Sprawa kamienicy Mariana Banasia. "Jeśli to prawda, to jest to afera nieziemska"

- Jeżeli prezes NIK w swoich prywatnych sprawach nie wie, kto jest jego partnerem biznesowym, to on, jako osoba, której obowiązkiem jest patrzeć na ręce wszystkim instytucjom publicznym, jest albo niewiarygodny, albo niekompetentny - komentowała reportaż "Superwizjera" Joanna Solska z "Polityki".
Zobacz wideo

Z reportażu "Superwizjera" TVN24 wynika, że kamienica, która zgodnie z oświadczeniem majątkowym miała należeć do szefa Najwyższej Izby Kontroli Mariana Banasia, została przez jej najemcę przerobiona na pensjonat z pokojami na godziny. Autor reportażu Bertold Kittel pokazał, że za usługę nie dostał paragonu, a w recepcji, jak przekonywał, można spotkać ludzi z półświatka.

- Jeżeli prawdą jest to, co pokazał "Superwizjer", to jest to afera nieziemska - podkreśliła w rozmowie z Maciejem Zakrockim w TOK FM Joanna Solska z tygodnika "Polityka".

Z kolei dr Ewa Pietrzyk-Zieniewicz z Uniwersytetu Warszawskiego zwróciła uwagę na komentarz szefa NIK do całej sytuacji. "Nie zarządzałem pokazanym w materiale hotelem. Byłem właścicielem budynku, który na podstawie umowy zawartej zgodnie z prawem wynająłem innej osobie. Osoba ta prowadziła tam działalność hotelową. Obecnie nie jestem właścicielem tej nieruchomości" - podkreślił Banaś. Politolożka przypomniała także, że pokazana w materiale TVN osoba, którą reporter uznał za powiązaną z półświatkiem, powiedziała mu, że dzwoni do Banasia. Jej zdaniem szef NIK powinien wyjaśnić, czy rzeczywiście ma z tą osobą kontakt. 

- My nie pytamy obywatela, który może nie wiedzieć z kim podpisał umowę, coś wynajął. My pytamy byłego ministra finansów i aktualnego szefa Najwyższej Izby Kontroli. Pytamy rolę społeczną bardziej niż konkretnego tego pana. Należą nam się wyjaśnienia - podkreśliła gościni TOK FM.

Zastanawiała się także, co od czterech lat robiły "pisowskie służby", jeśli informacje pokazane w materiale okażą się prawdziwe. 

- Służby, które przecież tych najwyższych czynowników państwowych powinny jakoś obstawiać, iżby oni "niemądrych" umów z nikim nie zawierali - stwierdziła. 

Zwróciła także uwagę na podane przez Banasia w oświadczeniu majątkowym zarobki z wynajmu. Dwa mieszkania i kamienica mają przynosić mu ok. 65 tys. zł rocznie. - To za ile on to wynajmował i co to są za umowy, bo rzecz dzieje się w Krakowie i mniej więcej wiemy, ile kosztuje tam wynajem mieszkania. Wiec tutaj też coś wydaje się troszkę "nie halo" - zaznaczyła, tłumacząc, że znana jest praktyka zaniżania wartości umów, aby płacić niższy podatek, jednak "ważne jest, kto zaniża". Politolożka podkreśliła, że osoby na takich stanowiskach muszą być nieskazitelne i nie wzbudzać żadnych wątpliwości. 

- Jeżeli to prawda i prezes NIK w swoich prywatnych sprawach nie wie, kto jest jego partnerem biznesowym, to on, jako osoba, której obowiązkiem jest patrzeć na ręce wszystkim instytucjom publicznym i pilnować m.in. czy nie mają niewłaściwych partnerów biznesowych, jest albo niewiarygodny, albo niekompetentny - dodała Joanna Solska.

Sprawa kamienicy Mariana Banasia zmieni bieg kampanii wyborczej? 

Według Joanny Solskiej informacje "Superwizjera" wcale nie muszą być "gamechangerem". 

- My już jesteśmy tak strasznie podzieleni, że to (ta sprawa - red.) bulwersuje stronę opozycyjną, mówią o tym albo media jakoś związane z opozycją, albo niezwiązane z PiS, natomiast propaganda, która dociera do większości Polaków płynie z mediów "publicznych" i tu obowiązuje metoda zamilczania - stwierdziła. 

Również dr Ewa Pietrzyk-Zieniewicz zgodziła się z taką oceną.  - Jak u nas się zaprojektuje kampanię wyborczą, to już jest "na blachę". Kiedyś nawet pytałam polityków: dlaczego wy nie odpowiadacie, patrzcie macie taki smakowity kąsek? To by trzeba usiąść i przez jedną nockę odpracować i jeszcze raz sobie zaproponować, co kto będzie mówić i gdzie. A nasza klasa polityczna tak po prostu nie potrafi. Tym się bardzo różnimy od Zachodu - podsumowała. 

DOSTĘP PREMIUM