Na kogo zagłosuje niezdecydowany wyborca? Ekspert tłumaczy, jak działa efekt "wozu z orkiestrą"

Prof. Henryk Domański zapytany o to, na kogo zagłosuje wyborca, widząc ostatni sondaż dający ponad 44 proc. poparcia partii rządzącej, bez wahania odparł, że na Prawo i Sprawiedliwość. - Jeżeli nie wiem jeszcze, na kogo chce głosować, a widzę, że jakaś partia ma taką przewagę, to widocznie zasługuje na to, żeby na nią głosować - wyjaśniał socjolog.
Zobacz wideo

Według ostatniego sondażu IBRiS-u dla Onetu na partię rządzącą swój głos oddałoby 44,3 proc. (to o prawie trzy punkty procentowe więcej niż w poprzednim badaniu). Na drugim miejscu uplasowała się Koalicja Obywatelska, z poparciem 23,4 proc. Główna partia opozycyjna zanotowała spadek poparcia o 2,2 pkt proc. Ostatnie miejsce na podium przypadło Lewicy, na którą głos – według sondażu - chce oddać 12 proc. badanych. To o 0,2 pkt proc. mniej niż w poprzednim badaniu.

Do Sejmu dostałaby się też PSL-Koalicja Polska, na którą zagłosowałoby 5,9 proc. badanych (spadek poparcia o 1,3 pkt proc.). Poza parlamentem znalazłaby się Konfederacja (3,6 proc. poparcia).

Zdaniem prof. Henryka Domańskiego, socjologa Polskiej Akademii Nauk, sondaże przeprowadzane od sierpnia do września wskazują na bardzo stabilne wyniki poszczególnych partii. - W ciągu ostatnich dwóch miesięcy jesteśmy niezwykle stabilni w emocjach - stwierdził profesor, dodając, że społeczeństwo skrystalizowało się w swoich poglądach. - Mamy efekt podzielenia i stabilności. Czegoś takiego nie było w ciągu ostatnich 30 lat. Mamy do czynienia z takim podziałem, który znajduje odzwierciedlenia w naszych preferencjach politycznych - zaznaczył. 

Jednak według przeprowadzonego przez IBRiS sondażu niemal 10 proc. badanych to osoby niezdecydowane. Komu uda się ich do siebie przekonać na ostatniej przedwyborczej prostej?

Efekt wozu z orkiestrą

Prof. Henryk Domański zapytany o to, na kogo zagłosuje wyborca, widząc ostatni sondaż bez wahania odparł, że na Prawo i Sprawiedliwość. Podkreślił jednak, że odnosi się to tylko do wyborców jeszcze niezdecydowanych. - Jeżeli nie wiem jeszcze, na kogo chce głosować, a widzę, że jakaś partia ma taką przewagę, to widocznie zasługuje na to, żeby na nią głosować. To efekt, który nazywa się efektem wozu z orkiestrą (ang. bandwagoning), czyli przyłączania się do silniejszego. To jest prawidłowość, która występuje w większości krajów demokratycznych - wyjaśniał socjolog.

Inną możliwością, którą ma niezdecydowany wyborca jest poddanie się efektowi underdog, czyli poparciu tego, który przegrywa, bo przecież nie zasłużył na taki los. Ekspert tłumaczył, że przejawia się w tym także racjonalność wyborców, aby np. zachować pewne proporcje w Sejmie. Wyjaśniał także, że głosujący mogą również kierować się  stwierdzeniem, że "może ta partia reprezentuje jakiś nurt, który na to zasługuje".  

- Efekt underdog może działać w przypadku PSL, bo jest to partia o pewnych tradycjach, identyfikowana z wsią, a wieś jest na ogół kojarzona pozytywnie, jako coś swojskiego - podał przykład z polskiego "podwórka".

Prof. Domański dodał, że wymienione wyżej efekty mobilizują do pójścia na wybory także zaprzysięgłych zwolenników danych partii, nie tylko osoby, które jeszcze nie wiedzą na kogo oddać swój głos. 

Zakazać sondaży? "W takim razie należałoby zakazać ludziom myśleć"

Według gościa TOK FM działania sondaży na wyborców są wielokierunkowe: wzmacniają, demobilizują, modyfikują ich wybory.

Analizy przeprowadzone w USA pokazują, że efekt wozu z orkiestrą jest silniejszy niz efekt underdog. - Myślę, że jest to prawidłowość która działa i u nas. Większość wyborców kieruje się efektem wozu z orkiestrą, czyli będzie głosować na PiS w naszej sytuacji - podsumował profesor. 

Prowadzący program Maciej Zakrocki pytał, czy skoro sondaże mogą mieć wpływ na zachowanie wyborów, to na krótko przed wyborami należałoby ich zakazać. - W takim razie należałoby zakazać ludziom myśleć. Jeżeli nie będzie sondaży przez ostatnie dwa tygodnie, to ja będę domniemywać, jak rozkłada się poparcie. Będę domniemywać, wnioskując z poprzednich sondaży - wyjaśniał profesor. 

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM