Sprawa Piebiaka. Sędziowie z Iustitii domagają się powołania komisji śledczej i odpolitycznienia prokuratury

Sędziowie ze stowarzyszenia Iustitia chcą powołania komisji śledczej w sprawie informacji na temat kontaktów byłego już wiceministra sprawiedliwości Łukasza Piebieka z internetową hejterką, która koordynowała akcje internetowych ataków ma krytyków "dobrej zmiany".
Zobacz wideo

Stowarzyszenie Sędziów Polskich Iustitia w przyjętej w środę uchwale zażądało powołania przez Sejm RP komisji śledczej ds. wycieku z resortu sprawiedliwości informacji dotyczących sędziów. Iustitia domaga się także m.in. ponownego rozdzielenia funkcji ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego.

W opinii sędziów z Iustitii, akcja dyskredytowania krytycznych wobec rządzących osób, to sytuacja bez precedensu i nie mieści się w standardach państwa prawa. - Dymisja wiceministra Łukasza Piebieka nie kończy sprawy, bo nie wiadomo, kto był szefem w ujawnionej korespondencji - mówiła na specjalnie zwołanej konferencji Marta Kożuchowska-Warywoda.

Przypomnijmy, to członkowie sędziowskiego stowarzyszenia - m.in. prezes organizacji Krystian Markiewicz - znaleźli się wśród atakowanych w ramach akcji, za którą miał stać Łukasz Piebiak. 

Sędziów wspierają prokuratorzy ze stowarzyszenia Lex Super Omnia. - Na przykładzie tej sprawy widzimy, że prokuratura nie działa, w sytuacji, gdy doszło do zorganizowanych działań o charakterze chuligańskim popełnionych przez funkcjonariuszy Ministerstwa Sprawiedliwości, na szkodę sędziów. Jesteśmy za tym, by prokuratorzy stali się funkcjonariuszami niezależnymi  od polityków - mówił szef stowarzyszenia Krzysztof Parchimowicz. 

Przypomnijmy, że warszawska prokuratura zaczęła postępowanie sprawdzające w sprawie informacji ujawnionych przez Onet.pl. Jak ustalił portal, internetowa hejterka Emilia m.in. szkalowała w mediach społecznościowych sędziów, którzy krytykowali zmiany wprowadzane przez rząd PiS, a działalność miała prowadzić za wiedzą i zgodą wiceszefa MS Łukasza Piebiaka. To nie jedyna osoba z resortu, która mogła być zamieszana w tę sprawę. 

Jak relacjonują pełnomocnicy kobiety, była ona wynagradzana "pod stołem" za swoją działalność. Teraz Emilia musi się ukrywać, bo otrzymuje groźby. 

DOSTĘP PREMIUM