"Nie potraktowano nas jak partnera do dyskusji". Rozczarowani uczniowie opowiadają o wizycie w kuratorium

#StrajkUczniowski w Lublinie miał być protestem przed siedzibą Kuratorium Oświaty przeciwko tegorocznej rekrutacji. Uczniowie chcieli sprzeciwić się zasadom, które "wyrzuciły" z systemu tysiące młodych ludzi. Do budynku zaprosiła ich pani kurator. - Nie wierzyłem, że powie nam w oczy to, co mówiła wcześniej w mediach - mówi nam jeden z protestujących uczniów.

Chodzi o zdanie "marzenia nie zawsze się spełniają", które padły już wcześniej, na jednej z konferencji prasowych lubelskiej kurator oświaty, Teresy Misiuk.

- Nie wypada mówić czegoś takiego uczniom, którzy nie dostali się do żadnej szkoły. Uważam, że coś takiego jest nie na miejscu - komentuje Kamil Krzos, aktywista z  IX LO. 

W identycznym tonie wypowiadają się też inni. - Myślałem, że pani kurator nie spojrzy nam prosto w oczy i nie powie tego, co mówi w mediach. Niestety, myliłem się - słyszymy od Mikołaja Panasiuka, ucznia renomowanego II LO w Lublinie. - Liczyłem na to, że pani kurator doda uczniom otuchy, a usłyszałem to, czego się najbardziej obawiałem. My naprawdę zdajemy sobie sprawę z tego, że marzenia nie zawsze się spełniają. Ale nietaktem jest mówić to ludziom, którzy są w naprawdę trudnej sytuacji. Czasami lepiej jest milczeć - dodaje nasz rozmówca.

- Decydując się na spotkanie z panią kurator, oczekiwaliśmy wsparcia, bo tego potrzebują osoby, które nie dostały się do żadnej szkoły. Ale jak widać, nie do końca takie wsparcie dostały - mówi Dominika Turowska, tegoroczna absolwentka i członkini Młodzieżowej Rady Miasta (dostała się do I LO).

"Odebrałem to z wściekłością"

Młodzi zwracają uwagę także na inne sformułowania, które padły na spotkaniu z Teresą Misiuk, a które - ich zdaniem - paść nie powinny. Choćby zarzut, że w ok. 30-osobowej grupie, która przyszła protestować, było tylko kilku absolwentów gimnazjów i podstawówek. Pani kurator zasugerowała, że to z tą "garstką", a nie z ich starszymi kolegami powinna rozmawiać.

- Powiedziała, że nie wie, co tak naprawdę robi tutaj młodzież, której problem rekrutacji w ogóle teraz nie dotyczy. A potem jeszcze dodała, że chcemy się pokazać w świetle kamer. Słowa pani kurator były dla nas bardzo krzywdzące, odebrałem je z wewnętrzną wściekłością - tłumaczy Mikołaj Panasiuk.

Zdaniem Macieja Sierżęgi ze Śródziemnomorskiego LO w Lublinie, temat podwójnego rocznika i tegorocznej rekrutacji dotyczy wszystkich uczniów. - Przecież w związku z tą sytuacją szkoły będą przepełnione, może być konieczność nauki na dwie zmiany. Dlatego to jak najbardziej nas dotyczy i my jako uczniowie również mamy prawo głosu w tej sprawie – tłumaczy Sierżęga.

Uczniów zabolała też wypowiedź Teresy Misiuk o próbie błyszczenia w świetle kamer. - Była również nietaktowna. My przyszliśmy pod kuratorium, aby zaprotestować, a to pani kurator zaprosiła nas do siebie, do budynku kuratorium - mówi Maciej Piłat, absolwent prywatnego Gimnazjum im. Królowej Jadwigi.

"Rozumiemy, co się do nas mówi"

Na spotkaniu w Kuratorium Oświaty głos w imieniu uczniów zabrał Jakub Karpiński, uczeń III LO, miejski aktywista, kilka miesięcy temu zaangażowany m.in. w organizację pierwszego Marszu Równości w Lublinie. To w jego stronę dwukrotnie padł zarzut pani kurator, że Kuba nie rozumie, co się do niego mówi. - Zasmuciło nas, że nie zostaliśmy potraktowani jak partner do dyskusji. Wypomniano nam/ mnie, że nie rozumiemy słów pani kurator, choć to nieprawda - mówi Kuba.

- Pani kurator nie bardzo wiedziała, co odpowiedzieć na argumenty Kuby.  Ja uważam, że wszyscy się rozumieliśmy. Kuba ma niezwykłe zdolności retoryczne, których mu zazdroszczę. Mówił bardzo merytorycznie, nie popełniał żadnych błędów, dobrze przekazywał to, co chcieliśmy powiedzieć. Wydaje mi się, że pani kurator nie była przygotowana na tak dobrego przeciwnika - mówi Kamil Krzos.

Strajk Uczniowski w Lublinie przygotowała młodzież, zrzeszona w Lubelskim Komitecie Młodzieżowym (LKM). To powstała niedawno nieformalna organizacja, która skupia uczniów z różnych szkół, a której celem jest działanie na rzecz młodzieży, walka o jej prawa, udzielanie jej pomocy. - Jesteśmy apolityczni. Są u nas osoby sympatyzujące i z lewicą, i z prawicą. Są osoby popierające LGBT, ale są i takie, które są temu przeciwne. Nie obrażamy się jednak z tego powodu na siebie. Rozmawiamy, dyskutujemy, chcemy działać wspólnie - mówi Maciek Sierżęga, jeden z założycieli LKM.

"Powiązania partyjne nie mają znaczenia"

Na Twitterze pojawiły się zarzuty ze strony rzecznika wojewody, Marka Wieczerzaka, że za protestem uczniów stoi polityka. Najpierw zasugerowano związki z Platformą Obywatelską, bo na spotkaniu w kuratorium pojawił się Filip Jastrzębski, licealista, który należy do młodzieżówki PO. - Nam to kompletnie nie przeszkadza, u nas powiązania partyjne nie mają znaczenia. Filip był na spotkaniu bez żadnych partyjnych emblematów, jako uczeń, jeden z nas - mówi Kuba Karpiński.

Kilka dni później rzecznik wojewody wysunął kolejny zarzut. Wrzucając zdjęcie, które na swoim profilu zamieścili sami młodzi, napisał, że spotkanie przed #StrajkUczniowski odbyło się w siedzibie SLD.

- My się z tym absolutnie nie kryliśmy, że nasze spotkanie odbyło się w siedzibie SLD. Użyczono nam tam sali, za darmo, mogliśmy się spotkać. Sami udostępniliśmy to zdjęcie - tłumaczy Jakub Karpiński. - My jesteśmy apolityczni, nasze poglądy dopiero się kształtują - dodaje Dominika Turowska. Mikołaj Panasiuk wyjaśnia z kolei, że młodzież nie chce się spotykać w restauracji czy kawiarni, bo dla 20-30 osób trzeba byłoby zarezerwować/ wynająć salę, a to kosztuje i m.in. stąd spotkanie w siedzibie lewicy.

Po zarzutach ze strony rzecznika wojewody, młodzież wysłała maile do Urzędu Wojewódzkiego i do lubelskiego PiS z prośbą o udostępnienie sali na poniedziałkowe spotkanie. "Poszukujemy organizacji/ instytucji, która na czas dwóch godzin nieodpłatnie użyczy nam sali, gdzie będzie wystarczająco dużo miejsca (...). Na spotkaniu zamierzamy omówić kwestie związane z formalizacją LKM, podsumować sytuację z rekrutacją w naszym mieście i omówić plany na przyszłość".

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM

Komentarze (76)
Lublin. Uczniowie w kuratorium. "Nie potraktowano nas jak partnera do dyskusji"
Zaloguj się
  • lukki69

    Oceniono 8 razy -8

    Normalna katastrofa...."tysiące młodych ludzi wyrzuconych z systemu" To Schetyna musi dodać jeszcze siódmy punkt do swoje bajki wyborczej czyli budowę szkół i każdemu gwarantowane miejsce w tej wymarzonej.....
    buhahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahhaa

  • awe26

    Oceniono 8 razy -8

    Proponuję aby wszyscy złożyli papiery do III LO w Gdyni. Jednej z najlepszych szkół w kraju. Szkoły, do której aplikują uczniowie z całej północnej Polski. Szkoła potem zapewnia internat. Gwarantuję, że nie wszyscy się dostaną. Tak zawsze było, jest i będzie... A potem mieć pretensje, że ktoś się nie dostał.
    Należy poczekać na wyniki pierwszej tury przyjęć do szkół średnich. Uczniowie z najlepszymi punktacjami, którzy aplikowali do wielu szkół zwolnią miejsca i sytuacja się unormuje.
    Albo należy się zastanowić jak to się stało, że ktoś mógł zdobyć wystarczającą ilość punktów, a ktoś nie mógł...
    Spokojnie, we wrześniu wszyscy będą się uczyć :-)
    Ze studiami będzie podobnie... Też nie wszyscy się dostaną na wymarzone kierunki...

  • cymer1

    Oceniono 4 razy -4

    Było lepiej egzamin napisać i nie grać poszkodowanych. W szkole na nazwisku się jechało i bezstresowym wychowaniu, a tu zderzenie z rzeczywistością i pierwsza porażka w życiu. Obym się mylil, ale nie ostatnia pewnie. Jak ja szedłem do liceum roczniki były 1,5 razy liczniejsze i też nie każdy dostał się tam gdzie chciał i ludzie w tych ”slabszych” szkołach też się nauczyli i dobre studia pokończyli.

  • krioprezerwacja

    Oceniono 4 razy -4

    Jak jest chętnych więcej niż miejsc to wiadomo że dla wszystkich nie wystarczy i rząd nie ma tu nic do rzeczy. Nie każdy też się do liceum nadaje, a mimo to pchany ambicjami rodziców próbuje, by potem jego predyspozycje zostały boleśnie zweryfikowane. Gdyby było jak kiedyś- więcej szkół z konkretnym zawodem nie byłoby takiego zamieszania. Alternatywy nie ma bo zlikwidowali.

  • dirspacha

    Oceniono 2 razy -2

    koniec z upolitycznianiem rekrutacji
    corocznie rekrutacja jest dwustopniowa
    corocznie do drugiego etapu przechodzi kilkaset dzieci w mieście
    corocznie dziesiątki dzieci nie znajduje miejsca w szkole pierwszego wyboru, w klasie pierwszego wyboru
    corocznie bardzo dużo dzieci z poza miasta (ja jestem i piszę o Warszawie) aplikuje do topowego liceum a jak się nie dostanie to wraca do swojego Wołomina, Płocka czy Otwocka

  • arkusza

    Oceniono 1 raz -1

    "Liczyłem na to, że pani kurator doda uczniom otuchy, a usłyszałem to, czego się najbardziej obawiałem"
    Więc jesteś kretynem - powinieneś oczekiwać praktycznych propozycji, działań, a nie "słów otuchy". Abstrahując od niekompetencji tej pani - polityk który mówi prawdę - i to nieprzyjemną - to nieczesty widok...

  • aronia0

    0

    Fajna i madra mlodziez.

  • fajny_zajety

    Oceniono 4 razy 0

    Każdy rodzic uważa ,że jego bąbelek jest najmądrzejszy u zasługuje na najlepsze Liceum w mieście. Wmawia się dzieciom ,że świat leży im u stóp i powinni przebywać z mądrymi aby dobrze nasiąknąć. Co z resztą jest po części prawdą bo lepiej przebywać wśród zdolnych niż wśród głupich. Nikt nie chce iść do zawodówki bo tam idą same głąby nikt też nie chce iść do technikum bo tracimy rok życia za papier który jest kompletnie nic nie warty. Zawodu dużo lepiej uczy ojciec który ma firmę budowlaną czy inną niż smutny Pan w szkole zawodowej. Papiery z zawodówki i technikum kompletnie straciły na znaczeniu lepiej popracować na budowie przez rok niż chodzić 3 lata do zawodówki w której przebywa się z patologią.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX