Małgorzata Motylow zastępować będzie prezesa NIK. "To tak, jakby majster z oddziału w Azji stanął na czele światowego koncernu"

Zdaniem Roberta Kropiwnickiego nowa i jedyna wiceprezes NIK - Małgorzata Motylow - jest zupełnie nieprzygotowana do pełnienia tak ważnej funkcji. - Pracuje w NIK od 18 lat, ale na niskich stanowiskach. Nigdy nie zarządzała dużymi krajowymi kontrolami - argumentował polityk Koalicji Obywatelskiej.
Zobacz wideo

Sejmowa komisja pozytywnie zaopiniowała wniosek o powołanie nowej wiceszefowej NIK Małgorzaty Motylow, która ma zastąpić Mariana Banasia podczas jego urlopu. 

Robert Kropiwnicki z KO, który brał udział w posiedzeniu komisji, mówił w Poranku Radia TOK FM, że procedura odwoływania wiceprezesów została naruszona. 

Jego zdaniem nowa wiceprezes jest nieprzygotowana do pełnienia tak wysokiej funkcji. - W NIK pracuje od 18 lat, ale na niskich stanowiskach. Pracowała w delegaturze w Gdańsku i nagle została szefem całej Najwyższej Izby Kontroli.  To tak, jakby majster z dalekiego oddziału w Azji, został szefem ogólnoświatowego koncernu. Pytaliśmy ją na komisji, czy zarządzała jakimiś dużymi kontrolami krajowymi. Nie zarządzała. Nie ma też dostępu do wszystkich informacji, które mają jej pracownicy - tłumaczył gość Poranka Radia TOK FM. 

Poseł obawia się także, że kiedy ABW będzie pod presją sprawdzać, czy może nadać jej dostęp do informacji oznaczonych klauzulą tajności, będzie to "robione po łebkach". 

NIK będzie sparaliżowany?

Kropiwnicki zwrócił uwagę, że ustawa o NIK mówi wyraźnie, że musi być trzech wiceprezesów, a będzie tylko jeden. - NIK jest sparaliżowany. Nie będzie żadnych raportów w najbliższym czasie, bo nie działa kolegium, nie ma właściwej obsady.

Jacek Żakowski zwrócił uwagę, że w tle odwoływania wiceprezesów NIK znajduje się kontrola Krajowej Inspekcji Skarbowej. Zbliża się bowiem termin publikacji pokontrolnego raportu.  - Niestety nie dowiemy się, co w nim jest, bo nie ma kolegium, nie ma trzech wiceprezesów. A ci, którzy tę kontrolę prowadzili, zostali wczoraj w nocy odwołani - podkreślił Kropiwnicki. I dodał, że "ciężko wierzyć w przypadku" w takich sytuacjach.  -  10 września Marian Banaś nadał nowe kompetencje wiceprezesom, 18 września powołuje ich do zespołu, który ma kontrolować budżet państwa, a nagle 24 września składa wniosek o odwołanie ich wszystkich. Musiała być na niego (wywierana) wielka presja. Myślę, że mógł podlegać szantażom. Z której strony? To się wcześniej czy później dowiemy - podsumował. 

Sprawa Mariana Banasia. "Ciężko uwierzyć w przypadki"

Według cytowanego przez gospodarza Poranka Radia TOK FM sondażu, przeprowadzonego dla "Faktów" TVN, 55 proc. osób chce odwołania Mariana Banasia z funkcji prezesa NIK. 

Zdaniem Roberta Kropiwnickiego, szef Najwyższej Izby Kontroli musiał wiedzieć, że robi interesy z osobą związaną z półświatkiem. - Na pewno wiedział, co się tam dzieje (w kamienicy - red.), z kim robi interesy i komu wynajmuje budynek. Raczej nie był roztargniony przez ostatnie 10 lat - podkreślił. 

Poseł uważa, że Jarosław Kaczyński powinien zmusić Banasia do podania się do dymisji.  - Myślę, że PiS będzie czekać na rozwój sytuacji. Dzisiaj uważają, że powołanie pani Motylow zamyka sprawę. Nie zamyka. Pojawiają się kolejne wątpliwości, chociażby wokół jej gwałtownej kariery. Dzisiaj PiS próbuje jeszcze bronić Mariana Banasia, bo to jest ich krew z krwi. Człowiek absolutnie im oddany, który pracuje z nimi wiele lat. PiS ma łatwość tolerowania zła, jeśli to jest zło ich ludzi - podsumował gość TOK FM.

Audycji posłuchasz też na telefonie w aplikacji TOK FM.

DOSTĘP PREMIUM