Śmierć Pawła Adamowicza. Prokuratura przedłuża śledztwo ws. działań policji i służby więziennej

Prokuratura w Toruniu, jak informuje "Gazeta Wyborcza", do połowy grudnia przedłuża śledztwo w sprawie prawidłowości działania policji i służby więziennej. Chodzi o reakcje na informacje, jakie przekazywała matka Stefana W., który w styczniu zaatakował Pawła Adamowicza. Prezydent Gdańska zmarł na skutek odniesionych ran.
Zobacz wideo

Jak informuje trójmiejska  "Gazeta Wyborcza", "Prokuratura Okręgowa w Toruniu zapewnia, że śledztwo przedłuża po raz ostatni". Jeśli okaże się to prawdą, to najpóźniej w połowie grudnia powinniśmy się dowiedzieć, czy policjanci i funkcjonariusze służby więziennej nie zbagatelizowali informacji, jakie służbom przekazała matka Stefana W. Kobieta, krótko przed wyjściem jej syna z więzienia, ostrzegała funkcjonariuszy, że może być niebezpieczny.

"W dalszym ciągu przesłuchujemy świadków, analizujemy dokumentację, a jeśli jest potrzeba, wnioskujemy o przekazanie kolejnych dokumentów" - poinformował gazetę prok. Andrzej Kukawski z toruńskiej prokuratury. 

Jak "GW" informowała w styczniu, już po śmierci Pawła Adamowicza, po wizycie matki Stefana W. w komisariacie, policja zgłosiła sprawę do zakładu karnego, w którym mężczyzna odsiadywał wyrok 5 lat i 6 miesięcy za napady na placówki bankowe. Z odpowiedzi służby więziennej wynikało, że nic złego się nie dzieje

Stefan W. wyszedł z więzienia 8 grudnia. 14 stycznia kilkukrotnie ranił nożem Pawła Adamowicza. Do ataku na ówczesnego prezydenta Gdańska doszło podczas finału WOŚP. Paweł Adamowicz zmarł w szpitalu dzień później. Stefanowi W. postawiono zarzut zabójstwa w zamiarze bezpośrednim, w wyniku motywów zasługujących na szczególne potępienie.

Z nieoficjalnych informacji uzyskanych przez "Wyborczą" wynika, że Stefan W., zabójca Pawła Adamowicza, nie będzie sądzony w procesie karnym. Wpływ na takie rozstrzygnięcia ma mieć opinia  sądowo-psychiatryczna na jego temat.

DOSTĘP PREMIUM