Co, jeśli prezydentem zostanie kandydat opozycji? "Weta mogą chronić PiS przed robieniem sobie krzywdy"

Prawybory zdecydują o tym, kogo PO wystawi do wyścigu o fotel prezydencki. Zdaniem profesora Jarosława Flisa z UW nawet zwycięstwo w tych wyborach kandydata opozycji PiS może wykorzystać na swoją korzyść. Inną opinię wyraził prof. Aleksander Smolar, szef Fundacji Batorego.
Zobacz wideo

W środę okazało się, że jednak dojdzie do prawyborów prezydenckich w PO. Po południu chęć kandydowania ogłosił Jacek Jaśkowiak, prezydent Poznania. Zdaniem profesora Aleksandra Smolara, prezesa Fundacji Batorego, nadal na zwycięstwo większe szanse ma wicemarszałkini Sejmu, Małgorzata Kidawa-Błońska.

- Bo jest bardziej znana w Polsce. Jaśkowiak jest kojarzony przede wszystkim w kręgach samorządowych i w swoim mieście – wyjaśniał Smolar. Według niego, oboje kandydaci to kompletnie różne osobowości. - Mamy zderzenie dwóch różnych postaw, temperamentów i sposobów bycia w polityce. Jacek Jaśkowiak jest człowiekiem walki i konfrontacji i pewnie tak widzi swoją rolę w starciu z Andrzejem Dudą. Z kolei Małgorzata Kidawa-Błońska stawia na kompromis i chyba dzisiaj jej postawa zdobywa więcej punktów – przekonywał prof. Smolar.

Atuty wicemarszałkini Sejmu wskazywał też prof. Jarosław Flis z Uniwersytetu Jagiellońskiego. - Po prostu jest ją trudno atakować, bo nie kojarzy się bezpośrednio z rządem Tuska. Jednak pośrednio była zaangażowana. To taka prawie odnowa i prawie liderka – mówił Flis. Jak dodał ekspert z UJ w przypadku Kidawy-Błońskiej mniej więcej wiemy, czego można się spodziewać. - Możemy sobie wyobrazić, co powie na rynku w Hrubieszowie, w przypadku pana Jaśkowiaka jest z tym już trudniej. Pani Kidawa-Błońska jest też bardziej otwarta na wskazówki otoczenia, bardziej chce grać w drużynie i słuchać doradców – przekonywał prof. Jarosław Flis.

A co jak wygra opozycja?

Obaj eksperci zastanawiali się nad polityczną przyszłością, jeśli kandydat opozycji wygra wiosną wybory prezydenckie z Andrzejem Dudą. Zdaniem profesora Aleksandra Smolara byłby to "ogromnie ważny moment", który narzuciłby ograniczenie władzy PiS. - Bo partia Jarosława Kaczyńskiego opiera ją na arbitralności i przekraczaniu różnych granic. Wtedy byłoby trudniej, bo prezydent ma większą władzę niż choćby Senat, który teraz jest w rękach opozycji. Sukces innego kandydata niż Andrzej Duda w wyborach prezydenckich oznaczałby nieuchronne osłabianie PiS – ocenił prezes Fundacji Batorego.

Zgoła innego zdania był za to prof. Jarosław Flis. Jego zdaniem, PiS może jeszcze na tym zyskać. - Premier się od tego nie zmieni. Realna władza i konfitury nie płyną z ustaw. Może takie prezydenckie weta będą chronić PiS przed robieniem sobie samemu krzywdy. W ubiegłej kadencji było już kilka projektów złych, które trzeba było poprawiać – mówił prof. Flis. Jak dodał, opozycyjny prezydent może zostać wykorzystany przez PiS jako alibi. - Będą robić to, co dla nich najwygodniejsze, czyli tłumaczyć, że nic nie da się zmienić, bo prezydent i tak zawetuje – ocenił ekspert z UJ.

W Aplikacji TOK FM posłuchasz na telefonie:

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM