Ekspert o wyroku TSUE w sprawie Polski: Można powiedzieć, że wygrała praworządność

Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej zwraca uwagę, że kwestia nieusuwalności i niezawisłości sędziów nie może dawać żadnych wątpliwości co do tego, że mamy do czynienia z niezawisłymi sędziami czy niezależnym sądem - mówił w TOK FM dr Piotr Bogdanowicz z Katedry Prawa Europejskiego na Uniwersytecie Warszawskim.
Zobacz wideo

Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej uznał w poniedziałek, że polskie władze - obniżając wiek emerytalny sędziów Sądu Najwyższego - złamały unijne prawo, a konkretniej art. 19 ust. 1 Traktatu o UE, który gwarantuje prawo do skutecznej ochrony przed niezależnym sądem. Wyrok zapadł w związku ze skargą, jaką przeciwko Polsce wniosła w ubiegłym roku Komisja Europejska. 

- Trybunał zwrócił uwagę, że podpisując Traktat o Unii wszyscy podpisali art. 2, który mówi o wartościach Unii Europejskiej. Jedną z nich jest praworządność - podkreślała na antenie TOK FM dziennikarka "Polityki" Ewa Siedlecka. Zaznaczyła, że jeżeli jakieś państwo podpisuje traktat, to oznacza, że podziela te wartości. - Przy czym ważne jest, aby było także ich wspólne rozumienie, bo rząd PiS często mówi: "w porządku, ale my inaczej rozumiemy te wartości". I tym wyrokiem trybunał wskazał, że nie można inaczej ich rozumieć - opisywała dziennikarka.

Siedlecka przypomniała, że już wiele miesięcy temu Prawo i Sprawiedliwość wycofało się z przepisów, które zaskarżyła Komisja Europejska. Jej zdaniem, rządzący mieli nadzieję, że dzięki temu TSUE wycofa się z procedowania całej sprawy. Tak się jednak nie stało. - TSUE uznał, że to orzeczenie ma znaczenie dla wszystkich państw Unii - stwierdziła.

"Sprawa od początku wydawała się dość prosta"

Wyrok Trybunału Sprawiedliwości UE komentował w TOK FM także dr Piotr Bogdanowicz, radca prawny z Katedry Prawa Europejskiego na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego. Ocenił, że zapadł on dość szybko, bo już po ośmiu miesiącach od wniesienia skargi. Ekspert wskazał, że takie postępowania trwają z reguły około dwóch lat.

Prowadząca "Analizy" Agata Kowalska zwróciła uwagę, że treść wyroku i jego uzasadnienie są napisane w bardzo zrozumiały sposób. Bogdanowicz zgodził się z tą tezą. Zaznaczył, że sprawa "od początku wydawała się dość prosta". Poza tym, jak mówił ekspert, był tu jasno zarysowany spór, ponieważ Komisja Europejska występowała przeciwko państwu członkowskiemu. - Przy pytaniach prejudycjalnych jest to trochę bardziej skomplikowane, TSUE wchodzi w różne niuanse - powiedział prawnik.

Bogdanowicz wyjaśniał, że KE wnosiła o stwierdzenie przez TSUE, że Polska naruszyła prawo Unii Europejskiej w dwójnasób. Po pierwsze, że doszło do naruszenia niezawisłości i nieusuwalności sędziów, bo nagle skrócono wiek ich przechodzenia w stan spoczynku. W konsekwencji - ci sędziowie, którzy go osiągnęli musieli albo ubiegać się o zgodę prezydenta na dalsze orzekanie, albo przestać orzekać.

Zaś drugim elementem było właśnie uzależnienie możliwości dalszego orzekania od decyzji organu władzy wykonawczej, czyli prezydenta. Gość TOK FM podkreślił, że TSUE podzielił wszystkie zarzuty Komisji Europejskiej. - Można powiedzieć, że wygrała praworządność. Trochę to wzniosłe, ale niewątpliwie tak należy na to patrzeć - stwierdził.

- Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej zwraca uwagę na to, że kwestia nieusuwalności i niezawisłości sędziów nie może dawać żadnych wątpliwości co do tego, że mamy do czynienia z niezawisłymi sędziami czy niezależnym sądem. Sąd musi być niezależny od czynników wewnętrznych i zewnętrznych - mówił dr Bogdanowicz.

TSUE o "chęci odsunięcia grupy sędziów"

W kontekście roli Prezydenta RP, TSUE zwrócił uwagę, że zgodnie z przepisami uchwalonymi przez PiS (z których już się wycofano), jego decyzja o udzieleniu zgody na orzekanie sędziego miała charakter dyskrecjonalny, czyli nie była uzależniona od jakichkolwiek przepisów. - Nie była obwarowana jakimkolwiek obiektywnym kryterium, nie musiała być umotywowana. Ponadto, nie mogła być przedmiotem zaskarżenia przed sądem - mówił Bogdanowicz.

Ekspert zwrócił też uwagę, że choć w wyroku TSUE nie pada słowo "czystka", to jednak czytamy w nim o "chęci odsunięci określonej grupy sędziów". - To jest i tak mocne jak na TSUE i uzasadnienie prawne - ocenił nasz gość.

Sędzia Laskowski: To powrót do zasad państwa prawa

Do poniedziałkowego wyroku TSUE odniósł się po południu także rzecznik Sądu Najwyższego Michał Laskowski.

Ocenił, że orzeczenie Trybunału "oznacza w pewnym zakresie powrót do zasad państwa prawa". - Ten wyrok oznacza, że pewne zasady dotyczące władzy sądowniczej obowiązują w UE. To oznacza, że dobrze funkcjonują mechanizmy kontrolne ze strony Komisje Europejskiej i TSUE. Nie mamy tu do czynienia z żadnym postępem, ale z przypomnieniem tego wszystkiego - zaznaczył sędzia Laskowski.

Podkreślił też, że mimo iż ustawa została w konsekwencji zmieniona, to wyrok TSUE ma znaczenie na przyszłość dla Polski i UE. - Jest to ustanowienie pewnych zasad i standardów dla całej UE - dodał rzecznik SN.

Przed Trybunałem Sprawiedliwości Unii Europejskiej toczą się inne sprawy związane z polskim wymiarem sprawiedliwości. Już w najbliższy czwartek 27 czerwca wydana ma zostać opinia rzecznika generalnego TSUE w sprawie legalności Krajowej Rady Sądownictwa.

Posłuchaj całej rozmowy z dr Piotrem Bogdanowiczem!

DOSTĘP PREMIUM