Czy prezydent Duda ułaskawi Marka Falentę? Jego minister odpowiada i dodaje: Tymi taśmami się ewidentnie gra

- Marek Falenta został prawomocnie skazany przez niezawisły sąd, który uznał, że sposób w jaki działał, pobudki jakie nim kierowały, zasługują na karę pozbawienia wolności i tę karę odbywa. I tego już nic nie zmieni - stwierdził Andrzej Dera z Kancelarii Prezydenta Andrzeja Dudy.
Zobacz wideo

Jak stwierdził prezydencki minister na antenie TVP1, "prezydent Andrzej Duda go (Marka Falenty) nie ułaskawił i go nie ułaskawi, sprawa tu jest zamknięta".

Andrzej Dera pytany, czy sprawa Marka Falenty, tzw. afera taśmowa, to materiał na powstanie komisji śledczej, odpowiedział - "być może tak". Zwrócił jednak uwagę, że ze względu na zbliżający się koniec kadencji Sejmu, nie ma możliwości, by w niższej izbie parlamentu taka komisja mogła teraz powstać.

- Jeżeli jest tak, jak wielu ekspertów mówi, że za tym wszystkim stoją służby, to moim zdaniem komisja mogłaby powstać, ale w tym momencie utajniona, bo o służbach nie powinno się mówić publicznie tylko skrycie (...) Nie wykluczam takiej możliwości, że taka specjalna komisja, czy komisja śledcza powinna powstać i wyjaśnić, jak mogło dojść do tego, że polskie służby dopuściły do takich działań jak nagrywanie, później granie taśmami. Tymi taśmami się ewidentnie gra. Te taśmy nie pojawiają się ani przypadkowo, jeżeli chodzi o czas, ani jakościowo - kogo to dotyczy. W odpowiednim momencie odpowiednie taśmy są odpalane - podsumował Dera.

Marek Falenta został skazany w 2016 r. przez Sąd Okręgowy w Warszawie na 2,5 roku więzienia w związku z tzw. aferą podsłuchową.Chodzi o nagrania, których dokonano między lipcem 2013 a czerwcem 2014 roku w warszawskich restauracjach. Nagrali zostali m.in. szef MSZ Radosław Sikorski, szefowa resortu infrastruktury i rozwoju - Elżbieta Bieńkowska, prezes NBP Marek Belka, a także Mateusz Morawiecki, który był wtedy prezesem BZ WBK.

Teraz Marek Falenta domaga się ułaskawienia przez prezydenta Andrzeja Dudę. Jak poinformowała "Rzeczpospolita", biznesmen w liście do prezydenta miał grozić, że jeśli nie zostanie ułaskawiony, to ujawni, kto stał za zleceniem podsłuchiwania i nagrywania polityków.  Marek Falenta miał też prosić o pomoc Jarosława Kaczyńskiego. 

Biznesmen został, przypomnijmy, zatrzymany w kwietniu w Hiszpanii, gdzie zbiegł, by uniknąć odsiadywania wyroku. Jego obrońcy złożyli kasację do Sądu Najwyższego.

DOSTĘP PREMIUM