Poseł PiS do Dominiki Wielowieyskiej: Media, które pani uważa za obiektywne, nie są obiektywne. I chwali TVP

- Dziennikarze różnych stacji, a przede wszystkim TVN, są bardzo upolitycznieni i przy okazji uprawiają politykę na rzecz określonej formacji politycznej. TVP w tej chwili jest jedyną stacją telewizyjną, która przekazuje wiele informacji interesujących, które są pomijane - przekonywał w TOK FM dr Andrzej Smirnow, poseł PiS i kandydat w wyborach do Sejmu.
Zobacz wideo

W poniedziałek na pierwszej stronie "Gazety Wyborczej" ukazał się artykuł na temat TVP. Dziennikarze gazety zarzucili, że telewizja publiczna "kłamie w służbie PiS". Wymienili w tym kontekście materiały "Wiadomości", z których można było dowiedzieć się m.in. że opozycja chce zabrać unijne fundusze dla Polski (choć takie zapowiedzi nigdy nie padły). - Czy pana nie razi to, że TVP podaje widzom nieprawdziwe informacji? - pytała Andrzeja Smirnowa Dominika Wielowieyska

- Niestety, u nas dziennikarze różnych stacji, a przede wszystkim TVN, są bardzo upolitycznieni i przy okazji uprawiają politykę na rzecz określonej formacji politycznej. Natomiast ja uważam, że TVP w tej chwili jest jedyną stacją telewizyjną, która przekazuje wiele informacji interesujących, które są pomijane - odpowiedział poseł PiS, kandydat w zbliżających się wyborach.  

W kontekście przekazu TVP na temat opozycji Smirnow stwierdził, że sami politycy tych formacji często podają sprzeczne informacje - raz mówią, że zlikwidują "500 plus", innym razem - że rozszerzą program wprowadzony przez PiS.

Z tezą nie zgodziła się Dominika Wielowieyska i podkreśliła, że KO nigdy nie mówiła o zniesieniu 500 złotych na dziecko (ewentualnie poruszała wątek wprowadzenia progu dochodowego).  Dziennikarka zwróciła też uwagę, że TVP nie jest stacją prywatną, ale publiczną - finansową z podatków obywateli. Wobec tego, jak przekonywała, powinna sprawiedliwie relacjonować zmagania wszystkich polityków, a nie tylko opcji rządzącej. Ale poseł Smirnow nie dał się przekonać. Mówił, że w TVP "transmitowane są wszystkie konwencje". - W telewizji publicznej słuchałem wystąpienia [Małgorzaty] Kidawy-Błońskiej i [Grzegorza] Schetyny w całości. Natomiast chcę zwrócić uwagę, że pozostałe telewizje, zwłaszcza TVN, mówi o jednej opcji politycznej i krytykuje drugą - przekonywał gość TOK FM. Wielowieyska wtrąciła uwagę, że wspomniane konwencje KO nie były transmitowane, a retransmitowane. 

- Media odgrywają ogromną rolę polityczną, mają dużą siłę. W związku z tym równowaga w mediach musi być przywrócona. Jej nadal nie ma. Wszystkie pozostałe media (poza TVP - red.), które pani uważa za obiektywne, są nieobiektywne - ocenił poseł Smirnow. Nie zgadzał się także z powtarzanym przez Dominikę Wielowieyską komentarzem, że telewizja publiczna "często podaje informacje, które są nieprawdziwe". - To jest pani punkt widzenia - stwierdził. Stanowczo sprzeciwiał się też używaniu określenia "telewizja rządowa".

Sprawa Banasia

W drugiej części rozmowy gospodyni Poranka Radia TOK FM pytała o sprawę szefa Najwyższej Izby Kontroli Mariana Banasia. Smirnow przekonywał, że podczas głosowania na prezesa NIK nie miał najmniejszej wątpliwości, aby poprzeć jego kandydaturę. W kontekście ostatnich doniesień "Superwizjera" TVN powiedział: "To jest też przykład robienia w tej chwili jakiejś afery Banasia".

- Pan Banaś sam wystąpił o sprawdzenie jego oświadczeń majątkowych i robią to służby. Poczekajmy na rezultat. Robienie w kampanii wyborczej tzw. afery Banasia służy określonym celom i pani też o tym doskonale wie - tłumaczył Smirnow.  Przekonywał, że Marian Banaś - udając się na bezpłatny urlop do czasu wyjaśnienia sprawy - "postąpił tak, jak powinien postąpić uczciwy człowiek".

Dopytywany, czy nie budzą jego wątpliwości ewentualne związki szefa NIK z krakowskim półświatkiem, Smirnow przekonywał, że na to nie ma na razie żadnych dowodów. Zarzucał też prowadzącej Poranek TOK FM, że "podaje swój punkt widzenia zamiast faktów". 

- Faktem jest, że minister Banaś wynajmuje kamienicę na hotel na godziny, co przeważnie wiąże się z seksbiznesem osobie, która jest skazana. Ojciec najemcy jest przestępcą - mówiła Wielowieyska. 

- Nie używam mocnych słów, ale tu powiem, że to jest zwykłe kłamstwo. Pan minister wynajął dom. W jakim on jest w stanie - nie wiem. Pokoje były wynajmowane przez firmę, która wynajęła dom, a nie przez ministra Banasia - przekonywał Andrzej Smirnow. 

Pytany na koniec, czy nie dziwi go fakt szybkiego odwołania (na wniosek Mariana Banasia) trzech dotychczasowych zastępców szefa NIK i powołania nowej wiceprezes - Małgorzaty Motylow, gość TOK FM mówił, że nową wiceprezes powołała Marszałek Sejmu Elżbieta Witek, która ma do tego wszelkie uprawnienia. 

Prowadząca Poranek TOK FM zaznaczyła, że zgodnie z prawem, wiceszefów NIK powinno być troje, a obecnie jest tylko jedna. - Pani tworzy jakieś teorie i chce, żebym potwierdzał coś, co pani mówi. A ja nie będę tego potwierdzam, bo postrzegam to zupełnie inaczej - stwierdził w odpowiedzi Smirnow. 

Całej rozmowy z politykiem PiS w Aplikacji TOK FM odsłuchasz na telefonie!

DOSTĘP PREMIUM