Gronkiewicz-Waltz o zakłócaniu rocznicy PW: Pamiętam, jak szłam za Bartoszewskim. Krzyczeli za nim "mosiek", a za mną "kłamczucha"

Rocznica 1 sierpnia 1944 roku od kilku lat jest okazją do manifestowania poglądów na historię i politykę. Dochodzi do krzyków i gwizdów, nawet na Powązkach. - Czasem wydaje mi się, że ci, którzy tak krzyczą, to w czasie okupacji staliby nie po tej dobrej stronie, tylko raczej współpracowaliby z ówczesną władzą - mówiła w TOK FM Hanna Gronkiewicz-Waltz, była prezydent Warszawy.
Zobacz wideo

To pierwsza - od kilkunastu lat - rocznica wybuchu Powstania Warszawskiego, podczas której Hanna Gronkiewicz-Waltz nie występuje jako prezydent Warszawy (pełniła tę funkcję od 2006 do 2018 roku). Na antenie TOK FM przyznała, że po raz pierwszy od dawna - właśnie w tym dniu - ma szansę odwiedzić miejsca, które są jej szczególnie bliskie. - Rano byłam na Służewcu, gdzie walczył mój ojciec - mówiła w rozmowie z Rochem Kowalskim.

Była prezydent Warszawy podkreśliła, że w jej rodzinnym domu etos powstańczy - właśnie ze względu na ojca - był niezwykle ważny. Dopytywana, jakie wartości identyfikuje ze zrywem sprzed 75 lat, Gronkiewicz-Waltz wskazała głównie na umiłowanie wolności. - To było dla powstańców najważniejsze - powiedziała. 

Nowa pamięć o PW

Dziennikarz TOK FM zwrócił uwagę, że pamięć o Powstaniu Warszawskim na przestrzeni lat bardzo się zmieniła. Jeszcze kilkadziesiąt lat temu do obchodów rocznicy nie przywiązywano aż takiej wagi. Obecnie uroczystości rocznicowe są bardzo podniosłe, trwają przez kilka dni. Ale zmieniło się nie tylko to.

>> Pełny plan obchodów możesz sprawdzić tutaj

Od kilku lat 1 sierpnia swój marsz organizują środowiska narodowców. Rok temu Hanna Gronkiewicz-Waltz rozwiązała ich zgromadzenie ze względu na flagi z symboliką nawiązującą do organizacji propagujących ustrój totalitarny. Dopytywana w TOK FM, czy można zrobić coś, aby zapobiec pojawianiu się tego typu symboliki, zwłaszcza 1 sierpnia, była prezydent powiedziała, że marsz narodowców z pewnością obserwować będą pracownicy stołecznego ratusza, którzy będą reagować na tego typu sytuacje.  

- To ważne, żeby za te konkretne symbole skazywać osoby. Ale niestety, uważam, że obecna władza toleruje zachowania nacjonalistyczne, w związku z tym oni się czują bardzo pewnie - oceniła Hanna Gronkiewicz-Waltz. Jak dodała, ruchy nacjonalistyczne w Polsce i innych krajach były, są i pewnie zawsze będą. - Zbyt idealistyczne byłoby myślenie, że ich nie będzie. Natomiast trzeba pilnować, żeby prawo było zawsze przestrzegane - oceniła. Przypomniała jednocześnie, że niektóre incydenty (na przykład powieszenie wizerunków polityków PO na szubienicach) wciąż są niewyjaśnione i za to - jak oceniła - "winne jest temu państwo i organy ścigania".

- Dopóki te osoby nie będą karane, dalej będą to robić, bo będą uważać, że służą jakiemuś wyimaginowanemu dobru - uważa była prezydent Warszawy. 

Gwizdy nad grobami

W czasie długiej prezydentury Gronkiewicz-Waltz doszło też do zmiany atmosfery towarzyszącej jednemu z najbardziej podniosłych momentów rocznicowych obchodów. Przy kwaterach powstańców na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach zaczęto gwizdać i buczeć, gdy kwiaty składali niektórzy z gości- politycy PO, ale też kombatanci, żołnierze.

- Pamiętam, jak dziś, jak szłam za [Władysławem] Bartoszewskim. Krzyczeli za nim "mosiek", a za mną "kłamczucha" - wspominała ze smutkiem Gronkiewicz-Waltz. - Czasem wydaje mi się, że ci, którzy tak krzyczą, to w czasie okupacji staliby nie po tej dobrej stronie, tylko raczej by współpracowali z ówczesną władzą - dodała.

Pobierz Aplikację TOK FM, słuchaj i testuj przez dwa tygodnie:

DOSTĘP PREMIUM