Adam Bodnar na prezydenta? RPO rozwiał w TOK FM wszelkie wątpliwości

Rzecznik Praw Obywatelskich, prof. Adam Bodnar, mówił w Poranku Radia TOK FM o wyborach prezydenckich w maju 2020 roku. - Nie wystartuję w wyborach. Jest szereg powodów, dlaczego nie powinienem tego robić - podkreślił.
Zobacz wideo

Dominika Wielowieyska rozmawiała z prof. Adamem Bodnarem o jego ewentualnym udziale w wyborach prezydenckich w maju 2020 roku. Gość Poranka Radia TOK FM rozwiał wszelkie wątpliwości. - Nie wystartuję w wyborach prezydenckich w przyszłym roku. Jest szereg powodów, dlaczego nie powinienem tego robić - mówił.

Spekulacje na temat startu RPO w wyborach to pokłosie sobotniego artykułu Jarosława Kurskiego w "Gazecie Wyborczej". Dominika Wielowieyska zwróciła uwagę, że redaktor naczelny dziennika nie podał nazwiska ewentualnego kandydata, ale przedstawiony przez niego opis bardzo pasuje do Adama Bodnara. - Ideą tego artykułu jest to, że potrzebny jest obywatelski kandydat, dlatego że partie opozycji ewidentnie mają problem ze wskazaniem jednego, silnego kandydata. Być może obywatele powinni więc wskazać kogoś innego. Dlaczego nie chce pan nawet rozważyć takiej możliwości? - zastanawiała się prowadząca Poranek Radia TOK FM

"To mogło wyglądać trochę jak kampania wyborcza"

Prof. Bodnar zaznaczył, że tekst, który pojawił się w "GW" traktuje jako wyraz zaufania oraz docenienia pracy swojej i współpracowników z biura Rzecznika Praw Obywatelskich. - Te ostatnie cztery lata naprawdę były dla nas bardzo wymagające i trudne. Nie tylko ze względu na kwestie, o których wszyscy dyskutujemy, jak obrona praworządności, ale chociażby też przez to, że odwiedziłem około 200 miast w całej Polsce. Miałem spotkania - mówił, przyznając, że "mogło to rzeczywiście wyglądać trochę jak kampania wyborcza", co niektórzy mu zarzucali. - Ale mi naprawdę chodziło o to, żeby się spotkać i porozmawiać, zebrać problemy, podejmować interwencje. Naprawdę jesteśmy bardzo aktywni na poziomie lokalnym, jeśli chodzi o rozwiązywanie różnych spraw i problemów - zapewniał. 

Adam Bodnar nie wyklucza jednak udziału w polityce

Tłumaczył również, dlaczego nie myśli o starcie w wyborach prezydenckich. Przypomniał ślubowanie, jakie składa RPO, kiedy zaczyna pracę. - Tam jest napisane i to przyrzekałem w parlamencie, że będę wykonywał powierzone mi obowiązki z najwyższą starannością i sumiennością. Wydaje mi się, że ta kwestia powierzenia obowiązków jest szczególnie ważna, bo to jakbym zawarł swoisty kontrakt z jednej strony z obywatelami, mam reprezentować ich prawa, z drugiej z parlamentarzystami, bo przed nimi odpowiadam. Po trzecie także z moim biurem, bo przecież ileś osób mi ufa, wierzą, że pewne zapowiedzi, plany zostaną do końca kadencji zrealizowane - wyjaśniał, podkreślając, że ów kontrakt, aby być zrealizowany, musi być wykonywany do samego końca, a kadencja RPO kończy się we wrześniu 2020 roku. - Do tego momentu każdy dzień się liczy - zaznaczył, dodając, że nie ma możliwości, aby za trzy miesiące zmienił zdanie.

Adam Bodnar nie wyklucza jednak udziału w polityce po zakończeniu kadencji. - Po tych kilku latach kadencji rzecznika, po tym, jak mierzę się z różnymi problemami publicznymi, nie mogę wykluczać zaangażowania w służbę publiczną. Za służbę publiczną uznaję także bycie politykiem - podsumował, chociaż zaznaczył, że dla każdego naukowca i działacza społecznego jest to bardzo poważna decyzja. 

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM