Trudny podział stanowisk w UE. Dlaczego się nie dogadali? "Oczywiście, że są problemy i emocjonalne, i ambicjonalne poszczególnych przywódców"

Unijni przywódcy nie dogadali się ws. podziału stanowisk. - Wpływ na brak porozumienia mógł mieć fakt, że propozycje, które padły tuż przed szczytem pochodziły z grona niewielkiej liczby państw, jakie się ze sobą porozumiały - ocenił w TOK FM Jarosław Pietras, dyrektor generalny w Radzie Europejskiej.
Zobacz wideo

Po kilkunastu godzinach obrad szefowie państw członkowskich i rządów nie uzgodnili kandydata na szefa Komisji Europejskiej ani żadnego innego na jedno z pięciu najwyższych stanowisk w Unii Europejskiej. Szef Rady Europejskiej Donald Tusk zawiesił szczyt do wtorku - do godziny 11.

Skąd taki klincz? - Wybór wcale nie jest prosty. Musi spełnić cały szereg warunków. To jest jak równanie matematyczne z wieloma niewiadomymi. Trzeba rozwiązać każde z równań tak, by miało sensowny wynik - mówił w TOK FM Jarosław Pietras, były minister ds. europejskich, obecnie dyrektor generalny w Radzie Europejskiej.

Pierwszy warunek to odpowiedni układ partyjny. - Choć to wcale nie jest takie jednoznaczne, że wynik głosowania do Parlamentu Europejskiego musi być w sposób bezpośredni przełożony na rozstrzygnięcie dotyczące osób sprawujących najwyższe stanowiska - zaznaczył Pietras. Podkreślił, że Europejska Partia Ludowa, w przeciwieństwie do poprzednich lat - w tych wyborach nie zyskała tak wiele głosów, aby mogła dyktować warunki.  

Kolejna sprawa, o której przy obsadzie stanowisk należy pamiętać to układ geograficzny. - Jeśli ktoś zostanie zaakceptowany na dane stanowisko i pochodzi z jakiegoś regionu, to oczywiście lepiej rozumie jego specyfikę, ale wtedy inni się burzą - mówił były minister. Ostatnia, lecz nie mniej ważna sprawa to zachowanie równowagi płciowej.

- Być może było to zbyt optymistyczne, żeby przyjąć, że w tak krótkim czasie da się to rozstrzygnąć wszystkie te równania - ocenił w TOK FM Pietras.

Podział stanowisk w UE. "Są problemy ambicjonalne i emocjonalne"

Prowadzący audycję Maciej Zakrocki zwrócił jednak uwagę, że to wcale nie był "krótki czas". Przypomniał, że rozpoczęty w niedzielę szczyt jest już drugim poświęconym tej sprawie, a negocjacje kuluarowe trwają od kilku tygodni. - Gdzieś musi być jakiś problem - może ambicjonalny i emocjonalny - niektórych polityków wobec niektórych kandydatów - zastanawiał się redaktor Zakrocki.

- Oczywiście, że są problemy i emocjonalne, i ambicjonalne poszczególnych przywódców, ale trzeba powiedzieć, że ten proces zawsze jest skomplikowany. Naruszamy bardzo delikatną równowagę pomiędzy opiniami różnych rządów i państw członkowskich - stwierdził gość TOK FM.

Zdaniem byłego ministra, wpływ na brak porozumienia mógł mieć fakt, że propozycje, które padły tuż przed szczytem pochodziły z grona niewielkiej liczby państw, jakie się ze sobą porozumiały. - Wówczas te, które nie uczestniczyły w rozmowach poczuły, że nie są w pełni uwzględnione i że ich głos nie waży tak dużo - ocenił Pietras.

Były minister zapewniał też, że każda z osób rozważana na stanowisko nowego szefa KE jest kompetentna i właściwa na to stanowisko. Problem - jak dodał - polega na tym, "czy są to osoby satysfakcjonujące dla państw członkowskich, które mają dokonać wyboru". - Mieliśmy cały szereg głosów, które mówią o tym, że ktoś się nie podoba, bo na przykład nie buduje porozumienia albo jest z innej opcji politycznej - stwierdził.

- W takiej sytuacji zawsze jest trudne zebranie wyraźnej większości. Tym bardziej, że Rada Europejska raczej chce działać przez jednomyślność niż przez głosowanie większościowe - dopowiedział.

Jak informowaliśmy w TOK FM, na najmocniejszego kandydata na stanowisko nowego szefa Komisji Europejskiej typowany jest Frans Timmermans. Ale obecnego wiceszefa KE nie chcą poprzeć m.in. Polska, Węgry oraz Włochy.

Pietras podkreślił, że dla instytucji Unii Europejskiej dobrze byłoby, aby wybór nowych stanowisk odbył się jednomyślnie lub "prawie jednomyślnie". Dopytywany, co będzie się działo w Brukseli przez najbliższe kilkanaście godzin, czyli do jutrzejszego wznowienia szczytu powiedział, że "trzeba doprecyzować pewne drobne rzeczy" i "popatrzeć na pakiet unijnych stanowisk w całości".   

- Być może nie wszystkie rzeczy zostaną rozstrzygnięte do dnia jutrzejszego, ale przynajmniej te najważniejsze mogłyby zostać rozstrzygnięte. Chodzi o znalezienie porozumienia i pewnego zaufania - mówił.

Pobierz Aplikację TOK FM, słuchaj i testuj przez dwa tygodnie:

DOSTĘP PREMIUM