"Rzeczpospolita" o majątku Banasia. Umowa zawarta z kombatantem niezwykle atrakcyjna dla obecnego prezesa NIK

"Marian Banaś otrzymał od AK-owca oprócz kamienicy także dom na wsi. Przejął majątek wart 150 tys. zł, a zapewnił darczyńcy życie za 500 zł miesięcznie" - informuje "Rzeczpospolita". Majątek Marian Banaś sprzedał, kamienicę za - uwaga - za 4,5 mln zł.
Zobacz wideo

O tajemniczym kombatancie, który był właścicielem słynnej dziś kamienicy na krakowskim Podgórzu, dowiedzieliśmy się do samego Mariana Banasia, który w telewizji publicznej tłumaczył, jak stał się właścicielem atrakcyjnej nieruchomości. 

Jak ustaliła "Rzeczpospolita" nieruchomości od kombatanta było więcej. "130 tys. zł za kamienicę w Krakowie przy ul. Krasickiego i 20 tys. zł za drewniany dom we wsi pod Brzeskiem, który był spadkiem po żonie Henryka Stachowskiego – na tyle wyceniono nieruchomości, które były żołnierz AK przekazał umową dożywocia Marianowi Banasiowi. To pięciokrotnie więcej niż wynosiła „skapitalizowana wartość dożywocia" 78-letniego wówczas Stachowskiego. Wyceniono ją bowiem w akcie notarialnym na zaledwie 30 tys. zł w przeliczeniu na pięć lat życia Stachowskiego – po 6 tys. zł rocznie, co daje 500 zł miesięcznie (roczną wartość dożywocia wyceniono bowiem na 4 proc. wartości rynkowej nieruchomości). Średnia pensja w tym czasie wynosiła ponad 2 tys. zł" - informuje "Rz". 

Po latach cały majątek Marian Banaś sprzedał z wielkim zyskiem. Z ustaleń dziennika wynika, że dom na wsi został sprzedany ok. 10 lat po zawarciu umowy z kombatantem, a w sierpniu bieżącego roku, kiedy szykował się do zmiany pracy, z ministra finansów na szefa NIK, Banaś sprzedał spółce z Nowego Sącza, za 4,5 mln złotych. "Różnica między szacunkową wartością z 2001 r. a tą z 2019 r. może szokować. Na pewno wycena z dnia umowy dożywocia nie była wysoka nawet jak na tamte czasy. Zapłacił od wartości tych nieruchomości niewielki 2-proc. podatek – 3 tys. zł plus niespełna 900 zł taksy notarialnej.
Istotniejsze jest to, czy Marian Banaś wypełnił warunki umowy, jaką podpisał z Henrykiem Stachowskim, który żył o rok dłużej niż szacowano w umowie., m.in. czy darczyńca, „został przyjęty na domownika". Prezes NIK nie odpowiedział nam na te pytania" - czytamy w "Rz". 

Marian Banaś odejść nie zamierza

O kamienicy w Krakowie, której właścicielem przez lata był Marian Banaś, dowiedzieliśmy się dzięki reportażowi "Superwizjera" TVN. Dziennikarze ustalili, że w kamienicy, która według informacji w księgach wieczystych należała do Banasia, działały osoby związane z przestępczym półświatkiem, wynajmujące pokoje na godziny. 

Marian Banaś na stanowisko prezesa NIK został wybrany 30 sierpnia 2019 roku. Za kandydaturą Banasia głosowało 234 posłów, a za kandydatem PO-KO, posłem Borysem Budką - 135. W momencie wyboru Marian Banaś był ministrem finansów. Stanowisko objął zaledwie kilka tygodni wcześniej, został powołany 4 czerwca

Po wybuchu skandalu, dotyczącego kamienicy, Marian Banaś poszedł na bezpłatny urlop, z którego wrócił w miniony czwartek. I nie zamierza rezygnować ze stanowiska. "Deklaruję, że będę przeciwstawiał się wszelkim próbom ataku na moją osobę jako Prezesa Najwyższej Izby Kontroli. Stanowczo również oświadczam, że będę bronił niezależności i bezstronności Najwyższej Izby Kontroli jako naczelnego organu kontroli państwowej" – napisał prezes Najwyższej Izby Kontroli w oświadczeniu przekazanym PAP. "Zmanipulowane i kłamliwe doniesienia medialne mające na celu zdyskredytowanie mojej osoby niewątpliwie stanowią formę zemsty tych środowisk, które w wyniku przeprowadzonej reformy służb skarbowych i celnych utraciły dotychczasowe wpływy na możliwość podejmowania najważniejszych decyzji w Rzeczypospolitej Polskiej" – zadeklarował Marian Banaś. 

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM