Konwencja KO. Grzegorz Schetyna zaapelował do wszystkich partii opozycyjnych

Lider Platformy Obywatelskiej, Grzegorz Schetyna, przypomniał podczas konwencji KO w Warszawie, co stało się podczas wyborów samorządowych na Śląsku. Radny wybrany z list PO nieoczekiwanie zmienił swoje sympatie polityczne. Schetyna zdecydowanie zaapelował do innych ugrupowań.
Zobacz wideo

W Warszawie, na tydzień przed wyborami, odbyła sie konwencja Koalicji Obywatelskiej. Szef Platformy Obywatelskiej Grzegorz Schetyna zaapelował do liderów innych ugrupowań opozycyjnych, aby jasno zadeklarowali, że po 13 października nie podejmą współpracy z PiS. 

- Sondaże PiS-u spadają. Opozycja wspólnie może i powinna wygrać te wybory i stworzyć rząd. Chyba, że Kaczyńskiemu uda się powtórzyć niesławny manewr z przekupstwem radnego Kałuży na Śląsku. Przekupić kogoś z opozycji, by zachować swoją władzę. To jest ich polityka - przypomniał sytuację, do której doszło po wyborach samorządowych.  

Dlatego też zaapelował do wszystkich partii opozycyjnych. - Do PSL-u z Kukizem'15, do SLD, Razem i Wiosny, a także do Konfederacji. Proszę dzisiaj stąd o wasze jasne deklaracje, że nie pójdziecie po wyborach z Kaczyńskim, człowiekiem, który od wielu lat sieje w naszym kraju nienawiść a od czterech lat systematycznie go niszczy - mówił. 

Po wystąpieniu Grzegorza Schetyny, w którym szef PO stwierdził m.in., że mówiąc o każdej z patologii ostatnich czterech lat używa nazwiska Kaczyńskiego, bo - jak powiedział - "państwo PiS było tak na prawdę jego państwem", a Polacy "zostali zmuszeni do życia w państwie należącym do jednego człowieka", szef sztabu wyborczego PiS Joachim Brudziński skierował do niego swój wpis na Twitterze. 

"Grzegorz, ty ciągle Jarek to, Kaczyński tamto. Wydaje mi się, że takie stany maniakalne można leczyć. Wyłącz na parę dni TVN24 i telefon, wyjedź w góry, odpocznij, pij dużo soku pomidorowego, haratnij sobie w gałę, w trakcie terapii unikaj Lecha Wałęsy. Powinno Ci przejść" - napisał Brudziński na Twitterze.

Afery PiS

Z kolei kandydatka KO na premiera, Małgorzata Kidawa-Błońska. Obecna  wicemarszałek Sejmu punktowała rządzących. 

- Mamy sto afer PiS-u i trzeba je wyjaśnić, a jeśli jest wina - osądzić. Rządzący nie powinni rozpoznawać w nich swoich kolegów, a my poilitycznych przeciwników. Jeśli są winni, powinni zostać ukarani - podkreśliła. 

Jej zdaniem najświeższym tego przykładem jest afera z udziałem szefa Najwyższej Izby Kontroli Mariana Banasia.

- Jeśli ktoś urządza dom schadzek, okłamuje urząd podatkowy i zadaje się z gangsterami, to w tych mętnych tłumaczeniach niech nie odwołuje się do Armii Krajowej, bo to niegodne, obrzydliwe i ludziom pęka serce - stwierdziła. 

Marian Banaś tłumacząc się z wynajęcia po zaniżonych kosztach kamienicy ludziom z półświatka, mówił że właścicielem budynku został po tym jak 30 lat temu poznał jednego z członków z AK, który w zamian za dożywotnią opiekę i zorganizowanie pogrzebu przekazał mu kamienicę na krakowskim Podgórzu.

Rząd Małgorzaty Kidawy-Błońskiej. 50 proc. będą stanowić kobiety

Małgorzata Kidawa Błońska zapowiedziała także, że jeżeli jej ugrupowanie wygra przyszłotygodniowe wybory parlamentarne, będzie chciała stworzyć gabinet, w którym będzie tyle samo kobiet i mężczyzn.

- Większość Polek i Polaków jest przekonana, że czas najwyższy, aby kobiety wzięły się do rządzenia na równi z mężczyznami. A w Koalicji Obvywatelskiej mamy taką silną ekipe kobiet o najwyższych kompetencjach, że możemy wyjść naprzeciw oczekiwaniom rodaków - przekonywała. 

Jednocześnie - zdaniem liderki opozycji - rząd, którego połowę będą stanowiły kobiety, z pewnością przysłuży się Polsce. - Mamy silne osobowosći, wybitne specjalistki, których fachowość moze budzić podziw. A przy tym, jak to kobiety, są odpowiedzialne, solidne, solidarne i potrafią poskromić swoje ego - wymieniała. 

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM