Niemka kandydatką na szefową KE. "Ta kandydatura była dla Polski niekontrowersyjna. Merkel szybko przekonała Morawieckiego"

Ta kandydatura była dla Polski i Grupy Wyszerhadzkej zupełnie niekontrowersyjna. Merkel bardzo szybko przekonała premiera Morawieckiego - mówił o kandydatce na nową szefową KE Ursuli von der Leyen Tomasz Bielecki z "Gazety Wyborczej". Dziennikarz wskazał, że Niemka nie była dobrze oceniana jako minister w swoim kraju.
Zobacz wideo

Po wielu godzinach negocjacji Rada Europejska podjęła we wtorek decyzje w sprawie przywódców kluczowych instytucji w Unii Europejskiej. Kandydatką na szefową Komisji Europejskiej została niemiecka minister obrony Ursula von der Leyen. >> ZOBACZ POZOSTAŁE NOMINACJE

Jak mówił na antenie TOK FM Tomasz Bielecki z "Gazety Wyborczej", nazwisko von der Leyen od jakiegoś czasu występowało na długiej liście potencjalnych kandydatur. Niemniej jednak przełomowym momentem dla niej było poniedziałkowe załamanie się szczytu i sprzeciw dla kandydatury Fransa Timmermansa.

- To sprawiło, że dziś pojawiła się potrzeba nowego rozdania. Projekt kompromisu przyniesiony na szczyt przez kanclerz Niemiec Angelę Merkel i prezydenta Francji Emmanuela Macrona opierał się właśnie na niemieckiej minister i, co jest pewnym kąskiem dla Francji, na Christine Legarde, która miałaby stanąć czele Europejskiego Banku Centralnego - wyjaśniał Bielecki.

"Byle nie Timmermans..."

Jak informowaliśmy w TOK FM, zdecydowany sprzeciw wobec kandydatury Timmermansa zgłaszała m.in. Polska. Tymczasem niemiecka minister obrony i jej kandydatura - jak mówił Bielecki - okazała się dla Grupy Wyszehradzkiej i Polski zupełnie niekontrowersyjna. - Angela Merkel bardzo szybko przekonała premiera Morawieckiego - podał dziennikarz. Jak przyznał, niektórych może nieco dziwić fakt otwartości naszego kraju na niemiecką kandydatkę, ponieważ Polska często posługuje się argumentami, iż Niemcy zbytnio dominują w Unii Europejskiej. - Ale zdaje się, że argument "byle nie Timmermans" zrobił swoje - stwierdził.

Bielecki zaznaczył jednak, że brak wskazania dla Timmermansa na szefa KE wcale nie oznacza, że Holender zniknie z czołówki europejskiej polityki. We wtorek przywódcy państw mieli podjąć zobowiązanie, że dalej będzie jednym z wiceprzewodniczących Komisji Europejskiej. - Choć nie wiemy jeszcze, jakie dziedziny będzie nadzorował. Mówi się, że przemysł i gospodarkę. Nie wiadomo jeszcze, co z praworządnością - wskazywał gość TOK FM.

"Ursula von der Leyen ma złe notowania"

O samej Ursuli von der Leyen Bielecki mówił z kolei, że "ma bardzo złe notowania jako niemiecka minister". - Ona była ministrem od różnych spraw we wszystkich rządach Angeli Merkel. Ministerstwo Obrony Narodowej [któremu szefuje obecnie - red.] dobiło jej szanse na następstwo Merkel. Była tak źle oceniana, że przestała być brana pod uwagę. I teraz, tak źle oceniana minister nagle kończy na czele europejskiej egzekutywy - nie krył zdziwienia Bielecki.

Ostatecznie, kandydaturę Ursuli von der Leyen musi jeszcze zaakceptować Parlament Europejski. Zdaniem naszego gościa, raczej nie ma obaw, aby Niemka nie uzyskała poparcia.

Jeden głos wstrzymujący

Ursula von der Leyen została nominowana na stanowisko szefa Komisji Europejskiej jednogłośnie, przy jednym głosie wstrzymującym się - poinformowała dziennikarzy po wtorkowym szczycie UE kanclerz Niemiec Angela Merkel. 

- Wstrzymanie się od głosu, zgodnie z zasadami postępowania wyborczego Niemiec, pochodziło ode mnie - oświadczyła kanclerz. Dlatego, jak dodała, można przyjąć, że wobec kandydatury Niemki nie było sprzeciwu w Radzie Europejskiej.

- Cele, które sobie zakładaliśmy jadąc na ten szczyt Rady Europejskiej zostały osiągnięte - powiedział z kolei po zakończeniu szczytu premier Mateusz Morawiecki.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM