"Tak Miss Polonia wygrała z Leninem". Rzeczniczka premiera Mazowieckiego wspomina kulisy jego pierwszej wizyty w ZSRR

- Każda ze spraw do omówienia podczas tej wizyty była jak nierozbrojona bomba. Agenda była niesamowicie trudna, a zainteresowanie ogromne - tak pierwszą wizytę premiera Tadeusza Mazowieckiego w ZSRR wspominała w TOK FM Małgorzata Niezabitowska, jego ówczesna rzeczniczka. Od tego wydarzenia mija dziś dokładnie 30 lat.
Zobacz wideo

- To była jedna z najbardziej historycznych wizyt w naszych najnowszych dziejach - powiedziała już na wstępie Niezabitowska, która towarzyszyła premierowi Mazowieckiemu podczas tych wydarzeń. Zaznaczyła, że z wielu powodów nie była to wizyta łatwa, a Rosjanie "wcale się do niej nie palili". - Ciągle to odraczano, wreszcie interweniował prezydent [Wojciech] Jaruzelski, i to kilkukrotnie. I w końcu, dzięki jego interwencji, udało się wyznaczyć ten termin. Dokładnie 30 lat temu, 23 listopada wieczorem żeśmy do tej Moskwy polecieli - wspomniała.

Dopytywana, dlaczego premierowi Mazowieckiego tak zależało na tym, by pojechać na Kreml, ówczesna rzeczniczka zaznaczyła, że wciąż były to czasy, w których dominowało imperium socjalistyczne (1989 rok). - A myśmy rozpoczęli przeogromne zmiany, wręcz rewolucję, i musieliśmy z Rosjanami o tym porozmawiać, przedstawić plany i ułożyć nasze stosunki na zupełnie nowych zasadach. Tego nie można było zrobić przez ambasadora czy jakąś drogą pośrednią - dopowiedziała rozmówczyni Macieja Zakrockiego.

Podkreśliła, że agenda tego spotkania była niesamowicie trudna. Premier chciał rozmawiać m.in. o zmianach gospodarczych, uniezależnieniu się Polaków od ZSRR, prawie do używania własnego języka czy budzącym szczególne kontrowersje Katyniu. - Każda z tych spraw była jak nierozbrojona bomba - wspominała Niezabitowska.

Na drodze stanął Lenin

Wizyty nie ułatwił incydent związany ze zbezczeszczeniem pomnika Lenina w Nowej Hucie, do którego doszło dzień wcześniej (22 listopada 1989 roku). Niezabitowska podkreśliła, że moment, w którym otrzymała informację, że grupa osób oblewa monument farbą i próbuje go podpalić, pamięta bardzo dokładnie. - Rosjanom do głowy by nie przyszło, że to może być coś spontanicznego, z ich punktu widzenia to była absolutna prowokacja - mówiła.

- Odbywały się narady w gabinecie premiera dotyczącego tego, co z tym zrobić. Mazowiecki szybko powiedział, że on - premier niekomunistyczny - nie będzie pałował ani oblewał armatkami wodnymi polskiej młodzieży, więc zakazał jakiejś mocnej interwencji. Kazał jedynie otoczyć ten plac i przez megafony apelować, żeby trochę uspokoić sytuację, co i tak się nie udało - opowiadała dalej.

Rzeczniczka premiera Mazowieckiego przyznała, że próbowała przekonać znajomych w Telewizji Polskiej, aby nie informowali o tym w "Wiadomościach" - jedynym wówczas serwisie informacyjnym. Sprawa - jak dodała - była niezwykle trudna, bo wcześniej, w imieniu rządu, apelowała do mediów, aby ich informacje były jak najbardziej obiektywne i bezstronne, i zapewniała, że nie będzie się do niczego wtrącać.

Niezabitowska przyznała, że o godzinie 19:30, kiedy zaczynały się "Wiadomości", wszyscy z otoczenia premiera stali przed telewizorami jak wryci. Do końca nie wiedzieli bowiem, co się wydarzy. Spodziewali się, że już w pierwszym kadrze zobaczą łysą, nadpaloną głowę Włodzimierza Lenina, a tymczasem ujrzeli piękną twarz kobiety z bujnymi kręconymi lokami. - Otóż okazało się, że tego właśnie dnia po raz pierwszy Miss Polonia została Miss Świata. Była to Aneta Kręglicka - powiedziała rozmówczyni Macieja Zakrockiego i dodała, że większość "Wiadomości" była wtedy poświęcona właśnie jej. - I tak Miss Świata wygrała z Leninem - stwierdziła Niezabitowska.

Trudne konsekwencje i rozmowy na podsłuchu

Sprawa jednak nie ucichła, Rosjanie o wszystkim i tak się dowiedzieli, i zaostrzyli swoje stanowiska w wielu kwestiach. Była rzeczniczka wspominała, że kiedy Mazowiecki dotarł do Moskwy, oczekiwano od niego, że - w ramach pewnego zadośćuczynienia - uda się do Mauzoleum Lenina na Kremlu i złoży tam kwiaty.

Niezabitowska wspomniała, że Mazowiecki zorganizował w tej sprawie naradę ze współpracownikami. Problem polegał na tym, że niemal wszędzie Rosjanie zakładali podsłuchy, w związku z czym dyskusja nie mogła przebiegać nazbyt głośno. - Zatem na kartkach pisaliśmy to, co uważamy, że trzeba zrobić - powiedziała ówczesna rzeczniczka. Przy czym zaznaczyła, że sama była zdecydowanie przeciwko odwiedzaniu mauzoleum. Uważała, że to "gest poddaństwa", który czyniły wobec ZSRR wszystkie poprzednie peerelowskie delegacje i "premier antykomunistyczny nie powinien tego robić". - Na koniec premier Mazowiecki powiedział, już na głos, że zdecydował, że nie złożymy kwiatów pod Leninem - powiedziała.

Ostatecznie, jak wspomniała Niezabitowska, cały incydent nie wpłynął aż tak bardzo na przebieg wizyty, jak się spodziewano.

Rozmowa w cztery oczy

Głównym punktem całych odwiedzin była wówczas rozmowa w cztery oczy Tadeusza Mazowieckiego i ówczesnego Sekretarza Generalnego KC PZPR Michaiła Gorbaczowa.

- My chcieliśmy zmienić stosunki z wasalnych na partnerskie, z partyjnych na państwowe. Chcieliśmy przedstawić zmiany w Polsce i zadeklarować współpracę, ale w zupełnie inny sposób - opowiadała rzeczniczka. - Okazało się, że Gorbaczow był świetnie poinformowany - przyznała. Przypomniała, że rozmowa między politykami przebiegła w dobrej atmosferze i była zdecydowanie dłuższa niż pierwotnie planowano (dwie godziny zamiast jednej). Wspomniała też, że zainteresowanie mediów całym wydarzeniem było ogromne, a na konferencję po rozmowach Mazowiecki-Gorbaczow przybyło około 700 dziennikarzy.

Kolejnym punktem wizyty - jak opowiadała Niezabitowska - był obiad u ówczesnego premiera ZSRR Nikołaja Ryżkowa. Przyznała, że na sali było wówczas około 300 osób i ona była w tym gronie jedyną kobietą. - Tam premier Mazowiecki wygłosił wspaniałe przemówienie. Padły słowa, których nikt się nie spodziewał. Mówił o wolności, solidarności, zmianach w Polsce. Wreszcie powiedział, że prawdziwa przyjaźń musi się opierać na prawdzie i że trzeba zrobić szczery rozrachunek z historią - opowiadała rozmówczyni redaktora Zakrockiego. Jak dodała, premier mówił o rzeczach trudnych, w tym o zbrodni katyńskiej.

Podczas tej wizyty premier Mazowiecki ze współpracownikami odwiedził zresztą Katyń. Niezabitowska przyznała, że dla niej było to "jedne z najsilniejszych przeżyć w całym jej życiu".  - Było potwornie zimno, 20 stopni mrozu, padał śnieg. Szliśmy tym lasem, w szeregu czerwonoarmistów. Las był oświetlony reflektorami. Szliśmy w kompletnym milczeniu i wszyscy - bo sobie to później powiedzieliśmy - myśleliśmy, że oni tędy szli na śmierć - wspominała.

Przypomnijmy, wiosną 1940 roku NKWD rozstrzelało w lesie katyńskim ponad 20 tysięcy Polaków, w tym oficerów wojska.

- Doszliśmy wreszcie do tej tablicy [upamiętniającej to wydarzenie - red.]. Tam stał krzyż. Mieliśmy wieniec, premier klęknął z odkrytą głową. Klęczał i klęczał, nawet na hymn na początku nie wstał. Dopiero potem wstał i wszyscy zaczęliśmy śpiewać "jeszcze Polska nie zginęła" - wspomniała Niezabitowska, nie kryjąc wzruszenia.

Co jeszcze działo się podczas wizyty premiera Mazowieckiego w Moskwie, jak się skończyła? Całej rozmowy z Małgorzatą Niezabitowską posłuchaj w Aplikacji TOK FM!

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny

Komentarze (43)
Pierwsza wizyta Mazowieckiego w ZSRR odbyła się 30 lat temu. Wspomina ją Małgorzata Niezabitowska
Zaloguj się
  • shtalman

    Oceniono 25 razy 13

    I to byli ludzie i premier, a nie ta bolszewicka PiS-dzielska hołota która tylko robi gesty żeby siedzieć przy korycie

  • Krzysztof Laudencki

    Oceniono 18 razy 8

    Witam wszystkich przygłupów PISowych. Co tam dzisiaj u was słychać ? tępe tłuki.

  • js08836

    Oceniono 16 razy 8

    Czasy były nieciekawe, a jednak nasz 1 premier w wolnej Polsce odważył się pojechać w paszczę niedźwiedzia. To była ważna wizyta pod kątem pojednania i współpracy. A ktoś z PiS był w Moskwie ? Tchórze boją się małej myszki a co dopiero rosyjskiego niedźwiedzia. Duda woli postać przy biurku Trumpa niż rozsiąść się wygodnie na Kremlu. Jątrzą i nienawidzą. Nienawidzą bardziej niż nazistów ,którzy wymordowali 6 mln. naszych obywateli. Woleliby być pod butem hitlerowców po 45 r . niż w uścisku Stalina. Mordy aż czerwone ze wściekłości na Rosję, ale po węgiel, ropę i gaz stoją potulnie ze zwieszonymi łbami w kolejce. Putin, to jednak w porządku gość. Ja na jego miejscu...... nasze zakłady nie nadążyłyby szyć kufajek i produkować gumofilce na zimę. Co ja mówię ! Tym baranom nic się nie opłaca. Kufajki i gumofilce sprowadziliby z Chin. Przykład z podwórka. Elektryczny pilnik do stóp marki Łucznik. Importer ble ble Wrocław. Importer ? Czytam dalej. Produkt wyprodukowano w zakładzie Asun Elctrical Appliance Factory. To zakład w Chinach. Nawet tak prostego urządzenia na baterię nie potrafią wyprodukować w Polsce. Taniej sprowadzić z Chin. To więc, gdzie są nasze produkty ? Gdyby ten drobiazg wyprodukowała fabryka Łucznik musiałby kosztować 4 X więcej. Dlatego lepiej produkować pistolety i karabiny. Widać jak "rozwija" się Polska pod rządami PiS. Polska spada na dno. To w końcu co mamy swojego ? Chyba tylko długi.

  • dwapsyikot

    Oceniono 11 razy 3

    świetna rozmowa, z przyjemnoscią wysłuchałam od początku do końca. Historia z korelacją nocnej zabawy i wydarzeń w Pradze znakomita. Polecam !! I serdecznie pozdrawiam p. Małgorzatę.

  • kornikdrukarz

    Oceniono 10 razy 2

    No, z tym "językiem" to Małgośka pojechałaś...

  • awonek

    Oceniono 10 razy 2

    Mazowiecki wprowadził religię do szkół łamiąc konstytucję, ale nikt nie protestował, bo to było komunistyczna konstytucja.

  • inwinoveritas

    Oceniono 16 razy 2

    "Prawo do używania własnego języka" ? O czym ta pani mówi ? Ktoś zabraniał mówić po polsku ?
    To teraz, w "wolnej" Polsce na Festiwalu Polskiej ( !) Pisenki w Opolu śpiewa się po angielsku i wszystko musi być po amerykańskiemu !

  • dzynks

    Oceniono 5 razy 1

    25:16 W studio: Małgorzata Niezabitowska
    Kiedy wy chcecie zwiększyć ilość prenumeratorów? O godzinie 25:16??

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX