NBP przegrał w sądzie z "Wyborczą". Teraz chce ukarać sędziów

NBP przegrał z "Gazetą Wyborczą" sprawy o sprostowanie dotyczące tekstów o powiązaniach szefa banku centralnego Adam Glapińskiego z aferą KNF. Jak donosi "Wyborcza" po tej porażce NBP doniósł na prowadzących je sędziów do Prokuratury Krajowej i Krajowej Rady Sądownictwa. Sędziowie odbierają to jako próbę zastraszania.
Zobacz wideo

Chodziło o sprostowanie do komentarza Jarosława Kurskiego "Nie damy się uciszyć" na temat żądań banku centralnego usunięcia tekstów na temat związków Adama Glapińskiego z aferą korupcyjną w KNF. Wicenaczelny "GW" napisał, że "działania Glapińskiego to cenzura, której zakazuje konstytucja, i element strategii nękania mediów". NBP najbardziej nie podobały się słowa o cenzurze.

Kiedy "Wyborcza" odmówiła publikacji sprostowań, NBP odwołał się do sądu. Złożył dwa podobne wnioski, które zostały oddalone, bo zawierały podobne błędy. Sąd uznał m.in., że stwierdzenie wicenaczelnego “Wyborczej” - o które pretensje miał bank centralny - to ocena, a nie fakt. A oceny nie podlegają sprostowaniu.

Jak wyjaśniał pełnomocnik "Wyborczej" Piotr Rogowski "NBP złożył dwa identyczne pozwy o nakazanie sprostowania przygotowane na zasadzie kopiuj, wklej. W takiej sytuacji nie może dziwić, że zapadły w sprawie dwa identyczne orzeczenia".

NBP odebrał to jednak inaczej i złożył doniesienie do Prokuratury Krajowej i do KRS na dwie sędzie. Według niego podobne wyroki to efekt tego, że jedna ze spraw nie została osądzona, a orzeczenie zostało skopiowane.

Jak mówi "Wyborczej" sędzia z z Sądu Okręgowego w Warszawie, sędziowie odbierają akcję pełnomocnika jako próbę zastraszenia tych oraz innych sędziów, którzy orzekają w sprawach o odszkodowanie. - Wnioski o sprostowanie były identyczne. Z tożsamymi wadami. Dotyczyły tego samego komentarza, tylko kilku różnych fragmentów. Zresztą także niemal identycznych. Także nie ma nic niecodziennego w tym, że oba uzasadnienia wyroków są bardzo podobne - przekonuje rozmówca "Wyborczej". 

O co chodzi w aferze KNF

Afera KNF wybuchła w listopadzie 2018 roku. "Wyborcza" ujawniła wówczas stenogram rozmowy przewodniczącego Komisji Nadzoru Finansowego Marka Chrzanowskiego z Leszkiem Czarneckim, właścicielem Getin Banku i Idea Banku. Chrzanowski miał zaoferować Czarneckiemu przychylność dla jego banku w zamian za 40 mln zł wynagrodzenia dla znajomego prawnika.

W dniu publikacji Chrzanowski podał się do dymisji. Został zatrzymany 27 listopada (dwa tygodnie po publikacji "GW"). Postawiono mu zarzut  przekroczenia uprawnień w związku z rozmową z właścicielem Getin Noble Banku Leszkiem Czarneckim. Marek Chrzanowski został aresztowany na dwa miesiące.

Obecnie Chrzanowski jest na wolności, publicznie bronił go prezes NBP Adam Glapiński, który był promotorem kariery byłego szefa KNF.

Posłuchaj w Aplikacji TOK FM:

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM