Kolizja z udziałem Beaty Szydło. Była premier sama prowadziła samochód

Kolizja z udziałem Beaty Szydło w centrum Krakowa. Do zderzenia doszło w niedzielę przed godziną 23. Jak informuje "Wyborcza", powołując się na min. Andrzeja Adamczyka, była premier czuje się dobrze. Beatę Szydło uznano za winną spowodowania kolizji. Byłą premier ukarano mandatem w wysokości 450 zł i sześcioma punktami karnymi.
Zobacz wideo

Do wypadku samochodu, którym kierowała Beata Szydło, doszło w okolicy domu handlowego Jubilat w Krakowie. Jak relacjonuje "Wyborcza", według świadków, z którymi rozmawiał dziennikarz "Wyborczej" włączona była zielona strzałka, jednak była premier nie zatrzymała się przed skrzyżowaniem. "Wjechała od razu na lewy pas Alei Zygmunta Krasińskiego. Prawdopodobnie chciała następnie zawrócić na jezdnię w kierunku mostu Dębnickiego. W tym momencie w tył samochodu byłej premier uderzył samochód dostawczy. Biały opel następnie odbił się i uderzył w słup oświetleniowy. Ten się przechylił" - informuje "GW".

Jak poinformowała Polską Agencję Prasową Katarzyna Cisło z małopolskiej policji, Beata Szydło została ukarana mandatem w wysokości 450 zł i sześcioma punktami karnymi. - Uczestnikom nic się nie stało, dlatego to zdarzenie jest traktowane jako kolizja drogowa. Oboje byli trzeźwi, kobieta przyjęła mandat, jak również punkty karne związane z mandatem - dodała policjantka.

Kolizja z udziałem Beaty Szydło w Krakowie. "Była premier czuje się dobrze"

Dziennikarze szybko dotarli na miejsce wypadku. Od świadków zdarzenia usłyszeli, że samochód byłej premier nie został poważnie uszkodzony. Na miejscu wypadku szybko pojawił się też minister infrastruktury Andrzej Adamczyk.  "Na pytanie, jak się czuje była premier odpowiedział, że dobrze. Stwierdził jednak, że o kolizji z nią nie rozmawiał. Następnie poszedł na ul. Retoryka, gdzie się znajduje krakowska siedziba Prawa i Sprawiedliwości. Oficjalnych informacji dotyczących przebiegu kolizji oraz stanu kierowców policja jeszcze nie podała" - czytamy w "Wyborczej".

Przypomnijmy, że w lutym 2017 roku ówczesna premier i dwaj funkcjonariusze Biura Ochrony Rządu zostali ranni w wypadku w Oświęcimiu. Przed sądem w Oświęcimiu trwa proces Sebastiana K. oskarżonego o spowodowanie tego wypadku.

DOSTĘP PREMIUM