Truskolaski: Białystok potrzebuje chwili spokoju, a nie najazdu polityków

- Gdyby to był wiec spontaniczny, białostocczan, to wziąłbym w nim udział. Natomiast jest to wiec sygnowany "trzema tenorami", jak sami się określili - mówił w TOK FM prezydent Białegostoku Tadeusz Truskolaski.
Zobacz wideo

Liderzy lewicowej koalicji - Adrian Zandberg, Robert Biedroń i Włodzimierz Czarzasty organizują w niedzielę w Białymstoku manifestację przeciwko przemocy i nienawiści. To reakcja na zeszłotygniowe ataki na uczestników czestników Marszu Równości oraz policjantów, którzy ochraniali zorganizowaną legalnie imprezę. Do tej pory policja zidentyfikowała ponad 100 osób, które brały udział w tych zdarzeniach.

Jak zapowiedział w TOK FM prezydent Białegostoku Tadeusz Truskolaski, nie zamierza wziąć udziału w manifestacji.

- Gdyby to był wiec spontaniczny, białostocczan, to wziąłbym w nim udział. Natomiast jest to wiec sygnowany "trzema tenorami", jak sami się określili. W kontekście zbliżających się wyborów byłoby to odczytane bardzo politycznie i ja też to tak odczytuję - tłumaczy.

- Dziękuję za wszystkie wiece poparcia dla ofiar i dla Białegostoku w innych miastach. Natomiast Białemustokowi potrzebny jest w tej chwili spokój, wyciszenie, a nie najazd polityków - dodał.

W najbliższy weekend w Białymstoku zgłoszono więcej manifestacji, jednak prezydent przekonuje, że nie wyglądają na zagrażające manifestacji lewicy.

- Sytuacja jest dynamiczna. Dobra wiadomość jest taka, że cztery ze zgromadzeń zostały już odwołane. Nie wygląda to dramatycznie. Nie ma kolizji między uczestnikami - mówił. 

"Marszałek dolał benzyny"

Prezydent Białegostoku złożył w czwartek do Prokuratury Rejonowej w Białymstoku zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez marszałka województwa podlaskiego Artura Kosickiego. Dotyczy m.in. nadużycia władzy przez Kosickiego polegającego na sprowadzeniu bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowym poprzez zorganizowanie przemarszu na Piknik Rodziny bez wymaganego zezwolenia oraz z naruszeniem obowiązku zapewnienia bezpieczeństwa jego uczestnikom.

- Błędem było, że zorganizowano tyle kontrmanifestacji, że zaangażowały się w nie instytucje. Pierwszą instytucją, która się zaangażowała po stronie "kontr" był marszałek województwa, który dolał benzyny do tego, co się jeszcze wtedy tliło. Nie tylko przez piknik, ale jeszcze przemarsz, pomyślany tak, żeby się spotkać - wyjaśniał Truskolaski w TOK FM.

Marszałek złożył z kolei zawiadomienie do prokuratury na prezydenta Białegostoku, ponieważ, jego zdaniem, marsz należało rozwiązać. 

Tadeusz Truskolaski jest jednak zdania, że decyzja o rozwiązaniu Marszu Równości byłaby błędem.

- Jeżeli coś dzieje się po raz pierwszy, trudno wszystko przewidzieć. Mieliśmy sztab antykryzysowy, spotykał się wielokrotnie. Policja była przygotowana na marsz, a nie na to, co działo się przed nim. A wszystko, co najgorsze, działo się przed marszem. Myślenie, że trzeba było rozwiązać marsz, jest myśleniem tragicznym. Wtedy nie byłoby już legalnego zgromadzenia, policja nie musiałby go ochraniać, ludzie byliby zostawieni na pastwę losu - ocenił prezydent Białegostoku. 

Pobierz aplikację i słuchaj na smartfonie

DOSTĘP PREMIUM