Sejm zgodził się, żeby Marian Banaś został szefem Najwyższej Izby Kontroli

Sejm zgodził się w piątek na powołanie obecnego ministra finansów Mariana Banasia na prezesa Najwyższej Izby Kontroli. Zastąpi Krzysztofa Kwiatkowskiego, którego kadencja wygasła 27 sierpnia.
Zobacz wideo

Za kandydaturą Banasia głosowało 234 posłów, a za kandydatem PO-KO, posłem Borysem Budką - 135.

Teraz decyzję Sejmu musi jeszcze zatwierdzić Senat.

Kandydatów na szefa NIK można było zgłaszać do 28 lipca. W czwartek kandydaturę Mariana Banasia pozytywnie zaopiniowała sejmowa Komisja do Spraw Kontroli Państwowej.

Kadencja dotychczasowego prezesa NIK Krzysztofa Kwiatkowskiego wygasła 27 sierpnia.

Poseł PO-KO, który przedstawiał kandydaturę Budki podkreślił jeszcze przed głosowaniem, że jest to dobry moment, by się zastanowić, jaką rolę powinna pełnić NIK i jakiego szefa Izba powinna mieć. - Ostatnie sześć lat przyzwyczaiło nas, że mamy dobrego prezesa NIK (Krzysztofa Kwiatkowskiego - PAP), który jest obiektywny, apartyjny i apolityczny, który prowadzi szereg kontroli, które są niewygodne dla każdej władzy - podkreślił.

Według Kropiwnickiego, Budka "nie będzie bał się żadnego szefa, przewodniczącego czy nawet najważniejszego prezesa nazywanego - najwyższym". - Ważne jest, by szef NIK był naprawdę niezależny (...) Czy nam jest potrzebna kolejna marionetka, jak w wielu instytucjach, która będzie na Nowogrodzkiej się tłumaczyć z każdej decyzji - mówił.

Poseł pytał, czy NIK zbada prawidłowość uchwalenia budżetu w 2016 roku i czy można go uchwalić w "Sali Kolumnowej, bez obecności posłów, bez liczenia głosów". Kolejną kwestią była sprawa nagród dla członków rządu. Poseł pytał, również czy CBA kupiła program Pegasus "do powszechnej inwigilacji Polaków", oraz o wyciek i udostępnianie osobom postronnym danych wrażliwych dot. sędziów. Zdaniem Kropiwnickiego, Budka gwarantował sprawdzanie przez NIK takich informacji.

Poseł pytał też o oświadczenie majątkowe ministra finansów, które nadal jest kontrolowane. Dodał, że według informacji medialnych ma się ona zakończyć dopiero po wyborach parlamentarnych.

Łukasz Schreiber (PiS) ocenił, że wypowiedz Kropiwnickiego przypomniała chwilami "skecz kabaretowy". Podkreślił, że o kandydacie PO-KO na szefa NIK trudno mówić, że jest on bezpartyjny skoro jest, m.in. parlamentarzystą, czynnym politykiem. Zwrócił uwagę, że Banaś nie jest posłem. Odnosząc się do ewentualnych kontroli, o których mówił Kropiwnicki, pytał, dlaczego Krzysztof Kwiatkowski nie wszczął w tej sprawie postępowań. Przypomniał, że Kwiatkowski był ministrem i został "wysłany do NIK", a w wyborach parlamentarnych będzie kandydował do Senatu.

Wojciech Szarama (PiS), który reprezentował sejmową Komisję do Spraw Kontroli Państwowej, przypomniał, że podczas czwartkowego posiedzenia Marian Banaś zapewnił, że NIK pod jego kierownictwem będzie działać w sposób niezależny i stanowczy, a kontrole będą wnikliwe i będą służyły Polsce.

Marian Banaś ma 64 lata. Jest absolwentem Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Jagiellońskiego, ukończył też m.in. studia podyplomowe z zakresu religioznawstwa oraz z zakresu audytu wewnętrznego. Od połowy lat 70. angażował się w działalność opozycyjną: zajmował się kolportażem podziemnych wydawnictw, działał m.in. w Ruchu Obrony Praw Człowieka i Obywatela i Konfederacji Polski Niepodległej. Marian Banaś za działalność w podziemnej "Solidarności" został skazany na trzy lata więzienia. 

Po 1989 roku m.in. doradzał ministrowi spraw wewnętrznych Antoniemu Macierewiczowi w okresie rządu Jana Olszewskiego. W Najwyższej Izbie Kontroli zaczął pracować w 1992, kiedy prezesem został Lech Kaczyński. Marian Banaś w NIK-u pracował do 2005 roku. Potem (do 2008 roku) był  podsekretarzem stanu w Ministerstwie Finansów oraz  szefem Służby Celnej.

Na te stanowiska wrócił w 2015 roku, po wygraniu przez PiS wyborów. Marian Banaś 4 czerwca został powołany na stanowisko ministra finansów. 

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM