"W głowie się nie mieści, że wiceminister stał za taką akcją" - ocenia sędzia Gąciarek. Był jednym z celów kampanii, którą aprobował Piebiak

Sędzia Piotr Gąciarek ma nadzieję, że prokuratura rzetelnie zajmie się sprawą ataków na sędziów. - Ciągle mam nadzieję, że prokuratura jest niezależna - mówi. Gąciarek jest w gronie sędziów, którzy mieli być celem hejterskiej kampanii. Jak przyznaje, do głowy mu nie przyszło, że może w tym uczestniczyć wiceminister sprawiedliwości Łukasz Piebiak.
Zobacz wideo

Piotr Gąciarek jest doświadczonym sędzią Sądu Okręgowego w Warszawie, wiceprezesem warszawskiego oddziału Stowarzyszenia Sędziów Polskich Iustitia. I, jak wynika z ustaleń portalu Onet.pl, jednym z tych, którzy byli celem ataków, które miał aprobować wiceminister sprawiedliwości. Łukasz Piebiak ma  stać za zorganizowaną akcją ataków na sędziów, którzy krytykują działania rządu. Portal ujawnił, że to wiceminister "aranżował i kontrolował akcję, która miała skompromitować szefa największego sędziowskiego Stowarzyszenia 'Iustitia'". Wydatnie pomagała w tym pani Emilia. Chodziło o rozpowszechnianie historii zawierających plotki, pogłoski i domysły na temat jego życia prywatnego. 

Sędzia Gąciarek przyznaje, że sprawa "w głowie się nie mieści". Jak mówi w rozmowie z reporterem TOK FM,  od ministerstwa sprawiedliwości powinno się oczekiwać walki z hejtem w sieci, a nie jego wspierania.

- A tu się nagle okazuje, że prawa ręka pana min. Ziobry, sędzia, nasz były kolega uczestniczył w czymś takim. To jest coś, co się w głowie nie mieści, że wiceminister stał za taką akcją, że ją w jakiś sposób koordynował, wiedział o tym, akceptował te hejterskie działania. A być może też uczestniczył w przekazywaniu wrażliwych danych - podkreśla sędzia. Przekazywanie danych dotyczy udostępniania internetowym trollom prywatnych adresów sędziów, którzy mieli odwagę krytykować zmiany w wymiarze sprawiedliwości. 

Za rozsyłaniem anonimów miała stać Emilia. Kobieta pośredniczyła też w kontaktach z dziennikarzami sprzyjającymi rządowi. Dzięki temu w telewizji publicznej miał powstać materiał o prywatnych problemach sędziego Gąciarka. - Kiedy biegano za mną z kamerą po korytarzach sądowych, to miałem podejrzenia, że za tym muszą stać jacyś moi byli koledzy - sędziowie, że ktoś musiał te informacje podać (mediom). Ale muszę powiedzieć, że do głowy mi nie przychodziło, że w jakiś sposób może w tym uczestniczyć, aprobować to pan Piebiak. Do głowy mi to nie przyszło - przyznał Gąciarek w rozmowie z Krzysztofem Horwatem (TOK FM).

Sprawa wiceministra Piebiaka. Co na to prokuratura?

Zawiadomienia do prokuratury ws. możliwości popełnienia przestępstwa przez wiceministra Piebiaka złożyła już Lewica. Sędzia Piotr Gąciarek wierzy, że prokuratura rzetelnie przyjrzy się sprawie. Choć, przypomnijmy, zwierzchnikiem prokuratorów jest Zbigniew Ziobro, który łączy funkcje ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego. - Jako Polacy mamy prawo do niezależnej, uczciwej prokuratury, która nie wykonuje dyspozycji politycznych, tylko jest strażnikiem prawa. Ciągle mam nadzieję, że prokuratura jest niezależna. Choć wiele faktów wskazuje na to, że wielu prokuratorów zapomniało o etyce urzędnika, który służy interesowi publicznemu, a nie politykom - uważa sędzia z sądu Okręgowego w Warszawie. 


Premier Morawiecki zażądał od ministra Ziobry wyjaśnień ws. sprawy ataków na sędziów i roli, jakiej odgrywał w sprawie Łukasz Piebiak. Ma je usłyszeć jeszcze dziś. Wiceminister Piebiak miał przerwać urlop. Wraca do Warszawy

Czytaj też: "Porównania, że to metody stalinowskie, ubeckie, nie są przesadzone". Komentarze nt. sprawy wiceministra Łukasza Piebiaka>>>

DOSTĘP PREMIUM