Czy służby wiedziały o podejrzanych kolegach Banasia? "Grozi odpowiedzialność karna"

Czy osoba, która ma dostęp do najważniejszych informacji w kraju, może mieć kontakty z półświatkiem? Po ujawnieniu informacji dotyczących majątku i znajomości Mariana Banasia stawianie takiego pytania wydaje się zasadne. Odpowiedzi na nie udzielał w TOK FM były szef MSW oraz sekretarz Kolegium ds. Służb Specjalnych - Marek Cichocki. Przyznał, że sprawa Banasia budzi duże wątpliwości.
Zobacz wideo

 - Czy to, że gangster jest po imieniu z ważnym politykiem, dzwoni do niego, powinno polityka dyskryminować? - pytał Jacka Cichockiego gospodarz Poranka Radia TOK FM - Jacek Żakowski

Słowo "gangster" pojawia się w kontekście jednego z głównych bohaterów reportażu "Superwizjera", znanego policji mężczyzny, który "urzędował" w kamienicy z pokojami na godziny. To on dzwonił też "do Mariana", by pozbyć się dziennikarza TVN.  

Jak podkreślił były szef MSW, prezes NIK musiał mieć dostęp do informacji ściśle tajnych już jako szef służby skarbowej, a więc procedura prześwietlenia jego majątku powinna była być przeprowadzona.  - Jeśli pojawiłyby się problemy dotyczące np. możliwości szantażu, to jest to przesłanka, aby nie udzielić dopuszczenia do takich informacji - wyjaśniał. 

Cichocki podkreślił, że kiedy on pracował w rządzie, przed każdy kandydat na stanowisko wiceministra czy ministra była sprawdzana. A Marian Banaś był przecież i wiceministrem i szefem resortu finansów. - Mam nadzieję, że ten mechanizm działa nadal - powiedział gość TOK FM. Jak przyznał, zdarzały się sytuacje, że w ramach sprawdzenia kandydata na wysokie stanowiska okazywało się, że ta osoba miała kontakty z osobami podejrzanymi. - To nie zawsze muszą być osoby skazane, ale np. zajmują się jakąś profesją, czy działają w sektorze, który zwiększa ryzyko - tłumaczył. I podkreślił, że tego typu przesłanki muszą być brane pod uwagę. Choćby dlatego, że kandydat może być w przyszłości szantażowany, poddawany naciskom. Cichocki dodał też, że znajomość z osobami ze środowisk jednoznacznie kryminalnych jest silną przesłanką, która powinna dyskredytować przed powołaniem na ważne stanowisko czy też przed udzieleniem dostępu do informacji niejawnych. Ale równocześnie mówił, że w sprawie Mariana Banasia nie chce ferować wyroków.  - Jeżeli byłbym szefem służb, bardzo wnikliwie musiałbym to sprawdzić - stwierdził.  

"Rekomendowałbym najwyższą ostrożność"

Jacek Żakowski dopytywał swojego rozmówcę, czy szef służb specjalnych podlega odpowiedzialności za to, że wydał zgodę na dostęp do tajemnic państwa osobom, których znajomości mogą budzić wątpliwości. 

- Tak. Podlega odpowiedzialności przed nadzorem, czyli premierem. Podlega też odpowiedzialności karnej, jeśli naruszył procedury. Czyli np. jego funkcjonariusze dostarczyli dokumenty, z których wynikało, że powiązania osoby, która ubiega się o dostęp do informacji niejawnych, stwarzają zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa, istnieje np. zagrożenie szantażu, a pomimo tego szef służb wydał zgodę. Wtedy jest mowa o odpowiedzialności karnej - wyjaśniał Jacek Cichocki. 

- A gdyby pan był koordynatorem do spraw służb specjalnych, to przyznałby pan dostęp do takich informacji Marianowi Banasiowi? - dopytywał Jacek Żakowski. 

- Gdybym miał potwierdzoną wiedzę, która dzisiaj mamy z mediów, a być może są inne elementy, o których nie wiemy, to absolutnie rekomendowałbym premierowi najwyższą ostrożność i raczej niepowoływanie takiej osoby na tak ważne stanowisko i z nadzorem nad służbą, która ma tak wielką odpowiedzialność, jak wywiad skarbowy - podkreślił gość Poranka Radia TOK FM. 

Rozmowy posłuchasz też na telefonie, dzięki aplikacji TOK FM. 

DOSTĘP PREMIUM