"Nadal mamy szereg wątpliwości". Bodnar wskazuje, czego nie widać na filmie sprzed celi Kosteckiego

Rzecznik Praw Obywatelskich uważa, że publikacja monitoringu sprzed celi Dawida Kosteckiego nie rozwiewa wszystkich wątpliwości związanych ze śmiercią byłego pięściarza. W TOK FM dr Adam Bodnar wskazywał, czego nie widać na filmie z aresztu.
Zobacz wideo

Służba więzienna opublikowała zapis monitoringu sprzed celi Dawida Kosteckiego - pięściarza, który miał popełnić samobójstwo w areszcie śledczym na warszawskiej Białołęce. Służba poinformowała, że przekazany prokuraturze materiał wideo umożliwia precyzyjne wskazanie czasu kontroli celi, w której mężczyzna przebywał oraz daje możliwość określenia, czy cela była otwierana i czy ktokolwiek do niej wchodził lub z niej wychodził. Zabezpieczono zapis z nocy z 1 na 2 sierpnia (wtedy umarł Kostecki), między godzinami od 19 do 9 rano. Mediom pokazano dwa fragmenty: z godz. 22:17 i 4:28, na których widać przechodzącego korytarzem strażnika. Wcześniej Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar zarzucał służbom, że monitoringu sprzed celi sprawdzić nie można. 

W Poranku Radia TOK FM dr Adam Bodnar ocenił, że po analizie materiału monitoringu z całej feralnej nocy - bo taki posiada RPO - nadal jest sporo wątpliwości. - Nie widać, co się działo. Tam jest taka sytuacja, że przy wyłączonym świetle wchodzi się w czarną dziurę. Nie widać, co się dzieje na całym korytarzu - mówił gość Jacka Żakowskiego. Dr Bodnar wskazywał też na inną ważną kwestię, której na monitoringu nie widać. - Do tego korytarza prowadzą drugie drzwi, z drugiej strony, nie wiemy, czy ktoś przez nie wchodził, czy nie - tłumaczył Rzecznik Praw Obywatelskich.

Bodnar mówił, że jego urząd nadal ma "szereg wątpliwości" w sprawie okoliczności śmierci Dawida Kosteckiego. - Nie mamy odpowiedzi na nasze zapytania od prokuratury. Nie mogliśmy porozmawiać z oddziałowym i wychowawcą, bo od śmierci Kosteckiego są na zwolnieniach lekarskich. Zbieramy te materiały - powiedział Bodnar i podkreślił: Moim zdaniem wyłączenie światła na korytarzu powoduje, że nie możemy skorzystać w pełni z monitoringu.

Rzecznik podkreślał, że to na państwie spoczywa obowiązek "superdokładnego" sprawdzenia okoliczności śmierci człowieka, który przebywał w areszcie. - Spójrzmy, co się dzieje w sprawie śmieci Epsteina w USA. To był miliarder, człowiek bardzo wpływowy. Tam w sprawę angażuje się FBI, jest specjalny prokurator, bo wszyscy wiedzą, że nie może się w tej sprawie pojawić nawet cień wątpliwości - wskazywał dr Adam Bodnar.

Zagadkowa śmierć Kosteckiego

Do śmierci Dawida Kosteckiego doszło 2 sierpnia nad ranem w celi Aresztu Śledczego Warszawa-Białołęka. Mężczyzna miał się powiesić w łóżku na pętli z prześcieradła, przykryty kocem - co zdaniem służby więziennej uniemożliwiło natychmiastową reakcję współosadzonych. Następnie - jak informowała Służba Więzienna - zaalarmowani funkcjonariusze reanimowali mężczyznę do przyjazdu pogotowia ratunkowego. Ekipie pogotowia nie udało się go uratować.

Zlecona przez prokuraturę sekcja zwłok wykluczyła udział w jego śmierci osób trzecich, potwierdzając samobójstwo. Śledztwo w tej sprawie prowadzi Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga.

"Gazeta Wyborcza" donosiła, że prokurator, który pierwszy oglądał ciało Dawida Kosteckiego, odkrył dwa maleńkie - jak po igle - nakłucia na szyi Kosteckiego. Podejrzewał, że mógł zostać najpierw odurzony, a potem uduszony tak, by wyglądało to na samobójstwo. Podczas sekcji zwłok tych śladów nie zbadano. W wersję z samobójstwem nie wierzy rodzina Kosteckiego i jej pełnomocnicy. 

Dlaczego afera Piebiaka i "Emi" powinna interesować wszystkich Polaków? W Aplikacji TOK FM posłuchasz na telefonie:

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM