Kowalska: Opublikowany "Wykaz" lotów marszałka Kuchcińskiego jest kolejną kpiną

Wydaje się, że wyłożyliśmy jako podatnicy mnóstwo pieniędzy na podróże posła Marka Kuchcińskiego do jego okręgu wyborczego i domu - pod pozorem dbania o sprawne funkcjonowanie organu, jakim jest Marszałek Sejmu.
Zobacz wideo

W poniedziałek dziennikarze zostali zaproszeni na konferencję prasową, w której udział wziął m.in. marszałek Sejmu, Marek Kuchciński. Nie było wątpliwości, że będzie ona dotyczyć głośnej sprawy mnóstwa lotów, jakie marszałek Kuchciński odbył na pokładach rządowych maszyn, nierzadko zabierając ze sobą pasażerów i pasażerki. 

Tabelka przygotowana w pośpiechu

W czasie konferencji dyrektor Centrum Informacyjnego Sejmu Andrzej Grzegrzółka zapewniał, że Kancelaria jest w posiadaniu wszystkich dokumentów dotyczących lotów Marka Kuchcińskiego. I że "dzisiaj zostaną opublikowane na stronie internetowej Sejmu wszystkie informacje związane z połączeniami marszałka Sejmu w tej kadencji. Będzie to kompletna, szczegółowa informacja, którą zamierzamy państwu udostępnić i którą udostępnimy dzisiaj".

I rzeczywiście, 9 godzin po tej konferencji, o 22:00 na stronach sejmowych opublikowano "Wykaz krajowych podróży służbowych drogą powietrzną Marszałka Sejmu w czasie VIII kadencji". Ale nie były to dokumenty, o których mówił dyrektor Andrzej Grzegrzółka, tylko kilkustronicowa tabelka, stworzona ewidentnie w pośpiechu przez pracowników Kancelarii Sejmu. Ich dzieło pełne jest błędów, niejasności i nie stanowi - a przecież miało! - solidnego źródła informacji. Zamiast zadbać o utraconą wiarygodność Sejmu, znów ją podważono.

Jak marszałek pokochał latanie

Zajrzyjmy do tej tabelki - składa się ona z pięciu rubryk. W pierwszej zapisano liczbę porządkową lotu. Numeracja kończy się na 85. Ale nie jest to liczba lotów, bo np. podróż marszałka na trasie Rzeszów-Warszawa-Szczecin-Warszawa - Rzeszów liczona jest jako jeden przelot. W efekcie lotów jest o wiele więcej. Na dodatek portal Onet.pl donosił od rana, że posiadane przez nich dokumenty wyraźnie wskazują, że w wykazie nie ujęto wszystkich lotów Kuchcińskiego. 

Druga rubryka to daty. I tu znów problem, a konkretnie biała plama. Dlaczego wykaz nie obejmuje lotów od listopada 2015 roku do marca 2016 roku? Czy wtedy Marszałek nie pełnił swojej roli w kraju i za granicą? Nigdzie nie latał? Kolejna wątpliwość dotyczy 2017 roku, w którym, według twórców tabelki, Marek Kuchciński tylko dwukrotnie leciał samolotem. Tylko dwa razy w ciągu całego roku? Jak to możliwe? I skąd nagły wzrost przelotów w 2018 i 2019 roku?

Trzecia z rubryk opisuje trasę. Gros lotów to połączenia Warszawa-Rzeszów lub Rzeszów-Warszawa. Jak to możliwe, skoro marszałek zapewniał, że wykorzystywał wojskowe samoloty do licznych spotkań w całym kraju w ramach pełnienia swojej funkcji? Czyżby był marszałkiem tylko na Podkarpaciu i Mazowszu?
Zdumiewające jest to, że mimo wielkiej afery Kancelaria Sejmu nie zamieściła w swoim "Wykazie" informacji o statusie lotów i użytej maszynie. Czy wszystkie wymienione w tabelce loty odbywały się na podstawie instrukcji HEAD? Czym Marek Kuchciński podróżował do Huwnik, a czym na swojej ulubionej trasie Rzeszów-Warszawa-Rzeszów? Tego Kancelaria Sejmu nie chciała nam pomóc rozstrzygnąć.

Liczby zamiast informacji

Czwarta rubryka odnotowuje liczbę pasażerów. Brak tu nazwisk, funkcji, jest tylko sucha liczba: 6, 2, 1, 2, 26. Nie wiemy, z kim podróżował marszałek i czy w ogóle był na pokładzie. Wciąż nie możemy tego zweryfikować. Wprawdzie Marek Kuchciński zapewniał wczoraj, że samotny lot jego żony był pojedynczym incydentem, ale dlaczego mielibyśmy mu wierzyć? Przecież od kwietnia Kancelaria Sejmu zaprzeczała doniesieniom o nieprawidłowościach w lotach i zarzucała mediom rozpowszechnianie nieprawdziwych informacji. Marszałek Kuchciński i jego pracownicy nie zrobili nic, by odbudować zaufanie, a opublikowany dziś w nocy "Wykaz" jest kolejną kpiną zamiast rzetelnej informacji.

I najlepiej widać to w piątej, ostatniej rubryce "Wykazu", która informuje nas o celu podróży służbowej Marszałka. Tak swoją rolę i powód tak częstych lotów opisał na konferencji sam Marek Kuchciński: "Takich spotkań od początku kadencji odbyło się ponad 900. Uczestnictwo w wielu z nich wymagało korzystania ze specjalnego transportu lotniczego. Jest to także forma konsultacji bezpośrednich z mieszkańcami z różnych miejsc w Polsce - głównie z małych miejscowości. Olbrzymia aktywność legislacyjna Sejmu tej kadencji wymaga rozmów włączających obywateli w proces tworzenia prawa. Loty - zarówno te do Rzeszowa, jak i na każde inne lotnisko w Polsce i za granicą, były związane z moją pracą marszałka Sejmu". Problem w tym, że w całym wykazie lotów nie ma ANI JEDNEGO spotkania konsultacyjnego ws. jakiegokolwiek projektu ustawy. Ani jednego. Może to i lepiej, bo trudno mi zrozumieć, jak Marek Kuchciński chciałby łączyć funkcję Marszałka Sejmu, reprezentującego Izbę na zewnątrz i dbającego o jej sprawną pracę, z rolą jednoosobowego organu konsultującego projekty ustaw - i to głównie na Podkarpaciu.

Poseł w podróży 

Równie trudno zrozumieć, jak mają się kompetencje i zadania marszałka Sejmu do spotkań, w których - jak wykazuje tabelka - brał udział: uroczystość przekazania samochodu pożarniczego dla OSP Miejsce Piastowe, wmurowanie aktu erekcyjnego pod budowę Przemyskiego Centrum Rozwoju Badmintona, 40-lecie zespołu Ostrowiacy, rozmowy o budowie zjazdów z autostrady A4, rozmowy o budowie mostu na Sanie, rozmowy o aglomeracyjnej kolei bieszczadzkiej.

W "Wykazie" odnajdziemy kilka spotkań z prezydentem Przemyśla. I z żadnym innym prezydentem polskiego miasta. Nawet z prezydentem Rzeszowa, do którego to miasta prawie wyłącznie latał Marek Kuchciński. Są tam też spotkania z mieszkańcami podkarpackich gmin. Ale jak mają się rozmowy z mieszkańcami Tyrawy Wołoskiej, Leska i Ustrzyk Dolnych do roli Marszałka Sejmu?

Wydaje się jasne, że wszystkie wyżej wymienione spotkania łączyć trzeba z Markiem Kuchcińskim - posłem na Sejm. A nie marszałkiem tej izby. Zwłaszcza, że intensyfikacja takich spotkań rośnie według "Wykazu" akurat w okresie kolejnych kampanii wyborczych.

Podsumowując, wydaje się, że wyłożyliśmy jako podatnicy mnóstwo pieniędzy na podróże posła Marka Kuchcińskiego do jego okręgu wyborczego i domu - pod pozorem dbania o sprawne funkcjonowanie organu, jakim jest Marszałek Sejmu.

Kalendarze tajne przez poufne 

Wykorzystywać publiczne pieniądze i wojskowe samoloty na podróże do domu byłoby trudniej, gdyby kalendarze spotkań ministrów, posłów, senatorów, prezydenta i innych urzędników były stale publicznie dostępne. Moglibyśmy się z nich dowiedzieć, jakie spotkanie, z kim i kiedy planuje polityk. Niemożliwe? Przesadne? Wręcz przeciwnie. Wystarczy zajrzeć na strony miasta Gdańska - tam znajdą państwo kalendarz Aleksandry Dulkiewicz, prezydentki Gdańska. Podobny - choć w mniejszej skali - znajduje się na na stronach posła mniejszości niemieckiej Ryszarda Galli. Terminarz spotkań prowadzi przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk. Jako premier nie dawał się namówić na większą jawność, ale najwyraźniej w Brukseli zmienił zdanie.

Zajrzyjmy jeszcze na strony dwóch najważniejszych osób w państwie. Wzorcowym przykładem takiego kalendarza mógłby być ten prowadzony przez Kancelarię Prezydenta. Niestety, nie jest i łatwo to wykazać. Wybrałam najłatwiejsze możliwe daty - momenty, które Andrzej Duda na pewno uświetni swoją osobą: 15 sierpnia, 30 sierpnia i 2 września. A tam nic. Tylko zdawkowy komunikat: nie dysponujemy informacjami o żadnych wydarzeniach z tego dnia. Kancelaria Prezydenta nie dba o to, byśmy wiedzieli, z jakimi zadaniami zmierzy się głowa państwa w najbliższych tygodniach.

Jeszcze gorzej prezentuje się strona premiera i jego kancelarii. Tam nie znajdziemy żadnej informacji o datach i tematach planowanych spotkań Mateusza Morawieckiego i jego ministrów.

Uważam, że jawne i publicznie dostępne kalendarze urzędników zwiększyłyby ich wiarygodność i nasze zaufanie do państwa. Ułatwiłyby pracę dziennikarzom. Aż dziw, że o ich prowadzenie nie apeluje opozycja. Tyle tylko, że posłowie również nie udostępniają obywatelom swoich terminarzy. Dlaczego? Przecież interesują nas ich działania w ramach pełnienia funkcji, nie prywatne wizyty u fryzjera czy krawca. Choć paradoksalnie, z mediów społecznościowych częściej możemy się dowiedzieć o przebiegu rodzinnej uroczystości posła albo planowanych wakacjach posłanki, niż o tym, z kim, kiedy i po co się spotykali jako parlamentarzyści.

Pobierz Aplikację TOK FM i słuchaj sprytnie:

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny

Komentarze (4)
Kowalska: Opublikowany "Wykaz" lotów marszałka Kuchcińskiego jest kolejną kpiną
Zaloguj się
  • iskander36

    Oceniono 5 razy 1

    Jest wysoce prawdopodobne, że Kuchciński lub inna podpaska Gnijącego Kierownika Kleptokracji zacznie wozić samolotem świnie czy owce i wtedy - na wniosek Króla Łupierzu z Żoliboża wprowadzi się regulacje które usankcjonują tego typu działalność i wkażą wysokość opłat za tego typu towar.... Pieprzeni Oszuści i Złodzieje ! Gdyby brać poważnie Adriana ElDupę, to możnaby powiedzieć - pamiętając jego oszustwa związane z wyjazdami do Nowego Tomyśla, że ryba psuje sie od głowy.... Ale to przecież Adrian. Jakiśtam szeregowy członek pisu... CHWD - Dojnej Zmianie. Gonić złodziei.

  • romek-z

    0

    Jakby Pani skojarzyła, że w kilku terminach na jeden lot przypadały 3 dni spotkań. Widać, że kancelaria wciska kit po to by rozdymać tabelki i poprzeć tezę, że marszałek Marek K. był bardzo aktywny jako "osoba". Bo te aktywności nie były w kompetencjach marszałka.
    Domagajmy się także żeby w tabelkach były i modele samolotu i czy był to status HEAD, dni tygodnia, godziny podróży i godziny spotkań.
    Wyjdzie, że marszałek Marek K. po prostu dowoził swoją marszałkowską osobę na weekend. A jak wracał? Ile samochodów z obstawą musiało czekać co tydzień w Rzeszowie.?

  • marudna.maruda

    Oceniono 5 razy -1

    A prezes? Co prezes na to? Czy już ma gotowy kolejny dokument do podpisania, sankcjonujący hobby marszałka, czy może za chwilę z zanadrza wyjmie czerwoną kartkę i powie- pan już z nami nie leci, panie Kuchciński?

  • kap_jeden

    Oceniono 6 razy -2

    w tym wypadku jest słowo w języku polskim dokładnie
    określające ten organ którego synonimem staje się powoli przedmiotowy marszałek

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX