PSL pokazał, że "nie zmarnował czerwca". "Może się pokusić nawet o 10 proc. w wyborach"

PSL stworzył sobie sytuację, w której ma alternatywę. Nie jest skazany na koalicję z Platformą Obywatelską - przekonywał w TOK FM prof. Sławomir Sowiński z UKSW.
Zobacz wideo

Po ponad miesiącu zastanawiania się i politycznych targów PSL w weekend zadecydował, że może przystąpić do koalicji z PO, ale tylko pod warunkiem, że nie będzie w niej partii lewicowych. Tym zaproponował start pod własnym szyldem.

Jak przekonywał prof. Sławomir Sowiński, politolog z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego, w ostatecznym rozrachunku to może być bardzo słuszna decyzja. - PSL pokazał, że nie zmarnował czerwca. Wykorzystał bardzo dobrze ten czas, bo odbudował spójność swojego obozu. Teraz Władysław Kosiniak-Kamysz ma mocny wewnętrzny mandat - mówił prof. Sowiński. Ekspert podkreślał, że PSL stworzył sobie sytuację, w której ma alternatywę. - Nie jest skazany na koalicję z Platformą Obywatelską - dodał profesor.

Prof. Sowiński wskazywał też podobieństwa między PSL a PiS. - Ludowcy - podobnie jak partia Kaczyńskiego - rozpoznali, że kluczowe dla wyników wyborów jest przekonanie politycznego centrum, czyli wyborców umiarkowanych, znudzonych, rozczarowanych sceną polityczną - diagnozował ekspert UKSW.

Zdaniem prof. Sławomir Sowińskiego PSL spokojnie powinien przekroczyć jesienią pięcioprocentowy próg wyborczy. - Może się nawet pokusić o wynik w granicach 10 procent pod warunkiem, że będzie miał w miarę silną i spójną reprezentację dla wyborcy wielkomiejskiego - prognozował politolog.

Według eksperta majowe wybory pokazały, że społeczeństwo jest podzielone w kwestii wartości. - Rodzina, seksualność odgrywają bardzo duże znaczenie. Dlatego nie da się stworzyć jednej szerokiej oferty politycznej, która będzie w stanie mobilizować zarówno wyborców konserwatywnych, jak i liberalnych i lewicowych. Byłoby to zachowanie wbrew potrzebom społecznym - wyjaśniał prof. Sowiński.

Jego zdaniem, żeby opozycja mogła myśleć o przejęciu władzy, musi na wybory przygotować "dwie oferty programowe" - co poniekąd postulował szef PSL. Prowadzący audycję Piotr Maślak wskazywał jednak, że system podziału mandatów metodą D'Hondta przy dużej liczbie partii opozycyjnych sprzyja PiS. - On premiuje zwycięzców m.in. w sytuacji, gdy jest dużo głosów straconych, bo wiele partii nie przekroczyło progu. Jeżeli mamy dwa czy trzy bloki i każdy przekracza próg wyborczy, to nie odgrywa takiej roli - przekonywał prof. Sowiński.

W Aplikacji TOK FM posłuchasz na telefonie:

DOSTĘP PREMIUM