Senator PiS pełen wiary w marszałka Kuchcińskiego: Nie tracę nadziei, że jest on w stanie to jakoś racjonalnie wytłumaczyć

- Na pewno marszałek nie zostanie odwołany na wniosek opozycji, bo takie są reguły gry - stwierdził senator PiS, Aleksander Bobko. Taki wniosek złożyli posłowie Platformy Obywatelskiej w reakcji na doniesienia o dziesiątkach lotów Marka Kuchcińskiego, jak również zabieraniu na pokład rządowego samolotu członków rodziny.
Zobacz wideo

"Gazeta Wyborcza" napisała o ok. stu lotach marszałka Marka Kuchcińskiego na jego rodzinne Podkarpacie. W przypadku ponad połowy na pokładzie byli też inni pasażerowie. Wszystkie loty miały status HEAD i były operacjami wojskowymi. 

Zarówno Kancelaria Sejmu, jak i sam marszałek początkowo sprawę bagatelizowali. Politycy PiS zaś argumentowali, że zabieranie na pokład dodatkowych pasażerów nie generuje dodatkowych kosztów, a marszałkowi przysługuje przywilej korzystania z lotów rządowymi maszynami. Później, w miarę ujawniania kolejnych lotów w rodzinne strony marszałka, Kuchciński zadeklarował, że zapłaci za przeloty członków swojej rodziny, a pieniądze trafią na cele charytatywne. 

Loty marszałka Kuchcińskiego. "Opozycja go nie odwoła"

- Ta sytuacja jest smutna z wielu powodów - przyznał na antenie TOK FM senator PiS, Aleksander Bobko. - W państwie poważnym potrzebne jest minimalne zaufanie do osób i instytucji. Patrzenie im na ręce przez 24 godziny na dobę, czy nie skubną czegoś ze swoich przywilejów, jest bez sensu. Ale doszliśmy do takiego momentu, że pan marszałek będzie musiał się tłumaczyć - dodał.

Już wcześniej określił on Marka Kuchcińskiego mianem niemego marszałka. Marek Kuchciński do tej przedstawił tylko następujące oświadczenie: "Wszystkie podróże, które realizuję, mają charakter wizyt służbowych. Transport, w tym także połączenia lotnicze, jest związany z zadaniami służbowymi, wykonywanymi przeze mnie nie tylko w Warszawie, ale także na terenie kraju oraz poza jego granicami. Przepisy i regulacje w tych aspektach są respektowane, obowiązujące prawo nie zostało w żaden sposób naruszone. Osoby towarzyszące mi w podróży nie mają możliwości opłacenia swojego lotu - ich obecność na pokładzie nie wpływa na koszt transportu. Aby rozwiać wątpliwości dotyczące 'korzyści finansowych' mojej rodziny, dokonam wpłaty na cele charytatywne". Sęk w tym, że Kancelaria Sejmu nie chce zdradzić, jakie to zadania marszałek wykonywał na Podkarpaciu tak często, również w weekendy i dni świąteczne. 

Mimo to senator Bobko nie ma wątpliwości, że wniosek opozycji o odwołanie marszałka, którym Sejm ma się zająć 9 sierpnia, upadnie. Jak stwierdził, "takie są reguły gry". - Ja mam nadzieję, że pan marszałek jest w stanie wytłumaczyć, że prawo nie zostało złamane, przedstawić racjonalne wytłumaczenie tej sytuacji, takiej nadziei nie tracę - dodał. Gdyby tak się jednak nie stało, jego zdaniem może się pojawić wniosek ze strony PiS dotyczący pozbawienia go stanowiska, bądź też sam marszałek zdecyduje się odejść. - Z całą mocą chciałem powiedzieć, że w PiS jest duża powściągliwość. Stwierdzenie, że PiS zawłaszcza państwo jest niezwykle nieuczciwe. Ilu ministrów, wiceministrów, przychodząc do rządu, traciło finansowo... - przekonywał senator Bobko. 

Loty marszałka Kuchcińskiego. Kancelaria Sejmu kluczy

Do dokumentów dotyczących lotów Marka Kuchcińskiego dotarli politycy Platformy Obywatelskiej, m.in. Marcin Kierwiński. Przyznał on, że był osobiście w Dowództwie Generalnym Rodzajów Sił Zbrojnych i na własne oczy widział zapotrzebowania na loty pana marszałka, zgłaszane przez Kancelarię Sejmu. - To robi wrażenie, jeżeli są miesiące, kiedy co drugi, co trzeci dzień są zapotrzebowania z Kancelarii Sejmu na to, żeby pan marszałek poleciał na trasie Warszawa - Rzeszów. To są oficjalne podróże pana marszałka do domu - mówił w TOK FM. 

Podkreślał, że wszystkie te loty miały status HEAD, a to oznacza, że zabezpieczony musi być drugi, zapasowy samolot, wyznaczone zapasowe lotniska. - Limuzyna pana marszałka równolegle jedzie do Rzeszowa, żeby odebrać go z lotniska - wskazywał Kierwiński. 

Jak przyznał, wraz z kolegami musieli odwiedzić cztery instytucje, by uzyskać informacje, których nie byli w stanie wydobyć z Kancelarii Sejmu. 

Pobierz Aplikację TOK FM, słuchaj i testuj przez dwa tygodnie:

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM