Sprawa Piebiaka. Emilia wydała oświadczenie: Przepraszam tych, których hejtowałam. Chciałabym umieć cofnąć czas

Internetowa hejterka Emilia, która prowadziła akcję dyskredytowania sędziów, którzy krytykowali "dobrą zmianę", zabrała głos. W oświadczeniu, które publikuje "Wyborcza" pisze: "Nie robiłam tego ani dla siebie, ani dla pieniędzy (...). To nie jest jakiś spisek. Ani nikt mnie nie kupił". I przeprosiła tych, którym szkodziła.
Zobacz wideo

Zgodnie z ustaleniami portalu Onet.pl, to Emilia i były już wiceminister sprawiedliwości Łukasz Piebiak, stali za akcją ataków na sędziów, którzy krytykowali zmiany wprowadzane przez PiS. Wśród atakowanych byli m.in. sędziowie Krystian Markiewicz i Piotr Gąciarek. 

"Przepraszam tych, których hejtowałam. Żałuję tego. Chciałabym umieć cofnąć czas" - napisała kobieta w oświadczeniu, które publikuje "Wyborcza". Jak przekonuje, nie robiła tego "ani dla siebie, ani dla pieniędzy, ani tym bardziej, jak to gdzieś wyczytałam, dla jakiegoś miejsca na liście wyborczej". "To nie jest jakiś spisek. Ani nikt mnie nie kupił” – podkreśla. I dodaje, że „jest zwykłą polską dziewczyną, jakich wiele”. 

„Dzisiaj czuję się oszukana i wykorzystana. Tak, ten cały hejt robiłam dla Polski. Ponieważ wierzyłam, że walczę ze złymi ludźmi. Przyjmowałam za prawdę, że Polsce szkodzi kasta, czyli konkretni sędziowie, którzy sprzeciwiają się robieniom porządków w wymiarze sprawiedliwości. Jak to, takie indywidua miały być polskimi sędziami? Miały wydawać wyroki w imieniu Polski z polskim godłem na pierwszej stronie? Mieli dalej krzywdzić ludzi? Byłam naiwna, wierzyłam, że proszą mnie o pomoc ci lepsi, ci, którym Polska, a nie własna kariera i kieszeń leżą na sercu. Patrioci, prawdziwi Polacy” – czytamy w oświadczeniu opublikowanym przez "Wyborczą". 

Jak wcześniej informowaliśmy, kobieta otrzymuje groźby. Nie można wykluczyć, że będzie objęta ochroną

DOSTĘP PREMIUM