Kaczyński kontra Birgfellner. Nie doszło do ugody. Prezes PiS nie pojawił się w sądzie

Nie doszło do zawarcia ugody pomiędzy Jarosławem Kaczyńskim i austriackim biznesmenem Geraldem Birgfellnerem co do zwrotu 50 tysięcy złotych. Prezes Prawa i Sprawiedliwości ani jego pełnomocnik nie pojawili się na rozprawie.
Zobacz wideo

W wtorek w Sądzie Okręgowym w Warszawie odbyła się rozprawa ugodowa dotycząca 50 tysięcy złotych, których zwrotu oczekuje od prezesa PiS Gerald Birgfellner. Pieniądze te biznesmen miał w kopercie przekazać Jarosławowi Kaczyńskiemu, aby ten przekazał je z kolei ks. Rafałowi Sawiczowi. Cała sprawa wiąże się z budową wieżowców na działce na Woli należącej do związanej z PiS spółki Srebrna.

Na wtorkowej rozprawie obecni byli pełnomocnicy Birgfellnera: mecenas Roman Giertych oraz mecenas Jacek Dubois. Podtrzymali wniosek o wezwanie prezesa Prawa i Sprawiedliwości do zawarcia ugody.

- Wydaje się, że doszło do sytuacji wpłacenia kwoty, która jest kwotą nieuzasadnioną i zgodnie z Kodeksem cywilnym, gdy mamy do czynienia ze świadczeniem nienależnym, to osoba, która takie świadczenie wpłaciła może domagać się zwrotu - mówił przed sądem mecenas Giertych. Poinformował też, że w ramach ugody jego mocodawca może zrezygnować z odsetek.

Jarosława Kaczyńskiego ani jego pełnomocnika nie było w sądzie. Prowadząca rozprawę sędzia Agnieszka Krasowska poinformowała jednak, że do sądu trafiło oświadczenie pełnomocnika prezesa, w którym stwierdzono, iż zawarcie jakiejkolwiek ugody pomiędzy stronami jest niemożliwe.

Do zawarcia ugody więc nie doszło i - jak wskazała sędzia - to kończy sprawę.

"Pewnie będziemy składać normalny pozew"

Co dalej? Jak powiedział dziennikarzom Roman Giertych, dalsze losy tej sprawy będą zależały od jego mocodawcy, czyli Geralda Birgfellnera. - Na dniach będzie decyzja, ale pewnie będziemy składać normalny pozew - przyznał pełnomocnik. Biznesmen ma też zdecydować, czy składać go w sądzie polskim, czy austriackim.

Przypomnijmy, austriacki biznesmen pracował nad projektem dotyczącym budowy dwóch 190-metrowych biurowców na działce Srebrnej. Inwestycje miał przerwać sam prezes Prawa i Sprawiedliwości. Nagrania ze spotkań Kaczyńskiego z Austriakiem ujawniła na początku tego roku "Gazeta Wyborcza". Prezes PiS miał wstrzymać budowę m.in. ze względu na nieprzychylność władz miasta, a także z uwagi na zbliżające się wybory.

Skąd w całej historii ksiądz i koperta z 50 tysiącami złotych? Rafał Sawicz był członkiem fundacji Instytut im. Lecha Kaczyńskiego, która z kolei jest większościowym udziałowcem Srebrnej. Jak pisała "Gazeta Wyborcza", jego podpis był niezbędny, aby móc rozpocząć całą inwestycję.

Gerald Birgfellner przekonuje, że padł ofiarą oszustwa. Zawiadomienie w tej sprawie zostało przez jego pełnomocników złożone do prokuratury już wiele miesięcy temu. Ta wciąż jednak nie wszczęła śledztwa, choć austriacki biznesmen zeznawał w tej sprawie już siedem razy. Prezes Kaczyński natomiast nie został przesłuchany ani razu. Mecenas Roman Giertych powiedział we wtorek dziennikarzom, że ma nadzieję, że niebawem prokuratura podejmie decyzję dotyczącą wszczęcia lub odmowy wszczęcia śledztwa w tej sprawie.

Pobierz Aplikację TOK FM, słuchaj i testuj przez dwa tygodnie za darmo:

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM