Hejt w Ministerstwie Sprawiedliwości? Strateg PiS-u: Zbigniew Ziobro nie jest obciążeniem

Prof. Waldemar Paruch z Centrum Analiz Strategicznych na antenie TOK FM przekonywał, że minister Zbigniew Ziobro nie jest żadnym obciążeniem dla Zjednoczonej Prawicy, a autorem reformy wymiaru sprawiedliwości, który nie pracuje w łatwych warunkach, bo przy oporze środowiska.
Zobacz wideo

Rozmowa w Wywiadzie Politycznym skupiła się wokół akcji hejtowania sędziów nieprzychylnych reformom PiS, w którą mieli być zaangażowani - jak pisał Onet - przedstawiciele Ministerstwa Sprawiedliwości.

Karolina Lewica pytała prof. Waldemara Parucha, głównego stratega PiS, czy niewiedza o tym, co działo się w resorcie nie kompromituje samego ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobrę. - Nie. Trudno sobie wyobrazić, żeby wiedział o wszystkim, co się dzieje między sędziami, zwłaszcza na linii sędziowie - członkowie KRS - inni sędziowie w ministerstwie, znać ich korespondencję - powiedział prof. Paruch, stając w obronie ministra.

Lewicka zauważyła, że Łukasz Piebiak (były już wiceszef MS), który miał odpowiadać za całą akcję był przecież zastępcą i jednym z najbliższych współpracowników Zbigniewa Ziobry, a nie "zwykłym Kowalskim". - Dziś czytamy w jednej z gazet, że pani Emilia nigdy się nie spotkała z panem Ziobrą - trwał przy swoim stanowisku prof. Paruch. 

- Pisała, że jej zdaniem Łukasz Piebiak nawiązywał do Ziobry, gdy pisał "przekazuję szefowi" - odparła z kolei Lewicka.

- Pani Emilia nie wzbudza we mnie zbyt wielkiego zaufania, bo uczestniczyła w procederze, który wymaga wyjaśnienia przez prokuraturę. Nie wzbudzają też ci wszyscy, którzy w tym procederze uczestniczyli - nie dał się przekonać jej gość, tkwiąc na stanowisku, że Zbigniew Ziobro o niczym, co się działo w jego resorcie, nie wiedział. 

Dlaczego Ziobro nie przeprasza?

Dziennikarka TOK FM pytała również o to, dlaczego minister Ziobro nie wyjdzie i nie przeprosi za brak nadzoru nad swoim resortem oraz za nietrafny wybór współpracowników.

- Jestem przeciwnikiem inflacji słowa przepraszam - stwierdził jej gość. I zaapelował, żeby tak samo patrzeć na wszystkie partie i nie żądać dymisji i przeprosin wyłącznie od przedstawicieli Prawa i Sprawiedliwości. 

Nie znalazł jednak odpowiedzi, gdy redaktor Lewicka przypomniała, że to politycy PiS żądali dymisji Ćwiąkalskiego za samobójczą śmierć jednego z oprawców Krzysztofa Olewnika. Na to odpowiedział tylko:  - Pozwólmy prokuraturze wyjaśnić sprawę. Toczy się śledztwo. Nie naciskajmy na prokuraturę. Minister Ziobro wyłączył się z tego postępowania, żeby nie było zarzutu, że prokuraturę nadzoruje Prokurator Generalny.

Przypomnijmy, że w postępowaniu sprawdzającym nie zabezpiecza się dowodów, a prokuratura nie zajęła się tą sprawą z urzędu, a dopiero po złożeniu zawiadomienia przez SLD. - Zastanawiam się, co się dzieje z tymi laptopami i telefonami - skomentowała więc Lewicka. 

Ziobro nie jest obciążeniem dla Zjednoczonej Prawicy

- Dzisiaj wypowiadają się w tej sprawie osoby, które dały wielokrotnie twarz do różnych rodzajów buntów społecznych przeciwko reformie wymiaru sprawiedliwości. Nie są oni dla mnie wiarygodni - twierdził gość Radia TOK FM. Argumentował też, że Zbigniew Ziobro nie jest żadnym obciążeniem dla Zjednoczonej Prawicy, a autorem reformy wymiaru sprawiedliwości, który nie pracuje w łatwych warunkach, bo przy oporze środowiska i w zderzeniu z komisją w Brukseli, a "reforma jest konieczna".

Redaktor Lewicka nie kryła zdumienia: - Muszę pana rozczarować - nie ma żadnej reformy wymiaru sprawiedliwości. Jest psucie wymiaru sprawiedliwości, (...) za chwilę KRS zostanie negatywnie oceniony przez TSUE. Stworzenie nowej elity sędziowskiej też się nie udało, bo widzieliśmy z SMS-ów i maili, jaka to była elita posługująca się knajackim językiem.

- Wszyscy sędziowie, którzy zostali politykami w togach nie powinni wykonywać tego zawodu - uznał prof. Paruch. 

Pobierz Aplikację TOK FM i słuchaj sprytnie:

DOSTĘP PREMIUM