Schreiber do Wielowieyskiej: Proszę nie opowiadać bajek. Wg polityka PiS "nie ma powodu, by wszczynać histerię" z powodu podwójnego rocznika

- Nigdy nie jest tak, nigdy tak nie było i nie będzie, że wszyscy się dostaną do wymarzonego liceum - tak o problemach z rekrutacją mówił w TOK FM Łukasz Schreiber, sekretarz stanu w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. I wspominał, że jemu tez nie było łatwo dostać się do liceum i na studia. Bo... był z rocznika wyżu demograficznego. - I nikt nie miał pretensji do rządu.
Zobacz wideo

Jednym z głównych tematów rozmowy Dominiki Wielowieyskiej z Łukaszem Schreiberem była kumulacja roczników. Prowadząca Poranek Radia TOK FM zwróciła uwagę, że przez szybko przeprowadzoną przez Prawo i Sprawiedliwość likwidacjię gimnazjów, wielu uczniów ma teraz problem z dostaniem się do szkoły średniej. 

- Samorządy od dwóch lat o tym doskonale wiedziały i przytłaczająca większość z nich sobie z tym znakomicie poradziła. Natomiast, jak zwykle, największe problemy ma kilka samorządów rządzonych przez wpływowych polityków opozycji - skomentował Schreiber. Jak dodał, dla każdego ucznia, który będzie rozpoczynał naukę w szkole średniej, "w jego miejscowości jest miejsce w liceach i technikach". 

Schreiber o kumulacji roczników: Nie ma powodu, by wszczynać histerię

Dominika Wielowieyska nie zgodziła się z tym, co powiedział jej gość. Podkreśliła, iż w samym tylko Lublinie do szkół nie dostało się 600 osób (w zeszłym roku - 200). W Krakowie zaś do żadnej placówki nie dostało się ponad dwa tysiące uczniów.

- Proszę nie opowiadać takich demagogicznych bajek. W Lublinie na tę chwilę mamy około 5600 absolwentów i ponad 13 tysięcy miejsc - powiedział. - Nigdy nie jest tak, nigdy tak nie było i nie będzie, że wszyscy się dostaną do wymarzonego liceum - stwierdził. 

Jak zaznaczył, sam urodził się w czasach wyżu demograficznego, kiedy o miejsce w liceum czy na studiach było "dużo trudniej niż dziś".  - I nikt nie uważał, że to wina rządu - mówił. - Naprawdę nie ma powodu, by wszczynać z tego powodu jakąkolwiek histerię. Prosiłbym o minimum zdrowego rozsądku - skomentował Schreiber.

Kiedy dziennikarka zwróciła uwagę, że tym razem problem nie jest skutkiem wyżu demograficznego, ale "zbyt pospieszenie wprowadzanej reformy", Schreiber odpowiedział: "To pani uważa, że zbyt pospiesznie" i utrzymywał, że decyzje rządu PiS są słuszne i przemyślane. - W roku 2015 Polacy głosowali na Prawo i Sprawiedliwość i na tę reformę - podsumował. 

Schreiber o pozycji Polski w Unii Europejskiej

Prowadząca Poranek Radia TOK FM pytała gościa także o Ursulę von der Leyen i o to, czy Prawo i Sprawiedliwość poprze jej kandydaturę we wtorkowym głosowaniu na szefową Komisji Europejskiej. - Tak mi się wydaje - odpowiedział ostrożnie Łukasz Schreiber. Podkreślił, że obecnie w Parlamencie Europejskim Prawo i Sprawiedliwość "ma jedną z największych reprezentacji", więc głosy tej partii mogą okazać się dla niemieckiej kandydatki "bardzo pomocne".

Pytany o to, dlaczego Polska nie otrzymała żadnego znaczącego stanowiska w nowym rozdaniu w Unii Europejskiej, odparł: "Trudno spodziewać się, by przy każdym rozdaniu był Polak". - Po drugie, historia uczy nas, że nawet jeśli Polak jest - tak jak przez ostatnie kilka lat - niewiele pomagać to może samej Polsce - dodał. - Co z tego, że Donald Tusk był (szefem Rady Europejskiej)? Jeszcze się nie dowiedziałem, jakie korzyści osiągnęliśmy dzięki temu - ocenił. 

Zapewniał, że podczas szczytu Unii Europejskiej "Polska walczyła bardzo zdecydowanie o to rozdanie". - Myśmy tam odebrali podmiotową rolę. Grupa wyszehradzka i zmontowana wokół niej koalicja potrafiły nie tylko zablokować bardzo niedobrą z naszego punktu widzenia kandydaturę pana Timmermansa, ale też wypracować kandydaturę, która może uchodzić za kompromisową - przekonywał gość TOK FM.

Gdy Dominika Wielowieyska przypomniała o przegranych Beaty Szydło, w głosowaniu na przewodniczącą komisji zatrudnienia i spraw socjalnych w PE, Zdzisława Krasnodębskiego w wyborach na stanowisko wiceszefa PE, Schreiber odpowiedział: To właśnie najlepiej pokazuje, że Polska odegrała tutaj ważną rolę. - Prawo i Sprawiedliwość należy do frakcji, które są w opozycji - podkreślił. - Czy pani by powiedziała, że to jest porażką na przykład Platformy Obywatelskiej, gdybyśmy my przegłosowali, że nie dostaną jakiejś komisji, które im się należą z parytetu? To jest postawienie wszystkiego na głowie - powiedział. 

Łukasz Schreiber podkreślił, że dziwi się, iż część środowisk  w Polsce cieszy się z tego, że Polska nie otrzymała stanowisk, które "im się de facto się należały". - To jest dla mnie szokujące - wskazał. Dopowiedział, że to, co się wydarzyło w UE "nie jest problemem Prawa i Sprawiedliwości, ale problem hipokryzji części środowisk unijnych, które z jednej strony opowiadają głupoty o praworządności, z którą niby Polska ma problem". - A z drugiej strony, kiedy mogą pokazać, jak w istocie powinna funkcjonować demokracja, to w taki mały sposób próbują zwalczać kandydatury opozycji - mówił dalej gość TOK FM. 

- Problem polega na tym, że w UE dużo spraw załatwia się w drodze konsensusu, a my - łamiąc praworządność - postawiliśmy siebie na marginesie - skomentowała słowa sekretarza stanu Dominika Wielowieyska. 

Pobierz Aplikację TOK FM i słuchaj sprytnie:

DOSTĘP PREMIUM