Marcin Ociepa o sprawie współpracownika Banasia: Zbliżamy się do czerwonej linii, jeśli chodzi o autorytet NIK

Marcin Ociepa, wiceminister przedsiębiorczości i technologii, komentował w Poranku Radia TOK FM sprawę aresztowanego współpracownika prezesa NIK, Mariana Banasia.
- Pamiętajmy, że w administracji pracuje ponad 180 tys. osób. Tak było zawsze, że w tak dużej armii ludzi zdarzy się ktoś, kto nadużywa zaufania - przekonywał.
Zobacz wideo

"Rzeczpospolita" poinformowała, że jeden z najbliższych współpracowników Mariana Banasia - z czasów pracy w Ministerstwie Finansów - miał kierować mafią VAT-owską. Pod takim zarzutem Arkadiusz B. ma siedzieć dziś w areszcie.

- Arkadiusz B. jest w areszcie od stycznia, czyli całkiem już długo - stwierdził Marcin Ociepa, dodając, że "ktoś, kto rekomenduje, zawsze bierze odpowiedzialność za osoby, które później zawodzą".

Według gościa Poranka Radia TOK FM należy prześledzić proces zatrudniania i nadzoru nad urzędnikami Ministerstwa Finansów. - Ale pamiętajmy, że w administracji pracuje ponad 180 tys. osób. Bardzo często, kiedy słyszymy o zatrzymaniach w administracji rządowej, dotyczy to osób, które już gdzieś wyżej zaszły i te funkcje wykorzystywali do niecnych celów. Ale tak było zawsze, że w tak dużej armii ludzi zdarzy się ktoś, kto nadużywa zaufania - tłumaczył poseł. 

Dziennikarka dopytywała, czy polityk nie zauważył ile "wątpliwych" spraw narosło wokół prezesa NIK Mariana Banasia. - Oświadczenia majątkowe, wątpliwości czy zapłacił podatki tak, jak należy, możliwa współpraca ze światkiem sutenerskim, teraz okazuje się, że jego ludzie brali udział w wyłudzaniu podatku VAT. Jak to możliwe, że PiS wskazał taką osobę na szefa Najwyższej Izby Kontroli? - pytała Dominika Wielowieyska.

- Coś tutaj nie zagrało - ocenił wiceminister z Porozumienia Jarosława Gowina. - Wątek służb jest osobny i trzeba to wyjaśnić. Być może doszło do nieprawidłowości na etapie weryfikacji. Każdy poseł czy minister jest sprawdzany przez służby. Ma certyfikaty bezpieczeństwa - przypomniał Marcin Ociepa.

Gość TOK FM podkreślił, że nic mu nie wiadomo, aby PiS czy jego koalicjanci naciskali na Mariana Banasia w kwestii jego dymisji. - Mam takie przekonanie, że bez względu na to, czy pan Marian Banaś czuje się winny, czy niewinny, to uważam, że zbliżamy się do czerwonej linii, jeśli chodzi o autorytet Najwyższej Izby Kontroli - podsumował. 

Eurodeputowani PiS nie poparli rezolucji PE ws. homoseksualistów w Ugandzie

W ubiegłym tygodniu Parlament Europejski przyjął rezolucję, w której wyrażono "głębokie zaniepokojenie" możliwym ponownym wprowadzeniem ustawy antyhomoseksualnej w ugandyjskiej debacie politycznej, która - jeśli zostałaby wprowadzona - obejmowałaby karę śmierci za "gorszące akty homoseksualizmu'".

Eurodeputowani PiS wstrzymali się od głosu. Jak tłumaczyła Beata Mazurek, poparli zapis potępiający karę śmierci, ale wstrzymali się od głosu nad całością ustawy. 

- Europosłowie PiS tak sprytnie to zrobili, że poparli tylko jeden punkt, w którym jest mowa o karze śmierci, ale nie ma tam słowa o osobach homoseksualnych. To jest taki strach, żeby nie stanąć w obronie osób homoseksualnych - komentowała Wielowieyska.

Marcin Ociepa podkreślił, że rezolucji nie widział, ale jego zdaniem mamy obecnie do czynienia z zupełnie innym problemem. - Dość wybiórczo traktuje się kwestie praw człowieka na świecie, także w Parlamencie Europejskim. Nie mam żadnych wątpliwości, że nie wolno zabijać ludzi za to, że mają takie, a nie inne poglądy, taką, a nie inną orientację seksualną, czy takie, a nie inne wyznanie. W ogóle jestem przeciwnikiem kary śmierci - stwierdził Marcin Ociepa.

"Mamy zdefiniowaną rację stanu Polski"

Marcin Ociepa, wiceprezes Porozumienia i poseł wybrany z list PiS, podkreślał w Poranku Radia TOK FM, że ugrupowanie Jarosława Gowina będzie kontynuować koalicję z partią rządzącą. Równocześnie podkreślił, że nie zapadły jeszcze decyzje o tym, ile ministerstw dostanie Porozumienie. - Na pewno pozostajemy w obszarze naszej specjalizacji, jaką jest gospodarka - zapewnił.

Prowadząca program pytała, czy możliwe jest, aby Porozumienie przeszło na stronę opozycji, dzięki czemu, jak spekulują niektórzy, Jarosław Gowin zapewniłby sobie tekę premiera. - Nie wyobrażam sobie, żeby Jarosław Gowin i w ogóle Porozumienie, którego członkowie startowali z list PiS, nagle po wyborach dokonało zwrotu. My mamy zdefiniowaną rację stanu Polski i byłoby to nieuczciwe w stosunku do wyborców - mówił, dodając także, że nie wyobraża sobie alternatywy dla obecnego rządu. 

Rozmowy posłuchasz także na telefonie dzięki aplikacji TOK FM. 

DOSTĘP PREMIUM