Michał Kamiński: Donald Tusk podjął podobną decyzję do Jarosława Kaczyńskiego z roku 2015

- Odbicie Pałacu Prezydenckiego jest kluczowe w tym odwróceniu czkawki historii, którą jest PiS - powiedział w Poranku Radia TOK FM Michał Kamiński, nowo wybrany senator z ramienia Polskiego Stronnictwa Ludowego.
Zobacz wideo

Opozycja przygotowuje się do wyborów prezydenckich. Polskie Stronnictwo Ludowe w miniony weekend ogłosiło, że ich kandydatem będzie Władysław Kosiniak-Kamysz, choć sam zainteresowany zaznaczył, że jest w stanie zrezygnować, jeśli "znalazłby się ktoś godniejszy". Koalicja Obywatelska kandydata wciąż nie ma. Pewne jest natomiast to, że w wyborach nie wystartuje Donald Tusk, o czym poinformował sam dwa dni temu. 

 - Przypuszczałem, że Tusk zrezygnuje - powiedział Michał Kamiński. Jak dodał, spodziewał się tego od czerwca. Zdaniem senatora-elekta, gdyby szef Rady Europejskiej startował w polskich wyborach, sprowadziłyby się one do wyboru między tym, co jest teraz (czyli rządami PiS), a tym, co było przed 2015 rokiem i co kojarzone jest właśnie z Tuskiem. Zaznaczył, że taki pojedynek mógłby wyjść "na korzyść dzisiejszej władzy".

- Myślę, że Donald Tusk podjął trudną dla siebie decyzję, ale bardzo odpowiedzialną - ocenił Michał Kamiński.

Polityk przekonywał też, że Donald Tusk - "jako były premier i człowiek o ogromnym zaufaniu społecznym" i tak będzie odgrywał w polityce dużą rolę. - Uważam, że Donald Tusk podjął podobną decyzję do Jarosława Kaczyńskiego z 2015 roku, który też się wtedy wycofał. Nie wystawił siebie jako kandydata na premiera. Czy przegrał? Nie - opisywał Kamiński. 

Władysław Kosiniak-Kamysz przekona wahających się?

Zdaniem gościa TOK FM od tego, kto wygra wybory prezydenckie, zależy, czy "PiS-owska rewolucja" przyspieszy, czy wprost przeciwnie. Polityk powiedział, że zwycięstwo Andrzeja Dudy tę rewolucję by przyspieszyło, dlatego opozycja musi wygrać przyszłoroczne wybory. - Odbicie Pałacu Prezydenckiego jest kluczowe w tym odwróceniu czkawki historii, którą jest PiS - stwierdził Kamiński.

Aby tak się stało, należy - jak mówił polityk - wystawić takiego kandydata, który w drugiej turze pokonałby Andrzeja Dudę. Jego zdaniem największe szanse na to ma Władysław Kosiniak Kamysz, szef PSL. 

- Jest tym kandydatem, który w sposób największy może sięgnąć po elektorat wahający się między opozycją a obozem rządowym. Po drugie, ma po swojej stronie pewną dynamikę polityczną związaną z dobrym wynikiem wyborczym, z bardzo dobrymi swoimi notowaniami osobistymi, które wykraczają daleko poza PSL - przekonywał gość Poranku Radia TOK FM.

Kamiński przyznał też, że chciałby robić kampanię Kosiniakowi-Kamyszowi w wyborach prezydenckich. - Nie wiem, czy będę to robił. Wszystko od niego zależy - podał. 

Prowadząca program Karolina Lewicka przypomniała swojemu rozmówcy wyniki, jakie uzyskiwali kandydaci na prezydentów z ramienia PSL w kilku ostatnich kampaniach wyborczych. I tak na przykład Waldemar Pawlak w 1995 roku zdobył około 4 proc.; Jarosław Kalinowski w 2000 roku - niecałe 6 proc., a Adam Jarubas w 2015 roku - ledwie 1,6 proc. 

W odpowiedzi gość TOK FM przekonywał, że obecne PSL jest zupełnie inną partią niż jeszcze kilka lat temu. Ma osoby młode, o różnych poglądach. Poza tym senator-elekt podkreślił, że właśnie teraz udało się ludowcom zdobyć mandat posła z Warszawy, którym jest Władysław Teofil Bartoszewski. 

W Aplikacji TOK FM posłuchasz na telefonie:

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM