Premier do tej pory nie znalazł czasu, by zapoznać się z raportem CBA ws. Mariana Banasia

Rzecznik rządu poinformował, że Mateusz Morawiecki nie przeczytał jeszcze raportu CBA ws. prezesa NIK Mariana Banasia. - Myślę, że to się odbędzie w najbliższym czasie - powiedział Piotr Müller w TVN24.
Zobacz wideo

CBA w połowie października (po wyborach do parlamentu) zakończył sprawdzanie oświadczeń majątkowych Mariana Banasia. Po trwających kilka miesięcy czynnościach sprawdzających przygotowano raport w tej sprawie. 

Choć sprawa majątku Mariana Banasia i jego kontaktów ze światem przestępczym cały czas budzi wiele wątpliwości i kontrowersji, okazuje się, że premier Morawiecki do tej pory nie znalazł czasu, by przeczytać raport CBA

Rzecznik rządu zapowiedział dziś w TVN24, że Mateusz Morawiecki zapozna się z dokumentem "w najbliższym czasie". Dopytywany, czy naprawdę potrzeba tyle czasu, żeby premier dowiedział się, czy na stanowisku szefa NIK nie ma kryminalisty, rzecznik rządu odpowiedział, że "dlatego właśnie pan premier z tym raportem się zapozna".

- Jakby była sytuacja, że premier mógłby po przeczytaniu raportu np. odwołać prezesa NIK, to moglibyśmy się zastanawiać, czy to tempo jest dobre, czy nie, ale pan premier nie ma wpływu na to, żeby odwołać ewentualnie prezesa NIK-u - dodał Piotr Müller.

Rzecznik rządu pytany był o to, czy wie coś na temat tego, że Ministerstwo Finansów złożyło zawiadomienie do prokuratury w sprawie kamienicy w Krakowie, która należała do Banasia, odpowiedział, że nie zna "faktów w tym zakresie". - Nie jestem rzecznikiem NIK, tylko rzecznikiem rządu - podkreślił. Dodał, że o sprawie dowiedział się niedawno i nie był w stanie tego jeszcze zweryfikować. 

We wrześniu TVN w programie "Superwizjer" poinformował, że Marian Banaś, były minister finansów i szef Służby Celnej, wynajmował swoje nieruchomości w wyjątkowo niskich cenach, a we w kamienicy, którą wpisywał do oświadczeń majątkowych, osoby związane z krakowskim półświatkiem prowadziły pensjonat z pokojami na godziny. Wynajem kamienicy i dwóch mniejszych mieszkań miał przynosić Banasiowi rocznie 65,7 tys. złotych dochodu.

Pod koniec września Banaś udał się na bezpłatny urlop do czasu zakończenia postępowania kontrolnego CBA w sprawie jego oświadczeń majątkowych. Szef NIK oświadczył, że nie zarządzał pokazanym w materiale "Superwizjera" hotelem, obecnie nie jest właścicielem nieruchomości, a materiał TVN odbiera "jako próbę manipulacji, szkalowania i podważania dobrego imienia". Pozwał TVN i autora materiału, żądając przeprosin, sprostowania i wpłaty na cel społeczny.

Na początku tygodnia do białostockiej prokuratury trafiło zawiadomienie skierowane przez Generalnego Inspektora Informacji Finansowej. Rzecznik Prokuratury Regionalnej w Białymstoku prok. Paweł Sawoń poinformował we wtorek PAP, że zawiadomienie to wpłynęło w poniedziałek i zostało włączone do postępowania sprawdzającego prowadzonego przez tę prokuraturę z zawiadomienia posłów opozycji ws. domniemanego zaniżania podatków przez Banasia. 

We wtorek przesłuchany został w charakterze świadka - osoby składającej zawiadomienie poseł Koalicji Obywatelskiej, rzecznik PO Jan Grabiec. Na razie nie ma decyzji, czy wszczęte będzie śledztwo w tej sprawie, prokuratura wciąż zbiera i analizuje materiały. Odnosząc się do sprawy przekazania prokuraturze zawiadomienia, resort finansów stwierdził jedynie, że to dane objęte tajemnicą informacji finansowej.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM