"Gdyby prezydent nosił portki, to by głośno protestował". Wg Żakowskiego przerwanie Sejmu to naruszenie uprawnień głowy państwa

Jacka Żakowskiego nie przekonały zapewnienia PiS, że podczas dokończonego po wyborach posiedzenia Sejmu, nic złego wydarzyć się nie może. Ocenił w TOK FM, że władza chce mieć możliwość przygotowania "pasztetów, które będą topiły" nowy rząd, jeśli to nie PiS wygra. Przekonywał też, że przerwanie posiedzenia narusza uprawnienia prezydenta, dotyczące zwołania posiedzenia nowego Sejmu.
Zobacz wideo

Rządzący przerwanie posiedzenia Sejmu tłumaczą prośbami posłów, którzy chcą mieć czas na prowadzenie kampanii wyborczej. - Takie bajki dla naiwnych, to już nawet w przedszkolu wstyd jest opowiadać. Sprawa jest kompletnie jasna: chcą mieć szansę uchwalić takie pasztety, które następny rząd będą topiły od pierwszego dnia jego egzystencji. Jeżeli to nie będzie rząd PiS - komentował Jacek Żakowski w Poranku Radia TOK FM. Choć dodał, że przegrana obozu władzy jest mało prawdopodobna. 

Jak podkreślił dziennikarz, rządzący korzystają z doświadczeń swoich "politycznych kolegów w innych krajach". I przypomniał, że kilka lat temu w Karolinie Północnej zastosowano podobny fortel. Republikanie przegrali wybory na gubernatora, ale mocno utrudnili rządzenie wygranemu Demokracie. - Republikanie, w okresie między wyborami a objęciem władzy przez nowego gubernatora, właściwie ubezwłasnowolnili demokratycznego gubernatora, przygotowując cały szereg "pasztetów" - wspominał Żakowski.  

Przerwane posiedzenie Sejmu. Dlaczego prezydent milczy?

Gospodarza Poranka Radia TOK FM nie przekonują też opinie, że przerwanie posiedzenia Sejmu nie jest złamaniem prawa. Jak stwierdził, decyzja "jest niezgodna z konstytucją w sposób ewidentny". - Bo narusza uprawnienia prezydenta do wyznaczenia dnia, w którym zbierze się nowy Sejm, a kadencja starego wygaśnie - ocenił. Przypomniał, że prezydent zwołuje pierwsze posiedzenie nowego Sejmu w ciągu 30 dni od wyborów. - To może być pierwszy dzień czy trzeci - w każdym z tych przypadków obrady starego  Sejmu byłby nielegalne. Więc pani marszałek narusza kompetencje prezydenta, to jest po prostu jasne. I prezydent nie protestuje? - pytał Jacek Żakowski. 

Zdaniem dziennikarza sprawą powinien zająć się Trybunał Konstytucyjny, "gdyby był". - Gdyby prezydent nosił portki, to niewątpliwie głośno by protestował. Niemniej pytanie, czy obrady będą legalne, jest bardzo poważnym pytaniem. Jeśli PiS nie pójdzie na kompromis i nie przyjmie propozycji opozycji, by zebrać się jeszcze przed wyborami, to będziemy mieli kolejny poważny casus konstytucyjny - uważa.

Posiedzenie Sejmu zostało przerwane do 15 października. Wybory, przypomnijmy, odbędą się 13 października. W związku z przerwaną pracą posłów także senatorowie mają przerwę w pracy. Po wyborach odbędzie się też posiedzenie starego Senatu. Taką decyzję podjął w czwartek marszałek izby wyższej. 

Czytaj też: "PiS ma ukryty plan". Małgorzata Kidawa-Błońska o przerwanym posiedzeniu Sejmu>>>

Audycji posłuchasz też w aplikacji TOK FM: 

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM