Adrian Zandberg: Nie możemy sobie pozwolić na narcyzm małych różnic. Na to, żeby lewicowych list było kilka

- Nasze stanowisko jest bardzo jasne. Chcemy, żeby przed wyborami była jedna lewicowa lista. Żeby te głosy na lewo od PO się po prostu nie kanibalizowały - mówił w TOK FM lider Razem Adrian Zandberg.
Zobacz wideo

Prowadzący Poranek TOK FM Piotr Kraśko rozmowę z Adrianem Zandbergem zaczął od przedwyborczych układanek. Nie wiadomo, z kim do jesiennych wyborów pójdzie Razem.

- Nasze stanowisko jest bardzo jasne. Chcemy, żeby była prospołeczna, wolnościowa, lewicowa lista. Zależy nam na tym, żeby te głosy na lewo od Platformy się po prostu nie kanibalizowały - powiedział polityk. Jak dodał, ostatni rok nauczył lewicowych polityków tego, że - tu cytat - "nie możemy sobie pozwolić na narcyzm małych różnic; na to, żeby list po lewej stronie było kilka".

"My mamy wyciągnięte ręce do wszystkich"

Adrian Zandberg podkreślił, że lista ugrupowań lewicowych musi być jedna. Nie podał jednak, kto mógłby ją tworzyć. - Mamy ręce wyciągnięte do wszystkich, to nie my jesteśmy niezdecydowani - podkreślił. 

Dopytywany, z kim w ogóle Razem rozmawia w tej sprawie, gość TOK FM odparł, że dyskusje są prowadzone m.in. z Wiosną, Sojuszem Lewicy Demokratycznej, z Zielonymi i Unią Pracą. - A z Grzegorzem Schetyną? - pytał Kraśko. Lider Razem zdecydowanie zaprzeczył. - Przecież to bez sensu - ocenił.  - Trzeba to powiedzieć głośno. Większości wyborców, którzy głosują na Zandberga czy Biedronia, nie przekonacie, żeby zagłosowali na listę z Romanem Giertychem. I vice versa. To tak nie działa - przekonywał lider Razem.

Według Zandberga przekonanie, że bardzo szeroka lista wygra wybory z Prawem i Sprawiedliwością, jest fałszywe. Podobnie, jak nieskuteczne - zdaniem szefa Razem - jest posługiwanie się hasłami wyłącznie opartymi na walce z tzw. anty-PiS. - Wystarczy porozmawiać z ludźmi na ulicach, żeby się zorientować, że ten świat, w którym znajdujemy się pod krwawą PiS-owską dyktaturą, która na masową skalę wsadza ludzi do więzień, istnieje tylko w kilku studiach medialnych - mówił dalej Zanderg.

Jaki program lewicy?

Gość Poranka Radia TOK FM pytany o to, z jakim programem lewica mogłaby pójść do wyborów, mówił m.in. o konieczności utrzymania wszystkich transferów społecznych, które wprowadziło Prawo i Sprawiedliwość. - Ale chcemy zalepić te dziury i naprawić to, czego PiS nie naprawił i nie naprawi - mówił Zandberg. Wskazał m.in. złą sytuację służby zdrowia i problem z brakiem leków. Podkreślił, że jego zdaniem, leki otrzymywane przez pacjentów na receptę powinny być bezpłatne dla wszystkich, bez względu na dochody. - Nas na taki system stać. To jest wydatek około 10 mld złotych - dopowiedział. 

Piotr Kraśko zasugerował, że może lepszym rozwiązaniem byłyby bezpłatne leki dla uboższych. Ale pomysł Zandbergowi się nie spodobał. - Powszechne świadczenia działają dobrze, bo nie stygmatyzują. Ludzie nie mają wrażenia, że muszą o coś prosić albo żebrać. Ludzie mają swoją godność, więc to jest cena, którą warto za to płacić - powiedział.

Skąd pieniądze na takie rozwiązanie? - Żeby to działało, to potrzebna jest druga część równania, czyli uczciwe i sprawiedliwe podatki. Ci, którzy są zamożni, w większym stopniu powinni dorzucać się do wspólnego kotła - przekonywał lider Razem. 

Jak dodał, "pierwsza sprawa, którą należy zaszyć, to korporacje". Szef Razem przekonywał, że szereg międzynarodowych firm działających w Polsce płaci zerowy podatek. Kiedy Kraśko poprosił, by wskazał choć jedną taką firmę - polityk nie zrobił tego. - Ja nie będę w tym momencie teraz i w tym studiu wyliczać - powiedział. I polecił Kraśce, by sprawdził to w odpowiednich statystykach. - Nie interesuje mnie napiętnowanie konkretnej firmy, ale rozwiązanie systemowe - stwierdził Adrian Zandberg. 

W Aplikacji TOK FM posłuchasz na telefonie:

DOSTĘP PREMIUM