka potwierdza swoje więzi z Europą. Mało się mówi o tym, że Ameryka rozwija również swój system obrony powietrznej w Niemczech - dopowiedział. Reiter dodał też, że cieszy go, że ta obecność ma być wzmacniania nie tylko w Polsce, ale i w Niemczech. - Natomiast Trump jest raczej unilateralistą niż izolacjonistą. Nie lubi być związany umowami międzynarodowymi, nie będzie bardzo do NATO przywiązany. Będzie robił, co dobre dla Ameryki. Ale fakty też nie potwierdzają jego gróźb - dodał były ambasador. 

"Za naszą obronę musimy sami płacić"

Dziennikarka TOK FM pytała, czy sformułowanie, że Amerykanie "inwestują w Polsce" jest trafne, zważywszy na to, że rząd polski tworzy infrastrukturę dla żołnierzy amerykańskich i musi wydać na to 2 miliardy dolarów. - Za naszą obronę my musimy sami płacić. Płacić za obronę w ramach NATO to i tak lepiej i mniej kosztuje niż płacić za obronę jak jest się samotnym, poza NATO - stwierdził Reiter. - Po drugie, to staje się normą. Amerykanie mają sporo racji mówiąc, że Europejczycy muszą więcej łożyć na swoją obronę. Japończycy to akceptują - tłumaczył dalej. - Ameryka ma ważne interesy w Europie, która jest blisko Bliskiego Wschodu. W naszym przypadku bardziej chodzi o wschodnie sąsiedztwo. Ja akceptuję, że musimy płacić, to polityczna inwestycja - dodał.

Stwierdził też, że faktem jest, że Polacy przeceniają swoją ważność dla Ameryki, ale i tak warto z nią robić polityczne interesy. Wskazał też, że łatwo ulegamy iluzjom, jeśli chodzi o Amerykę, a Trump wybiera, to co jest dobre dla Ameryki w danym momencie. Tłumaczył, że z Ameryką warto robić interesy, nawet jeśli ma "kapryśnego prezydenta". 

Nie intrygować przeciw Europie

- Dla mnie najważniejsze jest, żeby Polska nie dała się wciągnąć w żadną intrygę przeciw Unii Europejskiej, na którą Waszyngton patrzy niechętnie i robi wiele, żeby ją raczej osłabić niż wzmocnić. Nie pamięta się, że to Waszyngtonowi zależało na tym, żeby Europa była spójna. Ja nie rozumiem, co się zmieniło, dlaczego prezydent USA w Wielkiej Brytanii oklaskuje tych, którzy wyprowadzają ten kraj z Unii Europejskiej. Polska nigdy nie zapłaci takiej ceny za dobre stosunki z Ameryką - dziwił się były ambasador w USA. Wcześniej w rozmowie z Piotrem Maślakiem, też na antenie TOK FM, amerykanista profesor Longin Pastusiak stwierdził, że prezydent Duda powinien zareagować na otwartą krytykę Donalda Trumpa w kierunku Niemiec. - Dziwię się, że nie zareagował, Niemcy są naszym największym partnerem handlowym, naszym sąsiadem. Powinien się odnieść do ostrej krytyki ze polityki pani Merkel ze strony prezydenta Trumpa. Prezydent Polski nie powinien zostawić tego bez uwagi - powiedział Pastusiak. 

"Na ten temat chętniej bym milczał"

Karolina Lewicka poruszyła jeszcze jeden wątek. Na konferencji w Białym Domu prezydent Duda był pytany o stan demokracji i praworządności w Polsce . "Ktoś panią oszukał" - powiedział amerykańskiej dziennikarce, która uznała, że z demokracją u nas nie jest dobrze. A potem dopytany o wysyłanie sędziów Sądu Najwyższego na emerytury, powiedział, że nie tak dawno odkrył że w polskim SN znajduje się cała grupa sędziów, którzy orzekali jako sędziowie należący do komunistycznej partii.  "Kiedy mnie zapytano, czy trzeba zreformować Sąd Najwyższy odpowiedziałem tak" - stwierdził.

- Ta pierwsza część mieści się w konwencji polityki, tak odpowiada się, jak się dostaje niewygodne pytanie. Ta druga wypowiedź wydaje mi się niepotrzebna, ale chętnie bym uprzejmie milczał na ten temat - skomentował były ambasador w USA.

DOSTĘP PREMIUM