Morawiecki w niemieckiej gazecie o reperacjach. Rozenek: Można zagrać hasłem "bijmy Niemców". Tylko że to tragedia

Mateusz Morawiecki w czwartkowym wywiadzie dla dzienników koncernu medialnego Funke przypomniał, że Polska nie dostała od Niemiec adekwatnych odszkodowań za straty, które poniosła podczas drugiej wojny światowej. - Mamy premiera, który choć ma historyczne wykształcenie, to nie zna podstawowych faktów historycznych - ocenił w TOK FM Andrzej Rozenek.
Zobacz wideo

- Polska nie otrzymała od Niemiec odpowiedniej rekompensaty za okrucieństwa II wojny światowej. Straciliśmy sześć milionów ludzi - dużo więcej niż inne kraje, które dostały wysokie reparacje. To nie jest sprawiedliwe. Nie może tak zostać - powiedział premier Mateusz Morawiecki tytułom grupy wydawniczej, w której skład wchodzi m.in. największy regionalny dziennik RFN "Westdeutsche Allgemeine Zeitung" oraz gazeta "Berliner Morgenpost".

Polski premier nie podał sumy, której Polska oczekiwałaby od Niemiec. - Jest to badane przez parlamentarną komisję, która będzie pracować jeszcze kilka miesięcy. Jest dużo do przeanalizowania. Niemcy starli z powierzchni ziemi ponad tysiąc polskich wsi - oświadczył szef rządu RP. Pytany o umowę, zgodnie z którą Warszawa w 1953 roku zrezygnowała z odszkodowań, odrzekł, że Polska jej nie uznaje. - Był to układ między Polską a NRD, którego nie uznajemy. Oba kraje były wówczas częścią bloku sowieckiego – uzasadnił.

Zdaniem Andrzeja Rozenka, "jedynki" Lewicy w wyborach do Sejmu w okręgu podwarszawskim, słowa Morawieckiego nie są oparte o "żaden argument merytoryczny". - Pierwsza tragedia to to, że mamy premiera, który choć ma historyczne wykształcenie, to nie zna podstawowych faktów historycznych. To Związek Radziecki przejął wszystkie odszkodowania, polskie również. I ZSRR się z Polską rozliczył. I to jest - czy tego chcemy, czy nie - potwierdzone w wielu aktach prawnych. Niemcy dobrze to wiedzą - przekonywał gość "Wywiadu Politycznego" TOK FM.

W jego opinii Polska "nie ma żadnych podstaw prawnych do wysuwania takich roszczeń". - To smutne, ale tak się historia ułożyła. To alianci o tym zdecydowali. Jeżeli gdzieś mamy kierować roszczenia, to do bliskiego i sympatycznego - z punktu widzenia PiS - pana Władimira Putina, prezydenta Rosji - ironizował polityk lewicy.

Jego zdaniem taka wypowiedź może mieć też związek z trwającą w Polsce kampanią wyborczą. - Można zagrać hasłem "bijmy Niemców". Tylko że to tragedia. Ponad 40 procent polskiej gospodarki opiera się na gospodarce Niemiec. Jeżeli pan Morawiecki nie rozumie tego, jak ważne dla Polski powinny być przyjazne i partnerskie stosunki z Niemcami, to chyba nie powinien być premierem - ocenił Andrzej Rozenek. Polityk lewicy dodał, że PiS w ciągu pierwszych miesięcy swoich rządów "zepsuł stosunki z Francją tak, że nie da się tego już odrobić". - To ja się zastanawiam, jak długo będziemy odrabiać te słowa Morawieckiego, za którymi nie idzie kompletnie nic – podkreślał Rozenek.

Jak ocenił, rząd PiS nie wyciągnął żadnych wniosków z wcześniejszych "awantur" w polityce międzynarodowej, na przykład tej związanej z ustawą o IPN. - Niemcy w przeciwieństwie do naszego rządu mają świetną dyplomację. Wiedzą, co mogą mówić i nigdy nie powiedzą czegoś, co zostanie źle odebrane w Warszawie. Ale mogą bardzo wiele zrobić. Bo dyplomacja to nie tylko słowa, ale też czyny. Była awantura z USA i Izraelem, a teraz PiS-owcy próbują nas wrobić w wielką awanturę z Niemcami - podsumował Rozenek.

Pobierz Aplikację TOK FM i słuchaj sprytnie:

DOSTĘP PREMIUM