Krzysztof Luft: Media publiczne trzeba wyrwać z rąk barbarzyńców i zbudować je od nowa

Zdaniem Krzysztofa Lufta media publiczne trzeba zbliżyć do obywateli, bo powinny być one ich własnością. Według byłego członka Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji należy zwiększyć wpływ m.in. środowisk twórczych, kościołów i organizacji pozarządowych na powoływanie władz w spółkach mediów publicznych.
Zobacz wideo

Krzysztof Luft jest kandydatem na posła. Startuje z warszawskiej listy Koalicji Obywatelskiej. W Poranku Radia TOK FM przedstawił swój pomysł na media publiczne. 

- Trzeba je wyrwać z rąk barbarzyńców, którzy zrobili z nich tak ordynarną tubę propagandową, jaką pamiętam tylko z czasów stanu wojennego, i zbudować je lepiej - podkreślił oraz wyjaśniał, na czym miałyby polegać zmiany. - Trzeba zbliżyć je w większym stopniu do obywateli, których media publiczne powinny być własnością. Należy zwiększyć wpływ środowisk, które mogą być nimi zainteresowane, na powoływanie władz tych mediów - mówił. Jego zdaniem zainteresowane tym będą m.in. środowiska twórców, kościołów czy organizacji pozarządowych.

Jego zdaniem ustalenie ile miejsc w KRRiT miałoby przysługiwać różnym środowiskom jest rzeczą bardzo trudną. - Ale tak się dzieje w innych krajach. W Niemczech rada (spółki składa się z 70 osób, które reprezentują różne środowiska. W naszych warunkach to będzie znacznie trudniejsze w związku z tym nieprawdopodobnym podziałem społecznym, który jest w Polsce. Będzie trudność z wyłonieniem takich autorytetów, które będą przez wszystkich uznane - stwierdził w rozmowie z Janem Wróblem.

"Lech Wałęsa to autorytet, ale to nie znaczy, że nie znamy jego słabości"

Kiedy Krzysztof Luft wspomniał o niszczeniu autorytetów, prowadzący Poranek Radia TOK FM przypomniał o niedzielnej wypowiedzi Lecha Wałęsy. Były prezydent m.in. nazwał zmarłego Kornela Morawieckiego zdrajcą.  

- Wałęsa jest na pewno autorytetem dla ogromnej części Polaków, co nie znaczy, że nie znamy jego słabości, które ujawniły się również w ostatnią niedzielę - tłumaczył Krzysztof Luft. Dodał, że słuchanie wypowiedzi byłego prezydenta było mało komfortową sytuacją. Wróbel zareagował zdziwieniem. Dziennikarz zwrócił uwagę, że nikt ze słuchających wystąpienia Lecha Wałęsy nie zareagował, nie wstał, nie sprzeciwił się słowom byłego prezydenta. 

 - Gdyby to było studio radiowe, to być może byłoby to miejsce na dyskusję, a tutaj akurat nie było na to miejsca. Przewodniczący Schetyna wypowiedział się na ten temat po konwencji - tłumaczył kandydat na posła. 

- Godności ludzi trzeba bronić, kiedy należy, a nie dopiero wtedy, kiedy to nic nie kosztuje - podsumował Jan Wróbel. 

Czytaj też: PO tłumaczy się ze słów Wałęsy, a były prezydent broni swojej opinii. "Robiłem i postępowałem po swojemu i tak będzie">>>

DOSTĘP PREMIUM