Iustitia składa projekt, który ma odpolitycznić sądy. Prof. Chmaj: Możemy się spierać, czy im wypadało, ale kto miał to przygotować?

- To jest dobry projekt pod względem merytorycznym. Przywracający konstytucyjność najbardziej rażących obecnych regulacji - tak profesor Marek Chmaj oceniał nowy projekt dotyczący ustrojów sądów powszechnych, zaproponowany przez stowarzyszenie Iustitia.
Zobacz wideo

Sędziowie ze stowarzyszenia Iustita przygotowali propozycję nowelizacji ustawy dotyczącej ustroju sądów powszechnych. Projekt zawiera szereg zmian dotyczących pracy sędziów, wyborów prezesów sądów czy rzeczników dyscyplinarnych. Inicjatywę w TOK FM komentował konstytucjonalista prof. Marek Chmaj.

Czy sędziom wypada?

Zanim jednak o samo sedno projektu, najpierw prowadząca Analizy Agata Kowalska zapytała swojego gościa, czy sędziowie w ogóle powinni pisać projekty ustaw wpływających na sytuację ich samych. Zważywszy również na fakt, iż jest to grupa, która ponad wszelkimi wątpliwościami nie powinna mieszać się do polityki. Profesor przyznał, że nie widzi w tej inicjatywie nic złego i przypomniał, że podobne działania już wcześniej miały miejsce, kiedy na przykład sędziowie Trybunału Konstytucyjnego przedłożyli byłemu prezydentowi Bronisławowi Komorowskiemu założenia do projektu dotyczącego właśnie Trybunału.

- Sędziowie zrzeszeni w Iustiti przedłożyli projekt, który ma uzdrowić sytuację w sądownictwie powszechnym. (…) To jest dobry projekt pod względem merytorycznym. Przywracający konstytucyjność tych najbardziej rażących obecnych regulacji - ocenił prof. Chmaj. - Możemy się spierać o to, czy im wypadało, czy też nie. Ale z drugiej strony, kto miał to przygotować, jeśli nie ci, którzy najbardziej precyzyjnie widzą złe skutki ustawy, która została uchwalona dwa lata temu [ z inicjatywy PiS - red.] - dodał.

Rozmowy z profesorem w Aplikacji TOK FM możesz posłuchać na telefonie

Prezesi i wiceprezesi sądów wybierani przez sędziów

Projekt sędziów Iustiti opiera się na trzech głównych filarach. Pierwszy dotyczy zmiany systemu powoływania i odwoływania prezesów i wiceprezesów sądów. Na mocy obecnych przepisów - zajmuje się tym minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro. Iustitia proponuje z kolei, żeby prezesów i wiceprezesów wybierali sędziowie z danego sądu, którzy spośród siebie wskażą jednego kandydata i przedstawią go Krajowej Radzie Sądownictwa.

KRS - jak wskazał prof. Chmaj - została w tym projekcie "sprowadzona do roli notariusza". Nieprzypadkowo. - Sędziowie, którzy widzą teraz, jak wygląda nowa rada i z jak nieprawego łoża pochodzi chcieli chyba jak najbardziej ograniczyć możliwość jej ingerencji w uchwały podejmowane przez właściwe zgromadzenia sędziowskiego - ocenił gość Analiz.

Co więcej, Iustitia proponuje też, aby obecnych (powołanych przez Ziobrę) prezesów i wiceprezesów sądów odwołać. - Czy to nie jest zagranie, które wcześniej stosowało Prawo i Sprawiedliwość? - zastanawiała się redaktor Kowalska. W odpowiedzi profesor Chmaj przypomniał, że poprzednich prezesów i wiceprezesów Zbigniew Ziobro odwołał przed upływem ich kadencji. - Na ich miejsce wsadził swoich nominatów. A zatem ci prezesi również są z nieprawego łoża - ocenił profesor mając na myśli powołanie niezgodnie ze standardami konstytucyjnymi.

Nowi rzecznicy dyscyplinarni

Drugi ważny filar projektu Iustitii to zmiana w procesach dyscyplinarnych sędziów. Tu znów - jak zaznaczyła Agata Kowalska - znaczna część uprawnień odbierana jest Ziobrze, który obecnie powołuje rzeczników dyscyplinarnych. Iustitia chce, żeby kompetencję tę miał nie minister, lecz zebrania ogólne sędziów. Ponadto proponuje, aby rzecznicy dyscyplinarni działali nie przy Ministerstwie Sprawiedliwości (jak obecnie), ale przy Krajowej Radzie Sądownictwa.

- To rozsądne, bo KRS - na mocy Konstytucji - stoi na straży niezależności sądów i niezawisłości sędziów. Zatem taki rzecznik winien być powołany przy KRS, a nie przy ministrze, który jest czynnym politykiem - ocenił Marek Chmaj. Redaktor Kowalska miała jednak poważne wątpliwości, czy dobrym pomysłem jest, aby sędziowie sami powoływali kogoś, kto miałby ich potem dyscyplinować. - Ale przecież mechanizm w samorządach zawodowych jest podobny. Na przykład wśród radców prawnych wybieramy rzecznika odpowiedzialności dyscyplinarnej - odparł profesor. I dodał: "Kto ma powoływać rzecznika dyscyplinarnego? Prezydent? To by było już w obecnym warunkach uważane za dobry żart. Minister sprawiedliwości też przecież nie".  

- Minister sprawiedliwości nie jest od tego, żeby cokolwiek robić w prokuraturze czy sądach. Jest od tego, aby zapewnić otoczkę administracyjno-wspomagającą dla wymiaru sprawiedliwości i najlepsze możliwości pracy dla osób wykonujących dane zawody. Nie może się mieszać - podkreślał gość TOK FM . - Rozdzielenie funkcji ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego było śmiałym krokiem, ale bardzo pożądanym w naszych warunkach ustrojowych - dopowiedział.

Czy projekt ma jakiekolwiek szanse?

Ostatni - trzeci - filar projektu Iustitii to likwidacja instytucji delegacji sędziów do Ministerstwa Sprawiedliwości czy Kancelarii Prezydenta (co istniało w polskim prawie jeszcze zanim Prawo i Sprawiedliwość doszło do władzy. Zdaniem profesora Chmaja - to dobry pomysł. Jak mówił, sędziowie są po to, aby orzekać, a nie wykonywać funkcje urzędnicze.

Czy projekt sędziów ze stowarzyszenia Iustita ma jakiekolwiek szanse na przyjęcie, zważywszy na obecne realia polityczne?  

Profesor Chmaj zaznaczył, że w obecnej kadencji Sejmu wniesienie jakiegokolwiek projektu niczemu już nie służy. Za kilka tygodni są wybory, a zgodnie z zasadą dyskontynuacji - po za kończeniu kadencji - wszystkie ustawy, co do których nie zakończono procesu ustawodawczego lądują w koszu (z wyjątkiem projektów obywatelskich). Projektem Iustitii mogliby  jednak zainteresować się posłowie przyszłej kadencji.

Pobierz Aplikację TOK FM, słuchaj i testuj przez dwa tygodnie za darmo:

DOSTĘP PREMIUM