Nazywanie podejrzanego o morderstwo 10-letniej Kristiny zabójcą to "element walki politycznej i zdobywania elektoratu". I mówi to senator PiS!

- Wszyscy wiemy, że dopóki nie ma wyroku, nie można w ten sposób podchodzić do podejrzanego, nawet jak się przyznał - mówił w TOK FM senator klubu PiS prof. Andrzej Stanisławek. Komentował w ten sposób padające z ust rządzących określenia pod adresem podejrzanego o morderstwo 10-letniej Kristiny z Mrowin, a także sposób jego zatrzymania.
Zobacz wideo

"Smutna to chwila, gdy premier Mateusz Morawiecki nazywa człowieka bez wyroku, ba - nawet bez aktu oskarżenia, mordercą, wieloletni wiceminister sprawiedliwości Patryk Jaki - zdeprawowanym mordercą, wiceminister spraw wewnętrznych odpowiedzialny za policję Jarosław Zieliński - zabójcą, a senator Rafał Ślusarz sugeruje, że zatrzymany jest pedofilem" - pisał na łamach "Dziennika Gazety Prawnej" Patryk Słowik, dziennikarz i jednocześnie prawnik. Chodzi o Jakuba A., zatrzymanego i podejrzanego w związku z morderstwem 10-letniej Kristiny z Mrowin. Mężczyzna przyznał się do winy. 

- Wszyscy wiemy, że dopóki nie ma wyroku, nie można w ten sposób podchodzić do podejrzanego, nawet jak się przyznał - stwierdził gość Poranka Radia TOK FM, prof. Andrzej Stanisławek, senator klubu PiS. Jak dodał, wyłuskałby z tych wypowiedzi te, które mają charakter polityczny. - To element walki politycznej, szukania elektoratu. Jak można elektorat zdobywać? Polaryzacją. Tacy ludzie jak ja, którzy nie polaryzują, są trochę na uboczu - ocenił. Zapewniał, że wszystkich trzeba mierzyć taką samą miarą. - Mnie ten film [z zatrzymania Jakuba A. - red] uraził. Rozumiem, że to jest straszny morderca i należy mu się kara, natomiast zachowanie takie, jakie  narusza godność człowieka, ten film nie powinien być pokazany - powiedział. Przy czym sam użył stwierdzenia: "To jest straszny morderca". 

"TVP Info czasami obraża inteligencję Polaków"

Wideo z zatrzymania Jakuba A., kiedy boso i w samej bieliźnie jest prowadzony w taki sposób, by nie mógł się wyprostować, błyskawicznie obiegło media. Zareagował na to Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar, wykonujący w Polsce zadania Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur. W komunikacie zwrócił uwagę, że z nagrania opublikowanego przez dolnośląską policję oraz z doniesień prasowych wynika, że mężczyzna w czasie zatrzymania nie stawiał oporu. - Mimo to został położony na brzuchu, na podłodze, po czym założono mu kajdanki zespolone na trzymane z tyłu ręce i na nogi. Z budynku został wyprowadzony boso, w samej bieliźnie i koszulce, ze skutymi rękami i nogami. Funkcjonariusze stosowali chwyt obezwładniający, powodujący, że zatrzymany szedł mocno pochylony do dołu. Przez cały czas doprowadzenia zatrzymanemu towarzyszyli zamaskowani funkcjonariusze policji - napisano w komunikacie KMPT.

Na to stanowisko zareagowało TVP Info, które zaatakowało rodzinę Adama Bodnara. Portal napisał, że jego 14-letni syn rzekomo dokonał wraz z dwoma kolegami trzech rozbojów w okolicy szkoły, do której chodził.

Prowadzący Poranek Radia TOK FM Jan Wróbel przyznał, że "szlag go trafił i krew zalała", kiedy zobaczył ten materiał. Pytał posła klubu PiS, prof. Andrzeja Stanisławka, czy nie miał ochoty utemperować instytucji, jaką jest TVP Info.

- Nigdy nie byłem zaproszony do TVP Info. Znam tylko z oglądania, coraz mniej to lubię, bo czasami obraża inteligencję Polaków - przyznał senator PiS. Podkreślił, że jego zdaniem ocenianie rodziców przez pryzmat dzieci i odwrotnie to jest bardzo zły kierunek wychowawczy. 

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM