Wpadka Morawieckiego? Premier zasugerował datę wyborów, choć prezydent jeszcze ich nie zarządził

Rząd nie jedzie na wakacje, od wczesnego rana do nocy pracujemy do 12 października, niech będzie 11, bo cisza wyborcza, w sobotę można odpocząć - mówił na konwencji w Katowicach premier Mateusz Morawiecki.
Zobacz wideo

Podczas konwencji programowej PiS i Zjednoczonej Prawicy szef rządu podkreślał, że projekty, w sprawie których toczą się rozmowy, "będą na pewno dobrym, wartościowym zaczynem do wypracowania już wkrótce bardzo konkretnego programu na kolejne 4-8 lat, na kolejne lata zmiany Polski na lepsze". - Rząd nie jedzie na wakacje, od wczesnego rana do nocy pracujemy do 12 października, niech będzie 11, bo cisza wyborcza, w sobotę można odpocząć - powiedział szef rządu.

Jak zauważyli na Twitterze dziennikarze, premier zdradził, że - idąc tropem wypowiedzi premiera - wybory do parlamentu odbędą się w niedzielę 13 października. Sęk w tym, że te wybory zarządza prezydent RP, a Andrzej Duda nie ogłosił jeszcze oficjalnej daty elekcji.  

Dopiero na koniec swojego przemówienia, premier próbował prostować swoje wcześniejsze słowa. Morawiecki powiedział, że wybory będą "w październiku albo w listopadzie - tak, jak zdecyduje pan prezydent”.

Kiedy wybory do Sejmu?

Wiadomo natomiast, że wybory muszą odbyć się w ciągu 30 dni przed upływem czteroletniej kadencji Sejmu. Z racji, że obecna - VIII kadencja - rozpoczęła się 12 listopada 2015 roku, to termin wyborów 2019 przypadnie w jedną z niedziel między 13 października a 12 listopada.

Zakulisowo mówiło się, że wybory odbędą się "szybciej niż później", bo PiS nie chce dać szans opozycji na zebranie szyków i przygotowanie kampanii wyborczej. Stąd słowa premiera raczej nie dziwią. 

Pobierz Aplikację TOK FM i słuchaj sprytnie:

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM