Lewica bliżej wspólnego startu w wyborach. "Schetyna od dawna chciał iść sam. Wciskał kit o koalicji, chciał 'przycwanić' konkurentów"

Ostatnie wybory nauczyły nas, że głosów na lewo od PO nie można rozbijać na więcej niż jedną listę - przekonywał w TOK FM Adrian Zandberg z partii Razem. O wspólnym starcie w jesiennych wyborach ma dziś rozmawiać z Włodzimierzem Czarzastym i Robertem Biedroniem. Lider Wiosny już ogłosił sukces: wspólny start ugrupowań lewicowych.
Zobacz wideo

- Podjęliśmy decyzję o stworzeniu nowego wspólnego bloku lewicy, który pójdzie do wyborów - mówił w czwartek lider Wiosny Robert Biedroń. Najprawdopodobniej w skład tego bloku wejdą m.in. SLD i Lewica Razem - dodał.

Adrian Zandberg podczas wizyty w TOK FM był bardziej powściągliwy. Potwierdził, że do takiego spotkania dojdzie. - Od wielu miesięcy mówimy, że chcemy lewicowej listy na lewo od PO. Obiecaliśmy, że będziemy do tego dążyć. Myślę, że idzie nam dobrze. Polska scena polityczna właśnie w tym kierunku się przeorganizowuje - przekonywał Mikołaja Lizuta.

Jak tłumaczył lider partii Razem, lewicowy wyborca nie może się głowić nad tym, na których listach znajdują się politycy o zbliżonych do niego poglądach. - Ostatnie wybory nauczyły nas, że głosów na lewo od PO nie można rozbijać na więcej niż jedną listę. Dlatego odrobiliśmy tę lekcję. Jedna lewicowa lista - jak wynika z badań - może liczyć na 13-15 procent głosów w wyborach. To jest realne - mówił dalej Zandberg.

Polityk przyznawał, że lewica nie może zaliczyć do udanych majowych wyborów do PE. - Dostaliśmy po plecach. Ale dla Wiosny to też było rozczarowanie, a Włodzimierz Czarzasty zyskał świadomość, że SLD samo nie wejdzie do Sejmu. I to jest dobra sytuacja. Dzięki temu woda sodowa nie uderzy nam do głowy. Trzeba się skupić teraz na współpracy, nie robić tego, co nam szkodziło przez lata, czyli mniej wzajemnych sporów i kanibalizowania się – podkreślał Adrian Zandberg.

Polityka Razem nie zaskoczyła decyzja Grzegorza Schetyny o tym, że PO pójdzie do wyborów tylko z Nowoczesną, Inicjatywą Polską i samorządowcami. - Ta trwająca kilka tygodni operetka w wykonaniu Platformy była bardzo czytelna. Schetyna od dawna chciał i chce iść sam. Wciskał tylko ludziom kit o szerokiej koalicji, chciał "przycwanić" konkurentów na opozycji i ich zdominować – oceniał Zandberg.

Posłuchaj w Aplikacji TOK FM:

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM